Nie zignorowała nieznajomej na ulicy–"Dzięki pani żyję". Jak niepozorna rzecz, może zdecydować o życiu

Nie mijajmy się na ulicach bez krzty zainteresowania.
Nie mijajmy się na ulicach bez krzty zainteresowania. Prawo autorskie: iakov / 123RF Zdjęcie Seryjne
Jak reagujesz mijając kogoś na ulicy? Czy w ogóle przyszło ci do głowy odwrócić się, kiedy kogoś zachowanie wydało ci się niepokojące? Ona to zrobiła i uratowała życie kobiecie.

Kiedy mieszkanka Warszawy wracała z pracy na ulicy minęła kobietę. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że kobieta nie wyglądała najlepiej. Opierała się o płot, mamrotała coś niewyraźnie:
Li Rojewska
Facebook.com

Wracam sobie z pracy, ostatnia prosta Towarową, widzę dziewczynę opartą o płot budowy. Wyglądała jakby rozmawiała przez telefon. Coś mnie tknęło, spojrzałam za siebie. Ręce jej luźno zwisały, wzrok lekko nieprzytomny. Podchodzę, pytam czy dobrze się czuje. Kręci głową i zaczyna mnie przepraszać.

I to był właśnie moment, w którym większość z nas wzruszyłaby w duchu ramionami i poszła dalej. Ona tego nie zrobiła. Odwróciła się i podeszła do nieznajomej:
Li Rojewska
Facebook.com

Powoli i wyraźnie, bo widzę że kontakt z bazą lekko zakłócony, pytam czy jej duszno, czy potrzebuje wody. Kręci głową, znowu mnie przeprasza. Szukam wzrokiem bransoletki - nic nie ma. Uprzedzam ją, że dzwonię na 112. Baza odpowiada, że nie, że do siostry. Siostra nie odbiera.

Już wybieram 112 kiedy dziewczyna z trudem wybiera numer siostry na swoim telefonie i od razu zaczyna, że wcale nie spadł jej cukier. Ach, nie wpadłam by zapytać o choroby. Kiedy tylko się rozłącza pytam o cukrzycę. Tak, ma, ale ona jadła, to nie cukier.

I tak oto z niewyraźnej wariatki kobieta przeobraziła się w chorą osobę, która natychmiast potrzebuję pomocy:
Li Rojewska
Facebook.com

Kiedy już wiem, że to cukrzyca, wszystko się zgadza. Oddzwania do mnie jej siostra, mówi żeby nie wierzyć w to, że to nie cukier. Czyli tu się zgadzamy. Poleca kolę. Sklepu blisko nie ma, pytam czy ma coś słodkiego. Połowa małej koli zostaje wypita natychmiast.

Pani odzyskuje lekko kolory, zgrabność mowy, koordynację kopytkową niekoniecznie, więc pod rękę maszerujemy na przystanek. Leje, siostra jedzie, siedzimy, nawet gawędzimy bo kola zadziałała cuda.

Po kobietę przyjechała siostra i całe zajście skończyło się szczęśliwie. Tylko i wyłącznie dzięki uważności u umiejętności dostrzegania tego, co inni zbyliby machnięciem ręki. Dzięki poświęceniu kilku minut swojego czasu i odrobiny uwagi.
Li Rojewska
Facebook.com

Pani mnie przeprasza jakieś osiemset razy, ja mówię że nic się nie stało, dziekuje mi. Odruchowo mówię, że nie ma za co. Ona na to "jest, bo ja dzięki pani żyję".

Wracam sobie z pracy, ostatnia prosta Towarową, widzę dziewczynę opartą o płot budowy. Wyglądała jakby rozmawiała przez...

Opublikowany przez Li Rojewska na 28 czerwca 2017

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...