Kilka kroków do samodzielnego jedzenia. Jak przygotować się do odstawienia dziecka od piersi?

Fot. Babyono
Mleko matki to najbardziej wartościowy pokarm na świecie - co do tego nie ma wątpliwości. Wiedzą to mamy, podświadomie wiedzą to też maluchy. W efekcie zarówno pierwsza, jak i druga grupa do pomysłu zakręcenia tego naturalnego kurka odnosi się często ze średnim entuzjazmem. Moment odstawienia od piersi prędzej czy później jednak nastąpi - warto być na niego przygotowanym.

Kiedy zacząć myśleć o odstawieniu od piersi?
Moment, w którym dziecko może poznać smak inny od “matczynego”, Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) oraz Polskie Towarzystwo Gastroenterologii, Hepatologii i Żywienia Dzieci jest określony, jako okres pomiędzy 17. skończonym, a 26. tygodniem życia. Od czwartego miesiąca można zacząć próbować “kusić” malucha warzywnymi przecierami, kontynuując przy tym karmienie piersią.
Tak precyzyjnej odpowiedzi na pytanie, kiedy całkowicie zrezygnować z matczynego mleka, nikt nam już jednak nie da. W zależności od źródła rekomendacje wahają się od pierwszych do drugich urodzin, ale rada, którą można usłyszeć, najczęściej brzmi: "Wtedy, kiedy dziecko i mama będą gotowi".

Zamiast więc zaczytywać się w kolejnych naukowych publikacjach, najlepiej zdać się na instynkt. Pomoże nam fakt, że niemowlak to istota z natury ciekawska, więc chęć eksploracji granic ciapowatości brokułowej ziemniaczanki w końcu weźmie górę nad konsumpcją kolejnej “nudnej” porcji matczynego mleka.

Bywa, że kwestia odstawienia od piersi rozwiązuje się sama. Życiowe powinności typu praca zawodowa lub kwestie mniej obiektywne, takie jak chęć chwilowego wyrwania się z domu, sprawią, że w kwestiach żywienia w końcu zaczniemy nadawać coraz szersze kompetencje tacie czy babciom. Poza tym kwestia planowania niemowlęcego jadłospisu okaże się dość prosta, jeśli zaopatrzmy się w odpowiednie akcesoria.
Od mleka do pierwszej zupki - niezbędnik
Najbardziej pragmatyczne mamy planowanie okresu przejściowego od “cyca” do widelca zaczynają więc jeszcze przed narodzinami - z czego te mniej przewidujące z nas nie powinny się wcale podśmiechiwać.

Kompletując wyprawkę, jesteśmy zwykle zaaferowani samym faktem pojawienia się w domu nowego członka rodziny, który przez najbliższe miesiące nie będzie specjalnie wymagający w kwestii jadłospisu. Maluch zajmuje się ssaniem, my co najwyżej odsysaniem, podgrzewaniem i przechowywaniem. Jednak kompletując akcesoria ułatwiające dwie ostatnie czynności, postarajmy się znaleźć takie, które posłużą nam również w okresie przejścia na pierwsze zupki i przeciery.

Sztandarowym elementem wyprawki jest podgrzewacz pokarmu. Oczywiście, nie trzeba wydawać fortuny na ferrari wśród podgrzewaczy, ale kupno najtańszego modelu zemści się dość szybko. Maszyna przyda się bowiem nie tylko do podgrzewania mleka, ale wtedy, gdy dziecko wejdzie w fazę “przecierowo-zupkową”. Dobrze więc, aby miała kilka opcji dodatkowych, tak jak na przykład podgrzewacz 2 w 1 Babyono, w którym oprócz butelek podgrzejemy również słoiczki, a dzięki specjalnej miseczce - pokarmy o gęstszej konsystencji. Dodatkowo w podgrzewaczu wyparzymy smoczki i drobne elementy butelek.

Dość istotną dla zabieganych mam i ojców funkcją jest ta, dzięki której podgrzewacz wyłącza się automatycznie po tym, jak wyparuje z niego cała woda. Z kolei podświetlany wyświetlacz ułatwi przeprowadzenie operacji podgrzewania w warunkach nocnych. Warto również dodać, że otwór podgrzewacza pasuje do większości butelek dostępnych na rynku.

Kiedy powoli przyzwyczajamy dziecko, że karmienie piersią nie zawsze wchodzi w grę pojawia się konieczność robienia zapasów - zarówno pokarmu, jak i zupek czy przecierów. Najłatwiejsza metoda to zamrażać porcje, które maluch może pochłonąć na raz. Gadżetem, który świetnie się tu sprawdzi, są woreczki do zamrażania Babyono.

Wykonane z bezpiecznego, certyfikowanego tworzywa woreczki nie przypominają jednak zwykłych “folii” do pakowania mrożonek. Wytrzymałe ścianki i strunowe zapięcie sprawiają, że woreczki z zawartością można z powodzeniem transportować, a szerokie, samo stojące dno zdecydowanie ułatwia lodówkową logistykę.

W miarę jak repertuar oraz ilości spożywanych przez malucha zupek będzie się rozszerzał, przydadzą się większe pojemniczki. Te wchodzące w skład zestawu Babyono są o tyle praktyczne, że włożone jeden w drugi zajmują w szafce niewiele miejsca. Posiadają również miarkę, ułatwiającą kontrolowanie ilość zjedzonego pokarmu oraz szczelne zamknięcie.

“Pomagamy rosnąć” - to zasada, jaką kieruje się Babyono, tworząc swoje produkty. Dlatego też bardziej zaawansowane w sztuce jedzenia maluchy ucieszą się z dołączonego do zestawu ustnika - nie można przecież przepuścić żadnej okazji na pochwalenie się coraz większą samodzielnością.
Odstawienie malucha od piersi to proces naturalny, choć, nie ma co ukrywać, dla mamy dość stresujący. Uczucie nostalgii, jakie ogarnia cię na myśl o tym, że zanim się obejrzysz maluch będzie wprawnie nawijał makaron na widelec jest całkowicie normalne. Najbardziej pomoże tu wsparcie najbliższych, nie zaszkodzi też posiadanie kilku zmyślnych gadżetów, które sam proces karmienia "nieznanymi" potrawami znacznie ułatwią. Poza tym, świat nie kończy się przecież na ostrzu noża - ktoś będzie musiał jeszcze nauczyć dziecko jeść pałeczkami. I to jest dopiero wyzwanie!

Artykuł powstał we współpracy z Babyono.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...