"Krem z filtrem jest bardziej niebezpieczny niż słońce". Nowy trend wśród rodziców

Oparzenia słoneczne zwiększają ryzyko raka skóry o 60%.
Oparzenia słoneczne zwiększają ryzyko raka skóry o 60%. myibean / 123RF
Wiele mam czerpie dziś wiedzę na temat opieki nad dziećmi z różnych źródeł. Niestety, czasem się zdarza, że informacje tam przekazywane nie do końca są zgodne z prawdą.

Nie stosować filtrów w samo południe?
Na jednym z blogów dla rodziców pojawił się artykuł przekonujący, że niszczymy odporność dziecka poprzez stosowanie kremów z filtrem w czasie ekspozycji na słońcu. Autorka artykułu przekonywała swoje czytelniczki, że dziecko trzeba przyzwyczajać do słońca, by mogło przyswoić witaminę D i nie musimy unikać godzin 11-15, dotąd uznawanych za najbardziej szkodliwe dla skóry, a wręcz przeciwnie. Właśnie w tym czasie powinno się przebywać z dzieckiem na świeżym powietrzu, bez konieczności smarowania go kosmetykami.



Trudno stwierdzić jak brzmiała pierwotna treść tekstu, bo po negatywnych komentarzach czytelniczek, autorka postu (jak sama przyznała) dokonała już kilku istotnych zmian. Nie wycofała się jednak ze wszystkich twierdzeń.
Cytat z bloga

Przede wszystkim pozwolić dziecku przebywać na słońcu. Najlepszą ku temu porą są godziny ranne i popołudniowe, ale pomiędzy 11.00 a 14.00, kiedy słońce jest najmocniejsze, nie bójmy się wychodzić z dzieckiem na spacer. Nie chodzi o to, by ciągle przebywać na pełnym słońcu przez bite 3 godziny, ale to właśnie w tych godzinach, będąc 15 minut na słońcu dostarczymy sobie całkowitą podaż witaminy D (1000 j.). Warto więc z tego skorzystać. Nie smarujmy dziecka co chwilę kremem z filtrem, a raczej pozwólmy, by TO życiodajne słońce do jego skóry dotarło. JA osobiście nie stosuję kremów z filtrem ani dla siebie, ani dla dziewczynek, co wynika z faktu, że wszystkie trzy mamy ciemną karnację i jak to powiada Wiki: „słońca się nie boimy” (piszę o swoim podejściu).

Blogerka uspokaja także w kwestii zachorowań na raka, gdyż według niej, częściej na nowotwory zapadają osoby, które rzadko się opalają, niż ci, którzy codziennie mają kontakt ze słońcem. "Bardziej na czerniaka narażeni są pracownicy biurowi, którzy raz na rok wyjadą na urlop i dojdzie u nich do poparzenia, niż osoby regularnie przebywające na słońcu".
Te doniesienia pokrywają się z teoriami dr Jaśkowiaka, który od kilku lat próbuje wszystkich przekonać, że: nie ma żadnego związku pomiędzy promieniowaniem słonecznym a czerniakiem, absolutnie przeciwwskazane jest stosowanie jakichkolwiek kremów z filtrami, oraz trzeba starać się przynajmniej w weekendy siedzieć 30 minut rozebranym na słońcu.

Warto dowiedzieć się, co na to ekspert
Biorąc pod uwagę wątpliwości, jakie wywołały wśród mam takie doniesienia, postanowiliśmy poprosić o wypowiedź dr Bartosza Pawlikowskiego, znanego dermatologa i pediatrę dziecięcego.

Mama:Du: Czy dzieci warto smarować kremami?

dr Bartosz Pawlikowski: Jeżeli chodzi o ochronę skóry kosmetykami z filtrem znam doniesienia, ze może to obniżyć poziom witaminy D u dzieci. Tylko nie można zapominać się o tym, że zmniejszamy w ten sposób ryzyko występowania nowotworów skóry. One oczywiście nadal występują, bo z jednej strony pamiętamy by smarować dzieci, z drugiej zapominamy o sobie. Nasze dzieci będą zdrowsze, będą miały mniejsze ryzyko wystąpienia nowotworu skóry, ale my pochodzimy jeszcze z takich czasów, kiedy modne było solarium, z tego musimy więc jeszcze wyrosnąć mentalnie.

Teoria żeby wcale nie smarować dzieci kremami z filtrem i beztrosko wystawiać na słońce między godziną 11-14, jest kwestią dość ryzykowną. 5-6 krotne oparzenie słoneczne do 15 roku życia i nie chodzi tutaj o bąble, czy o udar, tylko o rumień nawet średnio nasilony, zwiększają ryzyko zachorowania na raka skóry w dojrzałym wieku nawet o 60%. Takie wystawianie na słońce dziecka i to bez kremu z filtrem jest zbyt dużym ryzykiem. Ja, jako dermatolog swojemu dziecku bym tego nie zrobił, choćby w badaniach z krwi wychodziło, że ma niedobór witaminy D.

Mama:Du: Czy naturalne kosmetyki, zyskujące popularność wśród rodziców, są bezpieczne?

Stosowanie kosmetyków naturalnych to też niejednoznaczna sprawa. Kosmetyki są o tyle lepsze od naturalnych olejków, że tu sprawdzony jest czas ochrony skóry przed słońcem. Ktoś to zbadał, przeanalizował i stwierdził, że ten filtr będzie działał np. 3 godz., a potem trzeba się ponownie zabezpieczyć. Wiemy też, że dany preparat chroni naszą skórę w 98-99% przed promieniowaniem słonecznym. Olejku kokosowego nikt nie badał, więc nie wiemy, jak długo utrzymuje on swoją aktywność i w jakim stopniu nas chroni. Wiadomo też, że olejem z pestek malin, nie można posmarować się i beztrosko chodzić godzinami po słońcu. Wydaje nam się, że działamy w najlepszym interesie, bo posmarowaliśmy się naturalnym preparatem, ale nie wiemy jak długo on działa i w jaki stopniu tak naprawdę nas chroni. Trudno odnieść się do czegoś co nie było zbadane. Gdyby ktoś wykonał takie badania i powiedział: to jest filtr, który ma w przeliczeniu na kosmetyk wartość 15 jednostek SPF, chroni zarówno przed promieniami UVA i UVB oraz utrzymuje swoją aktywność przez kilka godzin, to byłaby jasna sytuacja. Inaczej trudno się do tego odnieść.

Wszystko zależy od fototypu skóry
Podobne zdanie na ten temat ma dr Anna Suwalska.
dr Anna Suwalska, dermatolog, Klinika ESTELL

Warto mieć na uwadze, że czas powszechnie uważany za bezpieczny na przebywanie na słońcu latem bez ochrony to nie więcej niż 10 minut, oczywiście z wyłączeniem godzin pomiędzy 12 a 14 i z uwzględnieniem odpowiedniego fototypu, czyli wrażliwości na słońce.

W przypadku I fototypu, czyli bladej lub białej skóry z piegami i włosami blond lub rudymi, oczami o jasnym odcieniu oraz skórą, która bardzo łatwo ulega oparzeniom i praktycznie się nie opala zaleca się używanie kremu z filtrem co najmniej 30. Przy II fototypie z niebieskimi, szarymi lub zielonymi oczami oraz włosami blond lub ciemny blond, gdzie skóra również bardzo łatwo ulega oparzeniom, ale łatwiej się opala wybierajmy faktor powyżej 20, z kolei przy III fototypie, czyli jasnej lub lekko śniadej karnacji, z włosami ciemny blond i jasny brąz oraz z rzadko występującymi oparzeniami, odpowiedni będzie faktor 15. Przy IV fototypie z włosami średnio lub ciemnobrązowymi, z oczami ciemnozielonymi, piwnymi lub brązowymi, gdzie skóra łatwo i mocno się opala, możemy wybierać SPF 8-12.

Kolejne dwa fototypy to śniada lub ciemna karnacja, z ciemnymi włosami i brązowymi lub czarnymi oczami. Zarówno w pierwszym, jak i drugim przypadku bardzo rzadko występują oparzenia, dlatego wystarczający jest SPF do 6. Z kolei szczególnie wysoki filtr, nawet 50 powinniśmy stosować w przypadku dzieci. Należy także pamiętać, że krem powinniśmy nałożyć na skórę ok. 20-30 minut przed wyjściem na słońce i ponawiać aplikację co 2-3 godziny.

Unikajmy poparzeń słonecznych!
Stosowne informacje na temat zachorowań na raka skóry możemy znaleźć na stronie zwrotnikraka.pl.
Zwrotnik Raka

Wzrost zachorowalności na nowotwory skóry, spowodowany wzrostem ekspozycji na słońce, w większości krajów zachodnich doprowadził do wydania zaleceń służby zdrowia, dotyczących unikania światła słonecznego. Intensywne nasłonecznienie w wyniku bezpośredniego wpływu mutagennego na komórki naskórka może prowadzić bowiem do powstania wielu nowotworów skóry. Na prawdopodobieństwo powstania nowotworu wpływa długość narażenia i osobnicza wrażliwość na obecność melaniny w skórze. Kancerogenne działanie promieniowania ultrafioletowego wiąże się przede wszystkim z pasmem UVB, które powoduje powstawanie dimerów pirymidynowych w DNA. Promieniowanie ultrafioletowe powoduje również zahamowanie podziałów komórkowych, inaktywacje enzymów, a nawet może wywoływać śmierć komórki.

Zaleca się ograniczenie ekspozycji na promieniowanie słoneczne, zmniejszanie łącznej ekspozycji w ciągu całego życia, a w szczególności unikanie poparzeń słonecznych. Najlepszym zabezpieczeniem przed działaniem słońca w ciągu lata stanowi pozostawanie poza jego zasięgiem. Chronić należy się szczególnie w godzinach od 11:00 do 15:00, w czasie największego narażenia na promieniowanie UV.

Zanim więc wyjdziemy na dwór z dzieckiem, nie zabezpieczając go żadnymi stosownymi preparatami, powinniśmy się dobrze zastanowić. 10 minut to wystarczający czas, by słońce było naturalnym źródłem witaminy D i nie powinno to być w godzinach 12-14.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...