"Za mało, by leczyć, za dużo, żeby umrzeć – wstyd Panie Ministrze". Te słowa muszą być wysłuchane

Oto głos w imieniu najmłodszych, który warto poprzeć.
Oto głos w imieniu najmłodszych, który warto poprzeć. danr13 / 123RF
Czy ktoś zastanawiał się, jak wygląda świat z pozycji osoby, która już dziś wie, że nie da się pomóc pacjentom za połowę stawki? W otwartym liście do wszystkich Polaków zwróciła się pielęgniarka z 27-letnim stażem.

Ródźcie, ale nie leczcie?
O obniżeniu stawek na leczenie najmłodszych pisaliśmy niedawno w artykule: Eksperyment na polskich dzieciach – szpitale będą zmuszone leczyć je za pół ceny. Pomysł Agencji Oceny Technologii Medycznej i Taryfikacji, by zabrać nawet 60% funduszy przeznaczonych na leczenie najmłodszych, spotkał się z ogromnym sprzeciwem społeczeństwa i to nie tylko młodych osób, których dzieci potencjalnie są zagrożone wcześniactwem. Większość uznała, że to absurd, kazać kobietom rodzić dzieci, nawet te, które wiadomo, że urodzą się z poważnymi schorzeniami, a potem zabrać pieniądze na ich leczenie.
Głos w ważnej sprawie
Monika Drobińska od 27 lat pracuje na anestezjologii, intensywnej terapii i pogotowiu. Ona wie, jak ciężka sytuacja była wcześniej na oddziałach i zdaje sobie sprawę, co tak naprawdę Konstanty Radziwiłł, Minister Zdrowia, szykuje polskim dzieciom. Napisała otwarty list do Polaków, który zamieszamy poniżej.
Monika Drobińska
pielęgniarka z 27-letnim stażem

Mój dzisiejszy post, jest właściwie listem otwartym. Do wszystkich. Do każdego Polaka.
Jest również głosem niezgody, nawet nie krzykiem rozpaczy, ale jest słowem, za którym kryje się zwyczajny ludzki wstyd.

Głośno media mówią o nowej stawce procedury neonatologicznej, z 11000 obniżonej do 6000 tys. Jestem pielęgniarką od 27 lat. Całe swoje zawodowe życie pracuję w anestezjologii, intensywnej terapii i pogotowiu. Całe 27 lat oszczędzam na wszystkim. Od zwykłych rękawiczek, poprzez środki opatrunkowe, środki jednorazowego użycia. Zanim użyję drogiego sprzętu, zastanowię się dwa razy, a zanim cokolwiek wyrzucę – trzy.

Wszystko co robię w realizowaniu procedur anestezjologicznych, robię dla pacjenta i tak, żeby dla pacjenta było, jak najlepiej. Od zawsze w mojej pracy słyszę słowo koszty, koniec miesiąca, skończyły nam się pieniądze.
 Widzę sztukę kombinowania szefostwa – tu przesunę środki z opatrunków na leki, tu pożyczę z zaprzyjaźnionego oddziału jedno, tu zamienię z innym drugie.
Pielęgniarki, szczególnie te anestezjologiczne, wymieniają się z intensywną terapią. Jak u mnie kończy się data ważności sprzętu czy leków, to biorę telefon i sprawdzam, kto może go zużyć natychmiast, oszczędzam, nie wyrzucam.

Dlatego tak bardzo zabolało mnie osobiście obniżenie pieniędzy na dobę dla najmniejszego rodzącego się Polaka.
 Bo rodzić mamy wszystkie, prawda? Zabiera się, w majestacie prawa, szansę na zdrowie najsłabszym.
Próbuje się wprowadzić selekcję naturalną, w katolickim kraju, w którym z wiary zrobiono sobie zwykłe hasło wyborcze.

Wiemy wszyscy, że intensywna terapia, ta dla dorosłych i dla dzieci, nigdy nie przynosiła i nie będzie przynosiła dochodu. Ratowanie życia jest bezcenne i tak do tej pory, każdy rząd na to patrzył. Żaden minister, żaden rząd, nie podniósł ręki na najsłabszych.
Te 6000 tysięcy nie pokrywa doby, jedenaście tez było zbyt mało. Proszę zobaczyć, jakie kwoty zbiera się na zabiegi poza granicami Polski.

Ktoś może powiedzieć, że 6000 to bardzo dużo i skoro sobie radziliśmy, to damy sobie radę i teraz.
Tak, ale pieniądze skończą się w trakcie operacji, chichot losu polega na tym, że stać nas będzie na trzymanie przy życiu, ale nie leczenie.
Za mało, żeby żyć, za dużo, żeby umrzeć – tak mówi moja babcia, patrząc na to wszystko z góry.

W czasie kiedy jeden lot wojskowym samolotem kosztuje 35 000, kiedy rząd rozbija samochód za samochodem, kiedy Misiewicze dostają ogromne premie, oszczędza się na najsłabszych, bezbronnych. To jest nieludzkie Panie Ministrze. 
Życie to nie tylko pieniądze, życie to wartość
 sama w sobie. Rozumiem, że należy liczyć koszty, ale nie rozumiem oszczędzania na uszkodzonym dziecku matki,które zostało poczęte z gwałtu, a Pan zgodnie ze swoim sumieniem, odmówił wypisania recepty na pigułkę"dzień po".

No tak, ale zawsze można liczyć na znienawidzony WOŚP, nie udało się orkiestry wyautować z przestrzeni publicznej, gra nadal, to niech weźmie na siebie jeszcze koszty współfinansowania procedur. Społeczeństwo, które zgadza się na oszczędzanie,okradanie z praw (z prawa do leczenia) najmłodszych i bezbronnych, jest społeczeństwem pierwotnym – jaskinia i maczuga, selekcja naturalna.

Ja się nie zgadzam.Tylko ktoś pozbawiony uczuć, mógł wpaść na taki pomysł.I tu jest ten wstyd o którym wspomniałam na początku mojego postu – po prostu mi wstyd Panie Ministrze.

Bardzo proszę, a robię niezwykle rzadko, o udostępnianie mojego postu.
Niech MÓJ WSTYD idzie w świat.

Dobry wieczór Mój dzisiejszy post,jest właściwie listem otwartym. Do wszystkich. Do każdego Polaka. Jest również głosem...

Opublikowany przez Monika Drobińska na 1 marzec 2017
Słowa tej kobiety, pielęgniarki powinny być wysłuchane. To nie są obawy rodziców zaniepokojonych zmianami, to nie są powody do hejtu obecnie rządzących. Tu chodzi o racjonalną ocenę sytuacji przez osobę, która na co dzień ma do czynienia z chorymi dziećmi.



Przyłączamy się do prośby pani Moniki, koniecznie udostępniajcie ten post. Niech wstydzą się twórcy tych zmian, a nie ciężko pracujący ludzie, dla których są one po prostu niezrozumiałe.

źródło: Facebook/Monika Drobińska

Napisz do autora: ewa.podlesna-slusarczyk@mamadu.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...