Czy rodzice są naprawdę tacy głupi? Ona ma okazję widzieć to codziennie - wysłuchajcie jej!

Ta kobieta widzi codziennie, jak rodzice zapominają o bezpieczeństwie dzieci.
Ta kobieta widzi codziennie, jak rodzice zapominają o bezpieczeństwie dzieci. Zrzut z ekranu Facebook/Filip Chajzer
Apeluje policja, lekarze, ale dopiero Pani z bramki na autostradzie dociera do rodziców. Słowa tej kobiety obserwującej codziennie rodziców – kierowców są wstrząsające. Naprawdę ludzie nadal postępują tak bezmyślnie?

Czy naprawdę ludzie są tak mało odpowiedzialni?
Choć wydaje się nieprawdopodobne, by w dzisiejszych czasach ludzie postępowali tak nierozważnie, okazuje się, że jest to prawda. Opowiedziała o tym dziennikarzowi Filipowi Chajzerowi Pani pracująca na bramce na autostradzie A2. Poprosiła, by nagłośnić sprawę niewłaściwego przewożenia dzieci w samochodzie, bo z jej codziennych 8-godzinnych dyżurów wynika, że wielu rodziców nadal jest zupełnie nieświadomych tego, na jakie niebezpieczeństwo narażają dzieci.
"Serce mi pęka, jak widzę, że dziecko jedzie po autostradzie na rękach u matki" – te słowa naprawdę są zaskakujące, bo czy naprawdę ktoś mógłby zachować się w tak nieodpowiedzialny sposób?

Po autostradzie z dzieckiem na rękach... Co trzeba mieć w głowie. W sumie to pracuję przez całą dobę, bo zawsze kiedy mam okazję - słucham ludzi. Przesympatycznej pani z A2 dziękuję za inspirację do bardzo ważnego tematu. Serdecznie pozdrawiam!

Opublikowany przez Filip Chajzer na 13 czerwca 2017
Co na to rodzice?
Pod filmem opublikowanym przez Filipa Chajzera pojawiło się wiele komentarzy rodziców, którzy niestety potwierdzają spostrzeżenia tej Pani.

Widzieliśmy z mężem wiele przejawów ludzkiej bezmyślności, ale w ostatnim czasie jedna nas zwaliła z nóg. Kobieta jechała autem obok nas. Pasy niezapięte, w dłoni — telefon (nie staliśmy bynajmniej w korku — normalny ruch uliczny z ograniczeniem do 90). Pewnie jak zwykle strąbilibyśmy ją i tyle, ale miała trzech pasażerów. Dwójka berbeci nawet nie tyle, że nie w fotelikach bawiła się na tylnej sofie, przeskakiwali przez oparcie do bagażnika, generalnie mieli frajdę z tego, że dostali trochę swobody. A obok szanownej pani, na przednim siedzeniu, tym razem już w foteliku, spało niemowlę.

Pani była szczerze zaskoczona, że ją przyblokowaliśmy na drodze i mój mąż poszedł ją uświadomić, że nie dość, że zabije siebie i dwójkę przedszkolaków, to osieroci noworodka. A on — strażak, do niejednej konsekwencji takiej bezmyślności jechał na sygnale. Nie koloryzuję — ciśnienie mi skacze na samo wspomnienie. Błagam, zapinajcie pasy i dzieci w fotelikach, nawet jeśli wybieracie się dwie przecznice dalej po bułki.

Tak! Zdecydowanie ten temat trzeba poruszyć! Mieliśmy kilka miesięcy temu sytuacje w rodzinie, że wydarzył się wypadek samochodowy i jednym z poszkodowanych był 1.5 roczny chłopiec... Samochód dachował w rowie. Mały wyszedł z wypadku bez szwanku ... Tylko dlatego, że jechał w odpowiednim foteliku, prawidłowo zapięty... Aż włos się jeży na myśl co by było gdyby.

Jestem instruktorem nauki jazdy. Jadę z kursantem poza obszarem zabudowanym 90 km/h. Patrzę we wsteczne lusterko, jedzie tatuś, na kolanach uśmiechnięty chłopczyk, brodą dotyka kierownicy, obok jak się domyślam mamusia i uwaga!!! Wyprzedzają nas!!!

Biorąc pod uwagę powyższe wpisy, wygląda na to, że ludzie nadal zapominają o bezpieczeństwie, w myśl zasady, "sami kiedyś jeździliśmy bez fotelików i żyjemy". Jeżeli ktoś ma wątpliwości odnośnie tego, czy warto zakupić fotelik odpowiedni do wieku i wzrostu dziecka, niech koniecznie zobaczy ten film - "Na długich trasach się nudzi" – a ty, jakie masz argumenty, ryzykując życie swojego dziecka?



źródło: Facebook/Filip Chajzer
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...