Ściągnij aplikację i "kup" sobie dziecko. Absurdalny sposób na zarobienie kasy

Czy to będzie nowy sposób na adopcję?
Czy to będzie nowy sposób na adopcję? rioblanco / 123RF
Twórcy tego projektu być może mieli dobre intencje, ale ich pomysł nadaje się tylko do kosza.

Na czym polega aplikacja "Adoptly”?
„Rozumiemy, jak trudna jest decyzja o założeniu rodziny i wiemy, jak długo trwa proces adopcji w wielu krajach. W USA ponad 400 tys. dzieci przebywa w rodzinach zastępczych. Uważamy, że trzeba to zmienić, a dzięki platformie Adoptly, można szybciej zbudować silniejsze więzi pomiędzy przyszłymi rodzicami a dzieckiem” - zapewniają jej twórcy.



Choć brzmi to sensownie, to najwięcej zastrzeżeń budzi sam proces wyboru. Po ściągnięciu aplikacji i zarejestrowaniu się będziemy mogli określić kryteria, jakim podlegać będzie dziecko. Można dopasować je pod kątem płci, odległości od miejsca zamieszkania przyszłego rodzica oraz narodowości.
The Adoplty Team
dla kickstarter.com

Jeżeli wyświetlona fotografia z wizerunkiem dziecka przypadnie komuś do gustu, przesuwa palcem w lewą stronę. Jeżeli nie jest zainteresowany, to w prawą. Dzięki temu można stać się rodzicem, w prosty i szybki sposób.

To nie tak powinno wyglądać!
Projekt wzbudził ogromne zaskoczenie i niewątpliwie dał wszystkim wiele do myślenia. Choć jego założenia nie są złe, każdy przecież wie, że proces adopcji trwa zbyt długo, a przyszli rodzice czasem miesiącami muszą udowadniać, że będą dobrymi opiekunami, to jednak trudno uwierzyć, by stawanie się rodzicem, polegało na wybraniu zdjęcia dziecka w telefonie.
Oczywiście obecnie jest dopuszczalne, by osoby starające się o adopcję miały wpływ na to, czy otrzymają chłopca, czy dziewczynkę (o ile jest to dla nich ważne) oraz w jakim wieku będzie dziecko, ale na pewno nie wybierają sobie dziecka, tylko i wyłącznie na podstawie tego, jak wygląda. By poznać dziecko, muszą wykazać się ogromną chęcią i determinacją, odwiedzając różne placówki, spotykając wiele dzieci i to często właśnie spojrzenie, chwila rozmowy, czy uśmiech, decyduje o tym, czy nawiąże się więź pomiędzy dorosłymi a dzieckiem. Jak więc można podjąć tak ważną decyzję na podstawie aplikacji w telefonie?
Mało zrozumiałe jest także, jak miałaby wyglądać współpraca twórców "Adoptly” z domami dzieci, czy rodzinami zastępczymi. Czy byłoby w ogóle możliwe, by placówki udostępniały zdjęcia maluchów oczekujących na adopcję?

Zagłosujcie na nas!
"Adoptly"–to projekt zgłoszony przez cztery osoby: Josha Webera, Alexa Nawrockiego, Laurę Schipper oraz pomysłodawcę Ankusha Desai. Pomysł pojawił się na początku stycznia na amerykańskiej stronie Kickstarter.com., gdzie twórcy próbują pozyskać fundusze na realizację projektów. Choć początkowo na konto twórców "Adoptly” zaczęły wpływać pieniądze, zbiórka została zawieszona przez serwis Kickstarter. Być może ma to związek ze sprzeciwem wielu osób, które uznały pomysł za wielce niestosowny i uznający aplikację, za nic innego jak "sklep” handlujący dziećmi.

"Adoptly” na razie nie otrzymał dalszego dofinansowania. Czy będzie to koniec tego projektu, czy może znajdą się inwestorzy i usłyszymy jeszcze o tym zdecydowanie kontrowersyjnym pomyśle?

źródło: kickstarter.com
youtube.com
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...