"Gdy rodzice są opryskliwi, wówczas dzieci myślą, że wszystko im wolno". Restaurator daje zniżki za "grzeczne" dziecko

Czy nagradzanie rodziców za dobre zachowanie dzieci, to dobry pomysł?
Czy nagradzanie rodziców za dobre zachowanie dzieci, to dobry pomysł? romankosolapov / 123RF
Oto nietypowy system kar i nagród. Twoje dziecko zachowuje się "odpowiednio" – dostaniesz rabat. A jak nie? To wstydź się. Tylko co to znaczy "grzeczne dziecko" w restauracji?

Dobry pomysł by zmotywować rodziców?
Dzieci w restauracji niestety często się nudzą i nie potrafią spokojnie posiedzieć. Jeżeli rodzic nie zapanuje nad sytuacją, wtedy ich krzyki i bieganie uprzykrzy pobyt innym gościom. Na to właściciele restauracji nie mogą sobie pozwolić.



Restaurator w Padwie wpadł na pomysł jak uhonorować rodziców, którzy przyszli do lokalu z dziećmi, które były wyjątkowo grzeczne. Po zakończonej kolacji maluchy zajęły się kolorowankami i odrabianiem lekcji, podczas gdy ich rodzice rozmawiali i rozkoszowali się winem.- Gdy rodzice są opryskliwi, wówczas dzieci myślą, że wszystko im wolno. Mogą wchodzić na stoły w butach, bawić się w łazience i rozkręcać krany lub irytować innych klientów. Rzadko trafiają się u nas grzeczne dzieci.– wyjaśnił Ferrari, właściciel restauracji.
Stąd też pomysł, by nagrodzić takich rodziców rabatem i odliczyć im od opłaty za kolację 5%.

Czy jest to jednak dobry pomysł? No bo jak określić, które dziecko jest grzeczne? Czy tylko te, które siedzi z rączkami na kolanach przy stole? Dziecko siedzące na krzesełku, ale głośno śmiejące się, nie będzie już określone mianem "odpowiednio" zachowującego się? A co z kolei z tymi dziećmi, które cichutko siedzą pod stołem lub spacerują po sali, bez krzyków i ścigania się? Trudno byłoby to ocenić.
Trzy typy rodziców w restauracji – i czwarty wymarzony
Rodzice podchodzą do sprawy w różny sposób. Pierwsza grupa to tzw. tumiwisizm, jakoś to będzie i niech inni się martwią. Spokojnie siedzą i jedzą, a ich dzieci biegają między stolikami, krzyczą i głośno domagają się uwagi. Tym rodzicom nie można zwrócić uwagi, są też odporni na wymowne spojrzenia innych, płacą, więc są królami sali.

Druga grupa to rodzice przejmujący się. Siedzą przerażeni, uciszając co chwilę dzieci, wciskając im w dłonie słodycze i tablety, by tylko nie zakłócały nikomu spokoju i im samym dały chwilę oddechu. Każde spojrzenie traktują jak krytykę i nie mają żadnej radości z przebywania w restauracji, która powinna być dla nich odskocznią i miejscem wypoczynku.

Trzecia grupa to ci rodzice, którzy nie chodzą, bo się wstydzą lub mają zbyt dużo obaw, czy ich dzieci będą w stanie wytrzymać 1-1,5 godz. we względnej ciszy. Gdy wychodzą, wybierają ewentualnie restauracje McDonalds, gdzie zawsze panuje gwar i chaos i nikt nie ma uwag wobec krzyczących i biegających dzieci.

Nie zapomnieliśmy o czwartej grupie, tych rodziców, których dzieci uśmiechnięte i zadowolone siedzą z nimi przez cały pobyt w lokalu, mało tego zamiast wpatrywać się w ekrany smartfonów konwersują i świetnie się przy tym bawią. To idealny obraz, tyle że zazwyczaj ma miejsce wtedy, gdy dzieci są już w wieku szkolnym (choć możemy oczywiście się mylić, jeżeli tak, koniecznie piszcie).

Jak masz nauczyć dzieci, nie wychodząc z nimi do restauracji?
Warto pamiętać o dwóch bardzo istotnych sprawach. Po pierwsze podstawowym błędem rodziców jest niechodzenie z dzieckiem do restauracji, gdy jest małe. Jak możemy nauczyć dziecko właściwego zachowania w takich miejscach, jeżeli nie ma ono okazji zobaczyć ich na oczy? Maluch, który bywa razem z nami, bacznie obserwuje nasze zachowanie i w ten sposób nabywa wspaniałe umiejętności.
Druga sprawa, jeżeli mamy obawy, to zawsze możemy wybrać takie miejsca, w których dziecko także będzie się czuło komfortowo. Coraz więcej restauracji dopasowuje się do potrzeb całej rodziny, zarówno pod względem menu, jak i wyznaczania stref, w których dzieci będą mogły swobodnie się bawić. Nie rezygnujmy więc ze wspólnego wychodzenia, tylko uczmy dzieci jak kulturalnie się zachowywać. To od nas rodziców zależy, czy dostaniemy rabat w restauracji :-)

Czy podoba wam się takie rozwiązanie? Chciałybyście, by w innych restauracjach też wprowadzono takie zasady, czy wręcz przeciwnie?

źródło: Puls Biznesu

Napisz do autora: ewa.podlesna-slusarczyk@mamadu.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...