Lekarze są bezradni – już 2300 pacjentów zarażonych bakterią oporną na wszelkie antybiotyki

Bałagan i brak higieny odpowiada w dużej mierze za kolejne przypadki zachorowań.
Bałagan i brak higieny odpowiada w dużej mierze za kolejne przypadki zachorowań. kadmy / 123RF
Klebsiella pneumoniae NDM – oto bakteria, której należy się obawiać. Oporna na leczenie antybiotykami może prowadzić do zapalenia płuc, opon mózgowych, układu pokarmowego. W ubiegłym roku na 11 przypadków w Zachodniopomorskiem, pięć osób zmarło. Nie ma lekarstwa na pokonanie choroby, poza higieną i leczeniem objawowym.

2300 chorych
Krajowy Ośrodek Referencyjny donosi, że liczba chorych z 105 w 2013 r. zwiększyła się do 2300 obecnie. Najgorsza jest sytuacja w szpitalach, gdzie chorzy nie są izolowani i często dochodzi do zarażenia. Niewiele potrzeba do wybuchu epidemii, gdy ludzie osłabieni są po zabiegach operacyjnych, a niestety bakteria łatwo przenosi się z człowieka na człowieka. Osoba, u której zostanie rozpoznana choroba, powinna być całkowicie odizolowana od reszty pacjentów, a każdy kto ma z nią kontakt, musi zachować wyjątkowe środki ostrożności.



New Delhi – taką nazwę przyjęła ta "superbakteria", gdyż po raz pierwszy wykryto ją u mężczyzny przebywającego w szpitalu w Indiach. Od sierpnia 2010 r., New Delhi zaczęła się rozprzestrzeniać po całym świecie i wtedy też pojawiły się pierwsze ofiary tej nieuleczalnej bakterii. W Polsce po raz pierwszy wykryto lekooporną bakterię w 2014 r. i od tamtego czasu liczba chorych systematycznie wzrasta. Największym problemem jest to, że nie ma żadnego skutecznego lekarstwa. Oprócz pomocy w łagodzeniu objawów oraz utrzymaniu higieny, lekarze mogą tylko obserwować pacjenta, licząc, że jego organizm zwalczy bakterię. Niektórym się to jednak nie udaje, tak jak pięciu pacjentom w Zachodniopomorskiem, którzy zmarli w szpitalu walcząc z New Delhi.
Łatwo można się zarazić
Bakteria może być wszędzie, na klamkach, poręczach, w miejscach publicznych, zwłaszcza na korytarzach szpitali i w przychodniach. Pierwsze objawy to gorączka, bóle w klatce piersiowej, bóle stawów oraz zapalenie płuc. Potwierdzeniem nosicielstwa groźnej bakterii jest wykonanie badań z krwi. Niestety próbki są wysyłane z mniejszych miejscowości często aż do Warszawy, co zwiększa koszty badania oraz wydłuża czas diagnostyki. Lekarze zlecają wiec wykonanie szczegółowych badań tylko tym pacjentom, których organizm nie zareagował na antybiotykoterapię. Potwierdzeniem istnienia choroby jest wykonanie badania krwi pod kątem CRP, czyli poziomu białka C-reaktywnego. Jednak tylko badania bakteriologiczne są w stanie poznać dokładnie szczep bakterii i dobrać na podstawie antybiogramu odpowiedni antybiotyk. Na wynik czeka się ok. 7 dni, więc wiadomo, że nie jest to zbyt często stosowana procedura przez lekarzy. Takie badania zleca się dopiero wtedy, gdy czyjś organizm nie może poradzić sonie z chorobą i antybiotyki okazują się nieskuteczne.

Skąd się wzięła bakteria oporna na wszelkie leczenie?
Jest to najpewniej efekt tego, że ludzie zbyt często sięgają po antybiotyki, nawet wtedy, gdy ich choroba ma podłoże wirusowe, a nie bakteryjne. Zbyt częste zażywanie silnych leków, uodparnia nas i w momencie choroby, nasz organizm nie reaguje już na podstawowe leki. Drugim ważnym i nagminnym błędem, który prowadzi do problemów, jest przerywanie zażywania antybiotyku. Nie zwalczamy choroby do końca, przerywając leczenie od razu, gdy tylko poczujemy się lepiej. Trzecim najczęściej podnoszonym argumentem jest fakt, że antybiotyki nadużywane są w rolnictwie i przemyśle.
Ministerstwo Zdrowia uspokaja, lekarze widzą zagrożenie
O tym szczepie słyszymy od kilku lat i choć na razie Ministerstwo Zdrowia uspokaja, że nie grozi nam epidemia, to jednak miesięcznie przybywa liczba zgłoszeń z laboratoriów o wyhodowaniu takiej bakterii. Jak donosi Krajowy Ośrodek Referencyjny obecnie u około 400 pacjentów miesięcznie, podejrzewa się nosicielstwo. Nie jest to jednak na tyle niepokojące zjawisko dla Ministra Zdrowia i Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej, by ogłaszać stan epidemii w Polsce. Lekarze są zdecydowanie bardziej zaniepokojeni.

Światowa Organizacja Zdrowia typuje Polskę jako jeden z krajów, w których bakteria wykazuje szczególnie wysoką oporność na leczenie. Na świecie umiera ponad 700 tys.osób z tego powodu, więc zdecydowanie nie można bagatelizować problemu. Jest obecnie 6 patogenów najbardziej niebezpiecznych, wśród nich jest właśnie Klebsiella pneumoniae, czyli pałeczka zapalenia płuc.Inspektorat Sanitarny nie chce wzbudzać paniki i na razie dementuje pogłoski o epidemii. Trudno jednak ukryć, że sytuacja staje się coraz bardziej poważna i być może w najbliższym czasie zostanie podjęta decyzja o wszczęciu alarmu. Niestety, nawet jak do tego dojdzie, jedyną informacją, która może pomóc, będzie hasło: myjcie ręce i dbajcie o higienę, bo na razie, naukowcy nie mają jeszcze lekarstwa na zwalczenie "superbakterii".

Napisz do autora: ewa.podlesna-slusarczyk@mamadu.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...