Stanęła przed oprawcą w trakcie Manify: "Przemoc wobec kobiet nie ma wykształcenia ani zawodu"

Kobiety codziennie doświadczają przemocy.
Kobiety codziennie doświadczają przemocy. Prawo autorskie: viki2win / 123RF Zdjęcie Seryjne
8 marca na ulice polskich miast wyszły kobiety w różnym wieku, różnych orientacji, z różnymi doświadczeniami. Kobiety, dla których każdy dzień jest dniem kobiet.

Jedną z nich była Konstancja. Kiedy mówiła głośno o tym, że przemoc wobec kobiet musi się skończyć, mężczyzna, który rzucał nią o ścianę stał wśród innych i słuchał.

Po wszystkim Konstancja opublikowała post. To był drugi etap jej walki o odzyskanie siły i godności. Jednocześnie udowodniła nie tylko swoją wielką odwagę, ale przede wszystkim stała się inspiracją dla tych kobiet, które z różnych względów trwają w przemocowych relacjach.
Konstancja
Facebook.com

Wiecie jakie to uczucie głośno zaprotestować przeciwko przemocy wobec kobiet mając przed sobą kilkaset (może więcej) osób? Totalna trema. A wiecie jak to jest zaprotestować, gdy w tym tłumie jest były chłopak, który nie raz pchnął swoją Cię na ścianę, rzucił o parapet czy o podłogę tak, że byłaś stłuczona i nie mogłaś przez długi czas usiąść? A dzisiaj ten mężczyzna ma czelność brać udział w Manifie? Ja wiem, bo dzisiaj to zrobiłam.

Czuje się paraliżujący strach i tylko dzięki wsparciu innych kobiet mogłam to zrobić. Zrzucić ten ciężar i odsłonić hipokryzję niektórych mężczyzn.

Dzisiaj się odważyłam i zaprotestowałam przeciwko przemocy wobec kobiet stojąc na przeciwko mojego byłego chłopaka, który po wypiciu o kilka piw za dużo, nie miał oporów mnie uderzyć. Mój były chłopak, który dzisiaj chce być wielkim artystą to facet, który po kilku piwach popchnął mnie na ścianę, potem coraz mocniej i mocniej, aż rzucił mną o podłogę, parapet. Jego przyjaciele o tym wiedzieli, ale nie zareagowali. Do tej pory udają, że tematu nie było. Nawet, gdy dwoje z nich - było tego świadkami.

Pamiętam też sytuację, gdy po kolejnym razie, kiedy rzucił mną o podłogę, potłukłam się tak mocno, że nie mogłam usiąść, a następnego bodaj dnia, przyjechał jego przyjaciel z Warszawy, wrażliwy poeta... ze swoją żoną. Po kilku godzinach siedzenia przy stoliku, co było cholernie trudne i bolesne, zapytał się co mi się stało. Odpowiedziałam to, co zwykło się w takich sytuacjach mówić: "Poślizgnęłam się na schodach". Bardzo źle się czułam, że skłamałam, o czym powiedziałam później mojemu ówczesnemu chłopakowi. nigdy nie zapomnę tego co odpowiedział: "Przecież nie chciałabyś, żeby myślał o mnie jak o skurwysynie".

Zapytacie dlaczego wtedy się nie rozstaliśmy. Bo miałam poczucie winy pomieszane z przekonaniem, że się zmieni. Nie zmienił się. Na szczęście w końcu rozstaliśmy się, choć to nie było wszystko co mi zrobił, ale nie mam siły o tym mówić.

Dzisiaj widząc go na Manifie, podczas której protestowałyśmy m.in. przeciwko przemocy wobec nas czy czytając feministyczne posty rzeczonego przyjaciela, chce mi się rzygać tą hipokryzją.

Bo drogi M. - wiem, że to czytasz, stanąłeś jak i reszta bandy po jego stronie, (chcąc) wierzyć w jego wersję wydarzeń, a jednocześnie chcesz mówić o przeciwdziałaniu przemocy, a Ty były chłopaku nie potrafisz mi spojrzeć w oczy i chowasz się za plecami aktualnej partnerki. Mam nadzieję, że jej nie bijesz.

Mam dość zamiatania pod dywan przemocy mężczyzn wobec kobiet. Udawania znajomych, że nic nie widzą, nie reagowania gdy ofiara im to zgłasza. Mam dość hipokryzji, która pozwala przemocowym facetom przychodzić na feministyczne manifestacje i pierdolić jak to jesteście z nami. Powinniście się wstydzić!

A i jeszcze jedno, to nie prawda, że biją tylko pijacy mieszkający w biednych dzielnicach. Biją wykształceni mężczyźni pracujący w urzędach, biurach, policji, więzieniu, artyści, nauczyciele...

Przemoc wobec kobiet nie ma wykształcenia ani zawodu.

Konstancja, tak jak wiele innych kobiet ma dość hipokryzji i lekceważenia tego, co naprawdę ma znaczenie. Dość milczenia, wtedy kiedy jedyną formą komunikacji pozostaje krzyk. Dość mrużenia oczu ze strachu i osłaniania się od ciosów. Od uderzeń partnera, poniżeń polityka i zakazów prawa.

Napisz do autora: magda.wozniak@mamadu.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...