Coś w tym nagraniu obrzydza. I nie jest to dziecko ani to, czym jest wysmarowane

Mina tego dziecka wyraża absolutną bezradność. Nie ma pojęcia, co się wokół niego dzieje.
Mina tego dziecka wyraża absolutną bezradność. Nie ma pojęcia, co się wokół niego dzieje. YouTube.com
Kiedy pierwszy raz zobaczyłam nagranie, które od wczoraj dosłownie zawładnęło portalami społecznościowymi pomyślałam – To nie może być prawda – niestety, tym razem to nie fake.

To nie dziecko jest obrzydliwe
I że właśnie niczego nieświadome niemowlę rozsmarowuje sobie po twarzy swoją kupę, a ubawiona widownia liczona pewnie już w milionach trzęsie się ze śmiechu. To był moment, kiedy wezbrała we mnie złość.

I nie chodzi bynajmniej o moją estetyczną wrażliwość, to ostatnia rzecz, jaka przyszła mi do głowy w trakcie oglądania nagrania. Jeżeli jest w nim coś, co mnie obrzydza, to z całą pewnością nie jest to dziecko, a jego rodzice.

Nieodosobnieni zresztą, jak się szybko miało okazać w swoich zatrważających pomysłach. Po zakończeniu tego konkretnego nagrania, z automatu załadowało się kolejne i kolejne… a każde z nich z obrazkiem małego dziecka, albo w trakcie zapełniania pieluchy, albo z jej zawartością dookoła siebie.

Nie wierzę własnym oczom
Aż chcę się krzyknąć – Co z wami ludzie?! – i to nie tylko w twarz tych, którzy tego typu nagrania tworzą i publikują, ale również tych, którzy nabijają im odsłony!

Jak można czerpać przyjemność z publikowania, bądź oglądania tego typu nagrań? I po ostatnie, ale nie najmniej ważne. Czy ktoś w ogóle myśli o tym, że internet nie zapomina? Czy myśli o tym, że to niemowlę będzie za chwilę starszakiem, a potem nastolatkiem i dorosłym. I że jest więcej niż pewne, że w końcu to wideo do niego dotrze. Kto wtedy będzie się śmiał?

W sieci spotykają się ludzie o różnych temperamentach, charakterach i perspektywach. Każdemu z nich internet daje wolność. Ta jednak jest dla ludzi mądrych, inni wykorzystają je na przykład w taki sposób.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...