Dziecko krzywi się na myśl o pracy w domu? Pomóż mu zamienić nielubiany obowiązek na letnią labę!

Dzieci nie przepadają za domowymi obowiązkami, które są jednak dla nich świetną lekcją odpowiedzialności. Aby przełamać ich niechęć do codziennych prac w domu, można spróbować je zmotywować wizją nagrody.
Dzieci nie przepadają za domowymi obowiązkami, które są jednak dla nich świetną lekcją odpowiedzialności. Aby przełamać ich niechęć do codziennych prac w domu, można spróbować je zmotywować wizją nagrody. 123rf.com
Z definicji obowiązek nie należy do przyjemności, a gdy dopisany jest do niego przymiotnik „domowy”, ze świecą szukać kogoś, kto tryska radością na myśl o wyprasowaniu sterty zalegających w koszu ubrań czy zmyciu stosu ledwie mieszczących się w zlewie naczyń. Skoro, my rodzice, nie pałamy zbytnią miłością do prac w domu, cóż dopiero nasze dzieci, którym w głowie przede wszystkim wieczna zabawa czy spotkania z rówieśnikami.

Dwie drogi
Każda mama czy tata staje więc przed tym samym dylematem – jak nakłonić malucha, tudzież nastolatka, jeśli latorośl jest już wyrośnięta, do zaangażowania się w kierat codziennych obowiązków pod jednym dachem. W gruncie rzeczy, jak w każdym innym życiowym przypadku, istnieją dwie drogi – metoda kija i metoda marchewki. Ewentualnie trzecia, łącząca jedną z drugą, ale skupmy się na tych dwóch podstawowych.

Wymuszanie czegokolwiek groźbami zawsze działa na krótką metę. Prawdopodobnie dziecko wykona, co mu zlecimy, nie chcąc ryzykować zakazu oglądania telewizora, perspektywy domowego szlabanu czy utraty kieszonkowego. Jednak notoryczne straszenie „jeśli tego nie zrobisz, to...” z czasem zabije w najmłodszych motywacje i albo zaczną uprawiać „bylejakość” albo skapitulują, przyjmując karę z dobrodziejstwem inwentarza. Nawiasem mówiąc, chyba nie chcemy też, by dzieci widziały w nas wyłącznie tyranów, którzy rządzą w domu żelazną ręką.

Pozostaje zatem druga ścieżka – zaszczepianie miłości do codziennych prozaicznych obowiązków motywacją pozytywną. Oczywiście nie należy przesadzać w drugą stronę, bo wówczas ryzykujemy, że wychowamy rasowego materialistę, który w przyszłości palcem nie kiwnie, jeśli tatuś czy mamusia nie raczą odpowiedzieć na pytanie „a co z tego będę miał/a?”. Niemniej jednak od czasu do czasu nie zaszkodzi zmotywować najmłodszych domowników wizją nagrody za dobrze wykonaną pracę.
Wymarzone wakacje
W zamian za pomoc w domu można zaproponować dziecku wyjazd na wymarzone wakacje. W urzeczywistnieniu marzenia o wypoczynku na letnim obozie młodzieżowym czy wypełnionych sportowymi zajęciami koloniach pomoże trwająca do 30 kwietnia akcja pod szyldem Almatur. Jakie korzyści płyną z uczestnictwa w najnowszej kampanii znanego biura podróży? Potrójne, bo oprócz zaangażowania podopiecznych w troskę o dom, można taniej zafundować im wycieczkę marzeń, a także nauczyć ich, że w życiu na wszystkie przyjemności trzeba przeważnie zapracować.

Wzięcie udziału w akcji nie wymaga dużych nakładów. Wystarczy smartfon i komputer z dostępem do internetu. A co konkretnie dziecko musi zrobić, aby stać się częścią tego ekscytującego przedsięwzięcia? Niech swój wkład w porządek i czystość domowego ogniska uwieczni na zdjęciu lub krótkim filmiku. Materiał dokumentujący pracę na rzecz czterech kątów musi następnie wrzucić na Facebooka lub inny portal typu social media. Potem pozostaje tylko zalogować się na stronie mojewakacje.almatur.pl i wrzucając tam link pochwalić się swoją pracowitością.

Organizatorzy akcji „Zapracuj na wakacje” przewidzieli konkretne zniżki na wakacje dla dzieci i młodzieży. W sumie młodzi pracusie, którzy dołożą swoją cegiełkę do pielęgnacji własnego gniazdka, mogą „zarobić” nawet 600 zł. Ta niemała kwota zmaterializuje się w nieobojętny dla każdego budżetu domowego rabat na wyśniony wyjazd. Za jakie czynności przewidziane są upusty na obozy i kolonie dla wczasowiczów mających na karku mniej niż 18 wiosen?

Wycena domowych obowiązków
Na ogół kosz na śmieci trzeba codziennie opróżnić, jednak chętnych na przeniesienie jego zawartości do kontenera na dworze zazwyczaj brak. Dziecku można wyrobić nawyk wynoszenia śmierci np. po powrocie ze szkoły. Na tym prostym zadaniu zarobi wówczas 20 zł. Z kolei kwota o 10 zł większa wpadnie do podpisanej „Zbieram na wakacje” skarbonki za inny nielubiany obowiązek pod tytułem „odkurzanie dywanu”. Oczywiście, jeśli młody operator odkurzacza nie jest przypadkiem alergikiem czułym na roztocza.

Banknot z portretem księcia Mieszka (10 zł) przybliży marzenia o wyjeździe, gdy dziecko wypucuje buciki na glanc. Natomiast 3 dyszki zostaną zaliczone na poczet wakacyjnych planów, jeśli pociecha pokaże, z jaką starannością zmywa naczynia w kuchni lub jak radzi sobie z obsługą domowej pralki. Oszczędność rzędu 40 zł będzie zaś nagrodą dla tych młodych uczestników konkursu, którzy ochoczo chwycą za żelazko i spędzą trochę czasu przy desce od prasowania.
Kto poszukuje większych wyzwań, które pozwalają od razu na zarabianie większych kwot, powinien namówić dzieci do zaangażowania się w dwie wartościowe inicjatywy. Pierwsza z nich polega na włączeniu się w jakąś akcję charytatywną w szkole. Może być to zbiórka książek czy zabawek do domów dziecka, pomoc zwierzętom ze schroniska lub sprzątanie okolicy szkoły. Rabat? Aż 150 zł. Tyle samo dziecko zainkasuje, jeśli poświęci się opiece nad osobami starszymi czy chorymi lub po prostu zaopiekuje się na jakiś czas swoim młodszym rodzeństwem.

Na całkowitą zniżkę wielkości 600 zł da się zapracować nie tylko wykonując domowe obowiązki. Koszt upragnionych wakacji obniżą również osiągnięcia szkolne (m.in. recytacja wiersza, zwycięstwo w konkursie międzyszkolnym czy pomoc innym uczniom) oraz sportowe takie jak: rzut do kosza za 3 punkty, wykonanie gwiazdy, podciągnięcie się na drążku 30 razy i inne. Szczegółowy opis akcji wraz z cennikiem poszczególnych zadań znajdziemy na jej oficjalnej stronie.

Artykuł powstał we współpracy z Almatur

POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...