Ona pokazała, jak NAPRAWDĘ wygląda ciało kobiety 4 tygodnie po porodzie. Brawa za odwagę i szczerość

Tak wygląda prawda według tej matki.
Tak wygląda prawda według tej matki. Facebook.com
NIgdy nie mamy dość szczerości i odwagi. Szczególnie jeśli dotyczy ona macierzyństwa, a piękne matki mówią i robią coś, by przełamać krzywdzące stereotypy.

Tym razem głos zabrała pisarka i matka trójki dzieci. Kirsty McKenzie na swoim blogu przełamuje tabu i wkurza się za każdym razem, gdy ktoś próbuje przeinaczyć matczyną rzeczywistość.

I really dislike the way the word 'real' is used in this world of social media... ESPECIALLY when it comes to the...

Opublikowany przez The Mummysomniac na 27 czerwca 2017
Naprawdę nie lubię sposobu, w jaki słowo "prawdziwy" jest używane w świecie mediów społecznościowych... szczególnie jeśli chodzi o kwestię ciała lub wizerunku.



Prawie za każdym razem, gdy jest używany, pozostawia nas z poczuciem, że nasze ciała, lub nasze podróże, lub cokolwiek są w jakiś sposób gorsze od innych.

To dlatego, że nasze ciała nie wyglądają jak wersja "prawdziwa" innej osoby, bo nie robimy tego dobrze? Albo nie walczyliśmy wystarczająco dużo, albo powinniśmy robić coś lepiej?

Moje ciało jest nie mniej "prawdziwe" niż kogokolwiek innego. Jest tak samo realne, jak osoby, która wcisnęła się w swoje dżinsy sprzed ciąży i ma super płaski brzuch w jednym tygodniu po porodzie.

To tak samo realne, jak mama, która w ciąży ma rozstępy i blizny. Wszyscy jesteśmy prawdziwi. Tylko nasze wersje prawdy różnią się od siebie.

Więc oto, po raz trzeci, około 4 tygodni po porodzie. Mój powrót do zdrowia jest powolny, wolniejszy od ostatnich dwóch razy... i jest w porządku. Każda moja ciąża i powrót do zdrowia różni się od siebie, nie mogę ich porównywać, ponieważ sposób, w jaki znalazłem się w tej chwili był zupełnie inny... a jeśli nawet nie potrafię porównywać własnych doświadczeń, Jak mogę porównać moje z kimś innym?

4 tygodnie po porodzie tym razem dla mnie oznacza, okrągły i miękki brzuszek, mnóstwo posiniaczeń wciąż (zarówno wewnętrznych, jak i zewnętrznych), zupełnie nowe blizny oznaczające wielkie przyjście Hannah na ten świat. Przez większość dni czuję, że jestem tylko maszyną do mleka, moje ciało naprawdę należy do niej, a myśl o tym, że wracam do aktywności fizycznej jest wciąż bardzo odległa.

W tym momencie prawie każdy aspekt mnie został zmieniony ponownie, zmieniony na stałe. A co najlepsze, tym razem dość szczerze mówiąc, mniej mnie to obchodzi.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...