„Nie wsadzajcie rąk do wózków. Nie dotykajcie dzieci. Dla was to drobna infekcja, dla nich śmiertelnie groźna choroba!”

Dorośli muszą dbać o higienę rąk.
Dorośli muszą dbać o higienę rąk. plepraisaeng / 123RF
Gdy ludzie widzą słodkiego i uroczego dzidziusia, mają odruch, by go dotknąć, przytulić i ucałować. W ten sposób stają się dla niego zagrożeniem.

Liczne powikłania
Choroba dziecka to ogromnie trudne przeżycie dla rodziców. Choć wydaje im się, że chronili swoje maleństwo przed wirusami/bakteriami, nie sposób uniknąć wszystkiego. Zwłaszcza że małe dzieci są tak chętnie dotykane, przytulane, oraz całowane przez dorosłych.



Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z powagi sytuacji. Drobna infekcja, którą zdrowy organizm dorosłej osoby zwalczy w kilka dni, może być powodem hospitalizacji dla dziecka do 1.roku życia. Tak właśnie dzieje się w przypadku RSV, wirusa odpowiadającego za infekcje górnych dróg oddechowych. Choroba u każdej grupy wiekowej przebiega inaczej. U dorosłych kończy się katarem, u starszych dzieci infekcjami z gorączką włącznie, za to u niemowląt chorobami dolnych dróg oddechowych wywołując dodatkowo zapalenie oskrzelików u 75% dzieci, oraz zapalenie płuc u 25% chorych.

Post tego taty (opublikowany na scarymommy.com), którego córeczka omal nie umarła po RSV, oraz wywołanym przez wirusa ostrym zapaleniu oskrzelików, może być przestrogą dla wielu z nas.

„RSV to nie żart. Nie wiedziałem o tym, dopóki omal nie straciłem córeczki tydzień temu. Proszę, miejcie pewność, że dokładnie umyliście ręce, zanim weźmiecie czyjeś dziecko w ramiona. Jeżeli jesteście chorzy, nawet jeżeli to tylko katar, wstrzymajcie się z wizytą”. - taką prośbę kieruje do wszystkich tata dziewczynki.

Czym jest RSV?
Według Światowej Organizacji Zdrowia wirus syncytium nabłonka oddechowego, czyli RSV, zakaża właściwie całą populację dzieci. W Polsce jest to 40% maluszków, u których występują powikłania i trafiają do szpitala. Wiele dzieci przechodzi chorobę na tyle łagodnie, że nie muszą szukać pomocy medycznej, a rodzice w domu łagodzą objawy, podając standardowe leki na gorączkę.
Dzieci, zwłaszcza poniżej 2.roku życia (najliczniejsza grupa), trafiają na oddział dziecięcy, gdy sytuacja zdrowotna zaczyna się komplikować, a mianowicie gdy dochodzi do zapalenia krtani i tchawicy, ucha środkowego, zatok, oskrzeli i płuc. Dziecko może potrzebować także w przypadku niewydolności oddechowej, pomocy w oddychaniu za pomocą specjalistycznego sprzętu.

Choroba najczęściej atakuje w sezonie jesienno -zimowym (od listopada – do marca). W Polsce tylko wcześniaki otrzymują przeciwciała za względu na nie rozwinięte w pełni pęcherzyki płucne. Im dziecko większe, tym mniejsze ryzyko powikłań, dlatego tak bardzo trzeba chronić dzieci do 12.miesiąca życia. Jak to robić? Nie pozwalać obcym ludziom na ulicy dotykać dziecka, każdego, kto ma kontakt bliższy z dzieckiem, poprosić o umycie rąk, wietrzyć pomieszczenia, w których zazwyczaj przebywa niemowlę i unikać dużych skupisk. Kontakt maluszka ze starszym rodzeństwem jest także bardzo niebezpieczny, gdyż do zakażeń często dochodzi w przedszkolach i żłobkach.

Umycie rąk to tylko chwila, czemu dorośli o tym nie pamiętają? Gdy spotkają jakąś mamę na spacerze z dzieckiem, lepiej niech patrzą na nie z bezpiecznej odległości, nie bagatelizując absolutnie żadnej drobnej infekcji. Organizm małego dziecka, naprawdę może sobie z nią nie poradzić.

Czy zdarzyło się, by ktoś obcy podszedł, by przytulić lub ucałować wasze dzieci? Czy macie odwagę powiedzieć – proszę nie dotykać mojego dziecka?

źródło: scarymommy.com
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...