Szkolne zebrania przypominają rozjuszone targowisko złych emocji

Rodzice zachowują się na szkolnych zebraniach gorzej niż dzieci w szkolnych ławkach.
Rodzice zachowują się na szkolnych zebraniach gorzej niż dzieci w szkolnych ławkach. Prawo autorskie: easyriderss / 123RF Zdjęcie Seryjne
Znacie to uczucie, kiedy wyjście na szkolną wywiadówkę okupujecie tygodniem nerwów przed i tygodniem po? Jeśli tak jest, nie musi to oznaczać, że jesteście kiepskimi rodzicami, a wasze dzieciaki mają duże problemy, z których wy musicie go tłumaczyć. Pod adresem waszego dziecka może nie paść ani jedno słowo. Wystarczający stres generuje samo uczestnictwo w spektaklu żali i przepychanek wkurzonych rodziców.

Kiedy nauczyciel powinien milczeć?
Prawo nie reguluje w sposób szczególny kwestii informacji, jakie mogą być podawane na zebraniach klasowych przez nauczyciela na forum publicznym. Kiedy jego kompetencje zostaną jednak przekroczone i pozwoli sobie na niewybredne komentarze dotyczące, np. osiągnięć konkretnego dziecka, rodzic nie musi pochylać głowy w poczuciu uniżenia.



W takiej sytuacji rodzice mogą powołać się na ustawę dotyczącą ochrony danych osobowych, ponieważ pewne informacje, takie jak frekwencja czy oceny nie muszą być podawane do informacji ogółu. Pewne informacje o predyspozycjach umysłowych lub fizycznych dziecka, ale również te o jego stanie zdrowia, są w swoim charakterze na tyle intymne, że ich upublicznianie jest zabronione, a komentowanie nietaktowne.

Nauczyciele często nie tylko nie zdają sobie sprawy z odpowiedzialności prawnej, ale przede wszystkim nie przestrzegają podstawowych zasad kultury pedagoga.
Dorośli ludzie, niedojrzałe zachowania
Nic nie jest tylko czarno–białe. Nauczyciel ma pewne obowiązki i musi przestrzegać określonych zasad zawodowych i tych wynikających ze stosownego zachowania. Wywiadówki są jednak wymianą dwóch stron, a po drugiej stoją rodzice. Dorośli, którzy na chwilę, jakby o tym zapominając, zachowują się, jak grupa ludzi, która gra do różnych bramek i ma gdzieś wspólne dobro i interes.

Bramka jest jedna. Rodzice na wywiadówkach mają dbać o bezpieczeństwo, dobro i interes własnych dzieci. Wszystkich. Zamiast dojrzałej współpracy prowadzonej przez dialog, szkolne zebrania przypominają częściej rozjuszone targowisko złych emocji.

Dyskusje, przepychanki słowne, agresja. Czy naprawdę tak powinno to wyglądać? I komu taką postawą chcemy dać wzór do naśladowania? Bo jeżeli naszym dzieciom, to chyba należy im współczuć.

Napisz do autora: magda.wozniak@mamadu.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...