Fińskie mamy nie chcą od rządu pieniędzy. Wiedzą, że ich dzieciom bezpieczeństwo zapewni coś innego

Fot. Paczuszka Maluszka
Mali Finowie nie wierzą w bajki o tym, że dzieci przynosi bocian. Nikt nie usiłuje im też wmawiać, że noworodek pojawił się w domu po spontanicznej wycieczce rodziców na pole kapusty. Odpowiedź jest dla nich oczywista: dzieci biorą się z pudełek. Ta teoretycznie mało kreatywna taktyka wymigania się od dyskusji na temat pszczółek i kwiatków to w rzeczywistości przejaw fińskiego pragmatyzmu. Małego niedowiarka wystarczy bowiem zabrać w odwiedziny do znajomych rodziców noworodka i zaprowadzić do dziecinnego pokoju, gdzie w 9 przypadkach na 10 znajdziemy malucha śpiącego w pudełku.

Zastępowanie łóżeczek i kołysek prostymi kartonowymi pudełkami nie służy jednak tylko jako świetna podkładka pod opowieść o tym, skąd się biorą dzieci. To metoda, dzięki której Finlandia od kilkudziesięciu lat szczyci się jednymi z najniższych statystyk śmiertelności niemowląt, jednocześnie wygrywając w rankingach na najbardziej przyjazne mamom państwa. I choć dzisiaj trudno w to uwierzyć, jeszcze 80 lat temu proporcje były dokładnie odwrotne.
Pod koniec lat 30. ubiegłego wieku Finowie borykali się z trudną sytuacją ekonomiczną, a jej mieszkańcy nawet w najśmielszych snach nie przypuszczali, że parę dekad później ich rzeczywistość będzie przypominać strony magazynów lifestylowych. Póki co, borykali się z utrudnionym dostępem do służby zdrowia oraz niską świadomością społeczną w zakresie profilaktyki. Szczególnie niepokojące były w tym kontekście dane, mówiące o tym, że 1 noworodek na 10 nie przeżyje swojego pierwszego roku.
Wtedy pojawił się pomysł, aby każda młoda mama dostawała specjalną wyprawkę: pudełko wypełnione pieluchami, ubrankami i innymi niezbędnymi noworodkowi akcesoriami. Od początku był to jednak zamysł znacznie szerszy niż tylko zapewnienie pomocy materialnej. Przede wszystkim, aby otrzymać paczkę, fińska mama do dzisiaj musi udać się na wizytę do lekarza. Ten, oprócz tego, że sprawdzi, czy ciąża przebiega prawidłowo, poinstruuje ją, jak należy dbać o siebie i o dziecko. A potem wytłumaczy, dlaczego wyprawka zapakowana jest w karton.

Pomysł, aby układać dziecko do spania w pudełku, wydaje się niekonwencjonalny jedynie z pozoru. W pierwszych miesiącach życia jedyne, czego pragnie maluch to poczucia bezpieczeństwa, do którego zapewnienia, jak się okazuje, idealnie nadają się właśnie cztery kartonowe ścianki w pastelowych kolorach i wyściełane niezbyt miękkim materacykiem, podłoże.
Należy dodać, że kilkadziesiąt lat temu osobne łóżeczko dla dziecka wcale nie było dla młodych rodziców priorytetem. Noworodki sypiały z mamą w jednym łóżku - głównie ze względów oszczędnościowych, choć nie bez znaczenia był zwykły brak świadomości na temat ryzyka, jakie niesie ze sobą niewłaściwe ułożenie się malucha podczas snu. Pudełko wydawało się więc rozwiązaniem genialnym - tworzyło idealny dla dziecka “ekosystem” jednocześnie kosztując ułamek tego, co przeciętna kołyska.

Dzisiejsze Finki, mimo że w większości na zakup łóżeczek mogą sobie spokojnie pozwolić, nadal ustawiają w sypialni pomalowane w zwierzątka pudełka. I choć fiński rząd pozostawia wybór: wyprawka lub jej równowartość w gotówce (czyli około 140 euro), pieniężny ekwiwalent pobiera zaledwie niewielki odsetek młodych mam.

“Efekt pudełka”, czyli świadomość, że maluch śpi spokojnie i bezpiecznie, to jeden z najistotniejszych czynników, dzięki któremu to właśnie Finlandia zajmuje pierwsze pozycje w rankingach na kraje najbardziej przyjazne mamom. Do tego, że pudełkowe pielesze są bezpieczniejsze od tych konwencjonalnych, “łóżeczkowych” przekonuje się w związku z tym coraz więcej rodziców na całym świecie.
W Polsce pudełkowe wyprawki można zamówić na stronie paczuszkamaluszka.pl. Do wyboru mamy trzy zestawy skomponowane przez producenta, ale możemy też skorzystać ze specjalnego konfiguratora i samodzielnie skomponować zawartość.

Niezależnie od wybranej opcji, podstawą każdej Paczuszki Maluszka jest pudełko o wymiarach 72x43x27 cm, czyli wystarczająco duże, aby noworodek wygodnie wysypiał się w nim przez pierwsze miesiące życia (i wystarczająco pojemne, aby rodzice mogli w nim później składować zabawki czy ubranka). Pudełkowe “łóżeczko” wykonano z kartonu celulozowego, czyli materiału wysokiej klasy. W przeciwieństwie do wyrobów z makulatury, nie powstaje on bowiem ze ścinków niewiadomego pochodzenia, ale ze źródeł certyfikowanych. Bezpieczne są również farby używane do malowania powierzchni pudełka - ekologiczne i pozbawione metali ciężkich.

Wybierając pudełko do spania szczególną uwagę trzeba zwrócić na materacyk. Biorąc pod uwagę, że maluch spędzi na nim sporo czasu, jest to właściwie najważniejszy składowy pudełka. Materac sam w sobie nie może być więc za miękki, z kolei pokrycie powinno być przyjemne w dotyku. Ten, który znajdziemy w Paczuszcze Maluszka wykonano z materiału o nazwie TENCEL, czyli tego samego, którego używa się do produkcji wysokiej klasy materacy łóżkowych. Jeśli więc zastanawialiście się, czy w kartonowym pudełku może być maluchowi wygodnie, odpowiedź brzmi: zdecydowanie tak.

Artykuł powstał we współpracy z Paczuszką Maluszka.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...