"Do wszystkich, którzy ze względu na dzieci, pozostają w nieszczęśliwym związku" – list, który warto przeczytać

Czy dorośli  naprawdę robią dzieciom przysługę, pozostając za wszelką cenę w związku?
Czy dorośli naprawdę robią dzieciom przysługę, pozostając za wszelką cenę w związku? bialasiewicz / 123RF
Kobiety i mężczyźni potrafią latami trwać u boku partnera, z którym ich nic nie łączy poza dzieckiem. To właśnie ono okazuje się często powodem najważniejszym i najbardziej cementującym każdy związek, nawet najgorszy.

Co jest najważniejsze dla ludzi, którzy mają dziecko? Czy jest jeszcze cokolwiek poza potomstwem, czy myślą jeszcze oni choć trochę o sobie? No i w jakim stopniu robią dziecku "przysługę", każąc mu żyć w domu pozbawionym miłości, szacunku i życzliwości?

Oto list kobiety, która właśnie w takim związku żyła
"Od tak dawna jestem nieszczęśliwa, że już nie pamiętam, jak to jest. Niby z zewnątrz wyglądamy z mężem, jak normalna para, ale przed bliskimi, nie da się pewnych rzeczy ukryć. Co więcej, nawet jeżeli uważasz, że twoje dzieci niczego ni widzą, mylisz się. Nie da się udawać przez cały dzień, nie można żyć w ciągły kłamstwie, nigdy się nie zdradzić przed osobami, z którymi żyje się w domu. Dzieci widzą i potrafią wskazać palcem smutne i nieszczęśliwe osoby.

Najpierw były kłótnie, płacz i wrzaski. Potem dni ciszy, które znowu przeradzały się w burzliwe dyskusje i szukanie winnego sytuacji. Potem nastały ciche dni, a złowróżbna cisza naprawdę wisiała w całym domu. Dziś jest umowny pokój – staramy się unikać rozmów, spojrzeń. Nie patrzymy na siebie, zamieniamy dwa słowa, gdy sprawa dotyczy dziecka. Żyjemy niby razem, a jednak osobno i choć staramy się przy maluchach być dla siebie uprzejmi, to czuć, że jest to wymuszone i sztuczne. Cedzimy zza zaciśniętych warg niby przyjazne słowa, a każde z nich ocieka jadem, zniechęceniem i rozczarowaniem. Tak, gorycz i smutek, dwa słowa, które najlepiej oddają nasze uczucia.
Nie myśl o sobie, że jesteś wspaniałą matką, bo poświęcasz się dla dzieci. Tkwisz w tej nieszczęśliwej sytuacji, nie dla nich tak naprawdę, a zupełnie z innych powodów. Strach przed zmianami, niepewność czy uda ci się zacząć życie na nowo, brak stabilizacji finansowej, a w końcu lęk przed samotnym rodzicielstwem – oto główne powody. Wybierając smutek dajesz szczęście dzieciom? Czy to w ogóle jest możliwe? Kogo tak naprawdę oszukujesz?".

Dzieci czują się współodpowiedzialne za smutek
Według raportów Instytutu Medycyny, depresja rodziców spowodowana pozostawaniem w związku z niekochaną osobą, często wywołuje u dzieci zachwianie poczucia własnej wartości. Dzieci także czują się współodpowiedzialne za problemy rodziców. Nie warto unieszczęśliwiać więc siebie, bo to wcale nie wpływa dobrze na najmłodszych.
Warto pamiętać o tym, że małżeństwo/związek warto ratować. Gdy nie udaje się samemu, nie jest wstydem poprosić o pomoc specjalisty. Dzieci są ogromnie ważne, ale wy sami, wasze poczucie szczęścia także. Nie od dziś mówi się, że nieszczęśliwy człowiek, nie potrafi dać radości ludziom wokół siebie.

Odejście od siebie, wypracowanie standardów dalszych spotkań i komunikacji, podziału majątku czy opieki naprzemiennej nie jest łatwe. Pozostawanie jednak w związku bez przyszłości i obarczanie mimo wszystko dzieci swoim smutkiem i żalem, jest zdecydowanie trudniejsze, jeżeli nie dla was, to na pewno dla nich. To wy jesteście odpowiedzialni za to, by wasze dzieciaczki wiedziały, że dbanie o siebie i swoje szczęście jest bardzo ważne. Jeżeli ich tego nie nauczycie, mogą popełniać takie same błędy jak wy. Chcecie dla nich właśnie tego?

Napisz do autora: ewa.podlesna-slusarczyk@mamadu.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...