Po co walczyć o alimenty? Sąd i tak zmusi cię do wypchania kieszeni ojca. Wszystko w imię kuriozalnego prawa

Równolegle do dodatków typu 500 plus, trwają absurdalne procesy "500 minus", matki pokrywają koszty za naruszanie kontaktów. Ojciec jest wyjęty spod prawa.
Równolegle do dodatków typu 500 plus, trwają absurdalne procesy "500 minus", matki pokrywają koszty za naruszanie kontaktów. Ojciec jest wyjęty spod prawa. 123rf.com
Matki są karane przez polskie sądy za nierealizowanie kontaktów z ojcami w myśl art. 113 k.r.o.. Procesy sądowe się wydłużają, karuzela absurdu się nakręca, dzieci są permanentnie krzywdzone, a matkom rosną długi. Wszystko w imię prawa.

Równolegle do dodatków typu 500 plus, trwają absurdalne procesy "500 minus", matki pokrywają koszty za naruszanie kontaktów a ojcowie zdają się wyjęci spod prawa.

Realizacja kontaktów po raz pierwszy
Jakiś czas temu na naszej redakcyjnej skrzynce e-mail pojawiła się pierwsza wiadomość od Stowarzyszenia działającego na rzecz szeroko rozumianych praw kobiet. W długim stanowisku opisały swoje dotychczasowe doświadczenie, z którego wynikało, że najwięcej problemów związanych z sytuacją kobiet i matek w rodzinie przypada na realizowanie kontaktów ojców z dziećmi. Pochyliliśmy się nad tym zagadnieniem z uwagą.

Każda kolejna rozmowa wyjaśniała więcej, wprost proporcjonalnie rosło też zdumienie nad absurdami prawa i rzeczywistości, jaką kreuje.

Przedstawicielki Stowarzyszenia zwróciły uwagę na zapis prawny w jednej z ustaw, regulujący kwestię realizowania przez ojców ustalonych sądownie kontaktów z dzieckiem.
Fragment z nowelizacji ustawy
Podpisanej dnia 26 maja 2011r.

Jeżeli osoba, pod której pieczą dziecko pozostaje, nie wykonuje albo niewłaściwie wykonuje obowiązki wynikające z orzeczenia albo z ugody zawartej przed sądem lub przed mediatorem w przedmiocie kontaktów z dzieckiem, sąd opiekuńczy, uwzględniając sytuację majątkową tej osoby, zagrozi jej nakazaniem zapłaty na rzecz osoby uprawnionej do kontaktu z dzieckiem oznaczonej sumy pieniężnej za każde naruszenie obowiązku.

Okazuje się bowiem, że zapis bardzo szybko zaczął "żyć własnym życiem", jest nadinterpretowany przez polskie sądy i w rezultacie odbija się boleśnie i bezpośrednio na matkach. Zmuszane są do uiszczania wysokich kar, za każde niezrealizowane spotkanie ojca z dzieckiem. Za te, które się odbyły również często płacą. Kreatywność ojców w podawaniu przyczyn i obwiniania matek za wszelkie niepowodzenia, nie zna w tym przypadku granic. W końcu chodzi o niemałe kwoty.

Matkom prosto w twarz
W rzeczywistości ten zapis prawny uderza finansowo i moralnie w matki, które w znacznej większości ponoszą jego przykre konsekwencje. Stanowisko stowarzyszenia jest jednoznaczne: „Zmiana ustawy skierowana jest przeciwko matkom, z uwagi na fakt, że matki w 97 proc. zajmują się wychowaniem dzieci po rozstaniu z partnerem, czyli ojcem dziecka”.

Na potwierdzenie swoich słów kobiety ze Stowarzyszenia mają niezbite dowody–doświadczenia swoje i coraz większej liczby kobiet, które się do nich zgłaszają. Długo rozmawiam z jedną z założycielek. Jest matką 9 letniego dziecka i z jego ojcem spotyka się w sądzie od 2011 roku.

O obowiązku kontaktów, wynikającym ze znowelizowanej ustawy mówi tak–Obowiązek realizowany jest bardzo często wbrew oczekiwaniom dziecka, które nie może wyrazić swojej woli, a nawet jeśli to zrobi, to nie ma żadnego znaczenia w egzekucji przez ojca kontaktów. Spotkanie musi dojść do skutku. Jeżeli już w jego trakcie dziecko trzykrotnie wyrazi chęć opuszczenia miejsca spotkania, wtedy może je opuścić. Z tym, że ja, jako matka zostanę za to ukarana finansowo, a w sądzie usłyszę, że dawałam np. dziecku znaki, by się tak zachowało. Dowód? Słowa ojca.–dodaje z goryczą.

Dalej opowiada–Po rozstaniu bardzo długo starałam się, żeby kontakty były jak najczęstsze a relacje dziecka z ojcem i jego rodziną, jak najlepsze. I tak rzeczywiście było. Rodzina byłego partnera pojawiała się w naszym domu o każdej porze, a kontakty z córką mieli prawie tak nieograniczone, jak ja. Problemy pojawiły się, kiedy zasugerowałam, żebyśmy unormowali spotkania godzinowo. Zaczęłam pracę, musiałam zaplanować grafik dnia, nie mogłam pozwolić sobie na niezapowiedziane wizyty.

Moja prośba wywołała agresję całej rodziny byłego partnera. A ta doprowadziła do... dwukrotnego uprowadzenia córki przez ojca i jego rodzinę. Po prostu zabrali ją z terenu domu, podczas mojej nieobecności. Kiedy za drugim razem interweniowała policja, poszliśmy do sądu. Oni wystąpili o ustalenie kontaktów, ja o alimenty, które bardzo szybko sąd obniżył, gdyż ojciec dziecka wyzbył się majątku i przedstawił zaświadczenie, że jest osobą bezrobotną. W rezultacie zadbał o odpowiednie zaniżenie swoich dochodów, już w trakcie postępowania.

Zawsze wychodziłam z założenia, że mamy dziecko i warto wypracować wspólną drogę jego wychowania. Podpisałam więc jedną, potem drugą ugodę odnośnie spotkań. To samo zrobił ojciec dziecka. Pomimo tego, tylko ja cały czas jestem obwiniana za wszelkie problemy wynikające ze spotkań. Natomiast sąd nie dostrzega w tych kontaktach destrukcyjnej roli ojca, na co zwróciły również uwagę podczas wysłuchania w sądzie biegłe OZSS. Na jednej z rozpraw poinformowały ojca wprost, że jeżeli nie zmieni swojego zachowania, bezpowrotnie straci dziecko–dodaje.

Ukarana po raz pierwszy
Rodzinie byłego partnera Marianny sąd przydzielił wyznaczony czas realizacji kontaktów. Spotkania wypadały w takich godzinach, że zarówno matka, jak i dziecko byli zmuszeni do rezygnacji ze swoich obowiązków, matka z pracy, dziecko ze szkoły. Oboje jednak stawiali się na kontaktach w wyznaczonych dniach i godzinach. Pomimo tego matka została ukarana za niewłaściwą (sic !) realizację kontaktu. Absurd? Nie pierwszy i jak się miało szybko okazać, nie ostatni.

Gdy Marianna wystąpiła z kolejnym wnioskiem o zmianę dni i godzin spotkań, argumentując, że obecne kolidują z obowiązkiem szkolnym dziecka, otrzymała wręcz kuriozalną odpowiedź. W oficjalnym piśmie przeczytała, że poziom edukacji w początkowych latach nauczania jest na tyle niewymagający, że matka posiadająca wykształcenie wyższe powinna poradzić sobie z uzupełnieniem wiedzy dziecka sama.

Wszystko w imię realizacji kontaktów.

"Jak Ty się dziś ubrałaś?"
Sam proces sądowy jest dla dziecka bardzo dużym obciążeniem. Kontakty z ojcem i jego rodziną są trudne, ze względu na zachowanie ojca i dziadków dziecka. Ojciec nie dokłada najmniejszych starań, żeby zbudować z dzieckiem trwałą więź, a zamiast tego traktuje każde spotkanie jak okazję do przesłuchań i deprecjonowania matki w oczach dziecka.

Kiedy dziecko było małe, Marianna starała się namawiać je do jak najdłuższego pozostania podczas spotkań z ojcem, zmuszając faktycznie dziecko wbrew jego woli.

Konsekwencjami tych działań, w krótkim czasie stało się nocne moczenie i ogólny zły stan emocjonalny dziecka. Z tym problemem Marianna zwróciła się o pomoc do psychologa, który stwierdził, że absolutnie nie można działać wbrew woli dziecka i przymuszać go do kontaktu, bo to nic innego jak „gwałt psychologiczny”. Od tego czasu matka wychodziła z kontaktów zaraz po prośbie dziecka lub w ogóle w nich nie uczestniczyła. W spotkaniach brały udział osoby bliskie dziecku. Pomimo tego, sąd nakładał na matkę kolejne kary finansowe, które przez dwa lata urosły do kwoty kilku tysięcy.

Zapis prawny w przytoczonej ustawie nakłada na rodzica sprawującego bezpośrednią pieczę nad dzieckiem bezwzględny obowiązek uczestniczenia dziecka w kontaktach, bez względu na jego stan emocjonalny i jego potrzeby. Sąd nie uwzględnia woli dziecka, opinii psychologów oraz konieczności realizacji obowiązku szkolnego. Jednym słowem, ojciec dziecka ma prawo do egzekucji kontaktów bez względu na okoliczności im towarzyszące, a jeżeli kontakty są w odczuciu ojca niewłaściwie realizowane, to tylko i wyłącznie matka ponosi za to kary finansowe.

Zapis mówi o tym, żeby kontaktów nie naruszać, więc ich naruszanie musi być odpowiednio ukarane.

Dzieci mają dość
Wola dziecka mimo jego wysłuchania przed sądem nie ma żadnego znaczenia dla sądu i tym samym dziecko staje się przedmiotem postępowania, nie zaś jego podmiotem, do czego ma prawo. Dziecko jest poddawane ustawicznemu stresowi związanemu ze spotkaniami z ojcem, które odbywają się wbrew jego woli i oczekiwaniom.

Marianna opowiedziała mi swoje osobiste doświadczenia. Takich kobiet i dzieci, jak ona jest więcej. Podczas jednej z naszych rozmów, przytoczyła przykład kilkuletniej dziewczynki, która jest zmuszana do kontaktów z ojcem, pomimo tego, że ten pobił ją tak dotkliwie, że straciła kilka zębów. Jej matka walczy z agresorem w sądzie i otacza opieką dziecko, co jakiś czas uiszczając finansowe kary za naruszanie świętego obowiązku kontaktu ojca z dzieckiem.

Ojca, który w świetle prawa jest ponad prawem i dziecka, które stoi w jego cieniu, bez prawa wyrażenia nawet własnego zdania.

Napisz do autora: magda.wozniak@mamadu.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...