"Nigdy nie pozwolę swoim dzieciom spać u znajomych" – o takich sprawach nie mówi się głośno, a powinno

Dajemy innym rodzicom kredyt zaufania, na jaki mogą nie zasługiwać.
Dajemy innym rodzicom kredyt zaufania, na jaki mogą nie zasługiwać. wavebreakmediamicro / 123RF
"Moi rodzice nigdy się nie dowiedzieli o tym. Ja nie zapomnę tego do końca życia, choć miałam wtedy 7 lat". Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że takie rzeczy po prostu się dzieją i nie mamy na to czasem żadnego wpływu.

Dajemy obcym ludziom zbyt duży kredyt zaufania
Gdy dzieci pójdą do szkoły, zyskują nowych przyjaciół, z którymi chcą spędzać jak najwięcej czasu. Zabawy po szkole, wspólne wyjścia do kina, zapraszanie się do domów – to wspaniałe chwile dzieciństwa. Potem maluchy zaczynają swoje pierwsze samodzielne "nocowanki", próbują samodzielności i nowych przygód. Warto im na to pozwalać, bo to wspaniała nauka życia, odnajdowania się w innych warunkach, obserwowania zwyczajów i zachowań innych rodzin – cenne lekcje.



Cenne, gdy dzieci trafiają do rodzin, które cieszą się naszym zaufaniem. Co jednak, gdy choć mamy przeświadczenie, że możemy powierzyć opiekę nad naszym najcenniejszymi skarbami tym właśnie ludziom, oni je skrzywdzą? Cy jesteśmy w stanie wyczuć wcześniej zagrożenie? Czy potrafimy celnie ocenić innych? No i dlaczego ludziom, których znamy tylko z rozmów w czasie zebrania, z korytarzowych "dzień dobry, co słychać", dajemy tak duży kredyt zaufania i oddajemy pod opieką, często na wiele godzin nasze dzieci?
Nie chodzi o strach i panikę, a o roztropność
Ten list, wiele zmienia w postrzeganiu „nocowania u kolegi/koleżanki”. Jego autorka nie chce straszyć, czy siać paniki wśród rodziców. Jej celem jest dawanie ludziom do myślenia, ostrzeganie, wzbudzenie czujności, by obserwować dzieci, kiedy wracają po nocy spędzonej w innym domu.
Historia kobiety i matki

Moi rodzice nigdy się nie dowiedzieli. To stało się w domu koleżanki. Miałam 7 lat, dokładnie tyle, ile mój najstarszy syn teraz. Nocowałam u koleżanki dość często, lubiłam jej rodziców, zwłaszcza tatę, który był bardzo zabawny i często dawał nam potajemnie przed mamą słodycze. Zawsze czułam się dobrze i bezpiecznie w jego towarzystwie.

Pewnej nocy, moja koleżanka poczuła się źle i jej mama zabrała ją do swojego pokoju. Wtedy przyszedł do mnie on. Chciał, żebym pomogła mu poczuć się dobrze i poprosił, żebym go dotykała. To mnie przeraziło,nie wiedziałam jak zareagować, co zrobić. Czułam się źle, wstydziłam się tego, bo nie wiedziałam co to jest, ale czułam, że to nic dobrego. Tata koleżanki mówił, że to zabawa i że jego córka zawsze sie z nim bawi w taki sposób.

Nie chciałam nocować nigdy więcej u mojej koleżanki, zaczęłam jej unikać. Nasze mamy martwiły się bardzo, bo nie wiedziały co między nami zaszło. Myślały, że się pokłóciłyśmy i dopytywały co się stało. Na siłę moja mama starała się mnie wysłać do mojej koleżanki, tłumacząc, że problemy trzeba umieć załatwiać w inny sposób, że warto rozmawiać. Byłam w jej domu jeszcze dwa razy, ale nie spałam całą noc. Trzęsłam się na myśl,że jej tata mógłby znowu pojawić się w pokoju.

Na szczęście moja mama widząc, jak bardzo nie chcę tam chodzić, w końcu odpuściła. A ja już nigdy nie chciałam zbliżyć się do innej koleżanki na tyle blisko, by zaprosiła mnie do siebie na noc. Wiele straciłam z cudownego okresu dorastania. Nigdy nie mówiłam też o tym głośno. Dopiero na studiach odważyłam się powiedzieć o tym, co przeżyłam i co mnie blokowało.

Dlatego nie pozwalam moim dzieciom spać u znajomych. Jaką mogę mieć pewność, że ludzie, którzy wydają się być mądrymi, zabawnymi i wykształconymi ludźmi, nie ukrywają przed światem swoich złych skłonności? Jak mogę spać spokojnie, wiedząc, że ktoś, gdzieś, być może właśnie teraz niszczy poczucie bezpieczeństwa mojego dziecka? Nie chodzi o to, by bać się wszystkiego i wszystkich, ale żeby uważać, mieć na względzie, że tak naprawdę nie wiemy, komu powierzamy swoje dzieci pod opiekę. Musimy rozmawiać z dziećmi, ostrzegać je, jak reagować w takich sytuacjach.

Rozmowa jest najważniejsza
Rzeczywiście, warto rozmawiać i uczyć dzieci właściwego zachowania, niż zamknąć w klatce i chronić przed być moźe sporadycznym, jednakże realnym zagrożeniem. Bagatelizowanie problemu jest absolutnym błędem, bo choć nie jest to może problem dotykający wielu dzieci, to jednak każdy taki przypadek dowodzi, jak nieświadome jest jeszcze nasze społeczeństwo. Taka krzywda z pewnością ma wpływ na całe życie dziecka i musimy za wszelką cenę chronić niewinność najmłodszych.

Jeżeli chcecie podzielić się z nami jakiś problemem, o którym warto rozmawiać, piszcie do nas.

Napisz do autora: ewa.podlesna-slusarczyk@mamadu.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...