"Nie po to posyłam dziecko do przedszkola, żeby bajki oglądało. Co te panie sobie myślą?"

Dzieci czasem oglądają bajki w przedszkolu.
Dzieci czasem oglądają bajki w przedszkolu. federicofoto / 123RF
Telewizor w przedszkolu budzi emocje nie tyle dzieci, co wśród rodziców. Zdania są bardzo podzielone.

Każdy ma inne zdanie na ten temat
"Nauczycielki przedszkolne są leniwe i nie chce się im pracować". "Bez przesady, pół godziny bajek w ciągu dnia nikomu jeszcze nie zaszkodziło". "Wszystko zależy od tego, co panie im puszczają". "Ostatnio na świetlicy szkolnej puszczono dzieciom z I klasy ostatnią część Harry'ego Pottera. Niektóre dzieci całą noc płakały". "Bajki mają charakter edukacyjny i pod tym kątem są wybierane" - takie opinie pojawiają się w czasie dyskusji rodziców.

Jak widzicie, zdania w tej sprawie są naprawdę podzielone. Część rodziców nie widzi w tym żadnego problemu, ale wielu uważa też, że można dzieciom przekazać wiedzę o życiu i nauczyć ich wszystkiego, co najważniejsze, bez korzystania z multimediów.
Co na to psycholog?
Zapytaliśmy więc panią Katarzynę Kucewicz, psychologa i psychoterapeutę w Ośrodku Psychoterapii i Coachingu INNER GARDEN, o to, czy włączanie bajek jest naprawdę dzieciom potrzebne i czy ma to swoje uzasadnienie.
Katarzyna Kucewicz, psycholog- psychoterapeuta,
Ośrodek Psychoterapii i Coachingu INNER GARDEN

Oglądanie bajek, zwłaszcza tych pouczających z przesłaniem ma głęboki sens rozwojowy. Tak jak przez zabawę uczymy dobrych nawyków, tak przez oglądanie bajek uczymy dzieci postawy moralnej i co najważniejsze prawidłowych zachowań społecznych. Warto jednak, by dobierać dzieciom te bajki, które mają walory, a nie są przypadkową papką, nad którą nie mamy kontroli.

Rodzice wciąż (mimo że apeluje się od lat, by tego nie robić) wspomagają się tabletami- dają je dziecku do zabawy i pozwalają na oglądanie bajek bez żadnej kontroli - to błąd. O bajce dobrze jest wspólnie porozmawiać, ocenić, wyciągnąć wnioski. Dlatego oglądanie bajek w przedszkolu może nie być najgorszą formą edukacji.

Bo domyślam się, że po takim seansie dzieci zachęcane są do wyrażenia swojej opinii, do pomyślenia o tym, co właśnie zobaczyły. Ale nie przesadzałabym z tym narzędziem. Dzieci zwykle i tak za dużo czasu spędzają przed ekranem, a nauczycielki przedszkolne znają przecież najwięcej zabaw, metod i technik edukacyjnych znacznie bardziej rozwijających, niż bierne oglądanie telewizji.

Przedszkolaki świat powinny bowiem aktywnie eksplorować poprzez doświadczanie za pomocą zmysłów - dotykać, słuchać, patrzeć, smakować, a nie tylko oglądać.

Nie ma niczego złego, jeżeli raz na jakiś czas w czasie zajęć szkolnych, czy przedszkolnych zostanie użyty telewizor, czy rzutnik. Pod warunkiem, że ma to swoje uzasadnienie i nauczyciel będzie wybierać bajki, które w prosty i przystępny sposób tłumaczyć będą np. zagadnienia związane z prowadzoną lekcją. Dużo trudniej wyjaśnić, po co telewizor pojawia się w żłobkach, zwłaszcza że wielu rodziców ogranicza nadmiar bodźców w domu i stara się go nie włączać.

A jak to jest w przedszkolach i szkołach waszych dzieci? Często oglądają bajki?

Napisz do autora: ewa.podlesna-slusarczyk@mamadu.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...