Gdzieś pomiędzy religią a urzędem – czym są śluby humanistyczne i czy ktoś je w ogóle organizuje?

123rf.com
Czym dla ciebie jest ślub? Sakramentem? Formalnością? Celebracją miłości?

Są wokół nas pary, dla których ślub ma charakter daleki od przyjętych norm. Nie dbają o sakrament ani o kwestie formalne. Związek traktują szalenie emocjonalnie i na tych emocjach bazuje wizja ich przyszłości. Wierzą w swoje ideały i w swoich bogów.

Zdarza się jednak, że życie w partnerskim związku to dla nich za mało, a marzenia lub inne indywidualne przesłanki nie pozwalają im odejść od planów o niepowtarzalnym dniu ślubu. To dla nich stworzone zostały śluby humanistyczne. Tylko czym one właściwie są?

Ślub inny niż wszystkie
Ślub humanistyczny jest jedną z form zawarcia związku małżeńskiego, najbardziej powszechną na Wyspach Brytyjskich. Z coraz większą mocą dociera jednak w inne regiony świata, jest to jednak uzależnione od czynników kulturowych, prawnych i społecznych.

Swoim charakterem leży gdzieś "pomiędzy" ceremonią religijną a ślubem cywilnym. W Polsce zorganizowanie ślubu humanistycznego jest możliwe, jednak związek zawarty tą drogą nie zawiera żadnej mocy prawnej. Żeby takiej nabrał, niezbędne jest sfinalizowanie go klasyczną drogą cywilną.

Po prostu człowiek
Śluby humanistyczne różnią się także od tzw. świeckich ceremonii bogactwem i ładunkiem aksjologicznym. Nieoprawione w żadne ramy, pozwalające na dwieście procent spontanicznej aranżacji całą uwagę skupiają na potrzebach dwojga ludzi.

Bez znaczenia są kwestie religijne i formalne aktu. Nietrudno się domyślić, że w związku z tym ślub humanistyczny spotyka się z niechęcią i krytyką środowisk religijnych i konserwatywnych.

"Ślub humanistyczny to taki kabaret"
Szukając informacji o tej nietypowej formie ślubnych ceremonii, przeczytałam dyskusję na jednej z grup na portalu społecznościowym. Na pytanie "Czym właściwie jest ślub humanistyczny", jedna z komentujących wypaliła: "Taki kabaret". Czyżby?

Sama długo zastanawiałam się nad formą ślubu. Nigdy nie marzyłam o białej sukni i hucznym weselu, wręcz przeciwnie. Jeżeli cokolwiek przychodziło mi na myśl, to raczej ślub w jeansach w urzędzie. To byłaby moja celebracja. Tylko my dwoje, bez żadnej napompowanej wzniosłości chwili.

Było mniej specyficznie, ale zachowałam część tej wizji. Złośliwe komentarze nie milkną do dziś. Nie zmieniłabym niczego.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...