"Wydałam na świat małego dzikusa" – Matka szczerze o życiu z bardzo charakternym dzieckiem

"Moja córka jest jak kobieca wersja Mowgli z Księgi Dżungli".
"Moja córka jest jak kobieca wersja Mowgli z Księgi Dżungli". Prawo autorskie: christingasner / 123RF Zdjęcie Seryjne
Dzieci dzielą się na posłuszne, nieposłuszne i milion kombinacji tych dwóch cech nabytych. Większość należy do tej trzeciej kategorii. Zdarzają się jednak perełki, które są jak przejrzysta karta.

Córka autorki tego listu to zdecydowanie ta "karta", obok której nie sposób przejść obojętnie. Wiecie, o czym mówimy, dziecko, którego wszędzie jest pełno, nawet jeśli nie nauczyło się jeszcze pierwszego słowa.

Matka spisała swoje doświadczenia, wielu z nas mogłoby się chyba z nimi utożsamić.

"Moja córka jest dzika"
Moja córka jest dzika. Nie jest taka jak inne dzieci. Taka się urodziła i nikt nie mógł mnie przygotować na udomowienie własnego dziecka.

Addie była jednym z tych maluszków, która była w centrum zainteresowania na placu zabaw. Tym, które stawało na szczycie małpiego gaju z zawadiacką miną, chwilę przed tym, jak wykonuje zbyt odważny skok w dół.

(…) Od momentu, w którym nauczyła się czołgać, rozpoczęła wspinaczki na półki, komody, blaty i stoliki, czyli każde miejsce, które było co najmniej sto razy wyższe niż ona sama. (…)Kiedy po raz pierwszy usiadła w siodełku na moim rowerze, ze śmiertelnie poważną miną powiedziała do mnie – Tylko jedź szybko.

Była dzieckiem, które natychmiast po wejściu do domu zlokalizowała wszystkie gniazdka elektryczne i kawałki metalu, które mogłaby w nie powkładać. Dzwoniłam do stacji kontroli zatruć około 15 razy w przeciągu pierwszych dwóch lat jej życia. I przysięgam, nie przez własne zaniedbania. Nasz dom przypominał więzienie. Wszystko było szczelnie zamknięte, leki, środki czyszczące. Jednak na spacerach, z poziomu wózka potrafiła chwycić każdą roślinę, którą była w stanie dosięgnąć i od razu wsunąć ją sobie do ust.

(…) Zjadła pisak, miała szwy na głowie po locie z drewnianego pudła z zabawkami. Kiedy wychodzimy na spacer z psem, mam dwie smyczy. Na jednej jest szczeniak, na drugiej moja córka. I tak, widziałam wszystkie krytyczne spojrzenia, jednak ci ludzie nie zdawali sobie sprawy z tego, że jeśli puszczę jedno lub drugie, oni natychmiast przebiegną przez ulicę na drugą stronę, po to by powąchać roślinę obok tamtego domu.

Moja córka jest jak kobieca wersja Mowgli z Księgi Dżungli, bardziej pociąga ją natura i niebezpieczeństwo niż porządek i spokój. Kiedy "wychodziła" z mojego ciała, zrobiła to szybko i głośno. Potem wszystko już tak robiła.
To nie koniec. Moja córka ma pomysły, które innym dzieciom nawet nie przeszłyby przez myśl. Na trzecie urodziny dostała lalkę – niemowlaka. Większość dziewczynek przytulałoby i karmiło swoje nowe dziecko, tymczasem moja córka zebrała kilkoro przyjaciół, zabrała lalkę do łazienki, tam zanurzyła ją w toalecie, a na koniec wytarzała w ściółce dla kota.

Była dzieckiem, które obcięło włosy wszystkim swoim koleżankom, które bawiło się w lekarza i nawoływało inne dzieciaki do okazania swojego dzikiego oblicza. Nie jest więc zaskoczeniem, że przez kilka lat straciliśmy paru przyjaciół.

(…) Niczym Mowgli moja córka uwielbia biegać nago po podwórku. W środku zimy odmawia noszenia czegokolwiek, poza bielizną.

Pomimo swoich dzikich cech jest również bardzo kochaną dziewczynką, która jest miła, zabawna i słodka. Na szczęście w wieku 10 lat rozwinęła w sobie poczucie strachu, ostrożności i odrobiny zdrowego rozsądku. I choć podziwiam jej zdolność do brania życia za rogi, (a także byka, jeśli miałaby taką szansę), przestraszyła mnie tyle razy, że nie jestem w stanie tego zliczyć.

Ludzie, którzy nie spotkali takiego dziecka, nie rozumieją. Zakładają, że musi to być brak rodzicielstwa lub dyscypliny i że jestem strasznym rodzicem. Miałam jednak mnóstwo przyjaciół, których pierworodne dzieci były, jak małe anioły, ale drugie dziecko przyszło na świat z rozwidlonym językiem i szponami. To moi ulubieni przyjaciele.

(…) To tak jakby mieć małego kociaka, który pozwoli ci go przytrzymać, ubrać w szlafrok dla niemowląt i postawić w łóżeczku, a potem mieć dzikiego kota, który syczy, gryzie. Kochasz ich obu.

To nie jest łatwe, ale cieszę się, że zostałem pobłogosławiony przez moją dziką dziewczynę. Ona każdego dnia stawia przede mną wyzwania, nauczyła mnie, że stojąc na skraju dżungli, jaką jest życie, zamiast mówić słabym głosem – Umieram… – można wykrzyczeć – Uwaga, lecę! – Nie wyobrażam sobie życia bez mojej dziewczynki Mowgli. Nie tylko sprawia, że życie staje się ciekawsze, ale czynią je dziką dżunglą.

Źródło: Scary Mommy

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...