"Musiałam "umrzeć", żeby zacząć naprawdę żyć". Blogerka Agata Komorowska w intymnej książce dedykowanej swoim dzieciom

Agata Komorowska z synem Krystianem.
Agata Komorowska z synem Krystianem. Materiały prywatne
Agata Komorowska, blogerka pisarka i matka wydała książkę. Na niespełna czterdziestu stronach publikuje listy do swoich Aniołów, dzieci. A tych ma czworo. A każde z nich jest wyjątkowe, niezwykłe z bagażem doświadczeń i unikalną historią. I pełne intensywnej miłości w najczystszej postaci.

Sześć Aniołów
„Obecności Aniołów doświadczam od jakiegoś czasu. Od czasu kiedy przestałam obawiać się siebie samej, od czasu kiedy nie wstydzę się tego, co czuję, od czasu kiedy ufam, bez potrzeby wyjaśniania, od czasu kiedy mój Bóg wyprowadził się ze świątyń i zamieszkał ze mną na stałe”.



Tymi słowami Agata Komorowska zaczyna książkę „Anioły mówią szeptem” w całości zadedykowaną dzieciom, jej osobistym Aniołom.

A jest ich sześć. Sześć Aniołów, pięć historii a dzieci czworo. A wśród nich Anioł Odnaleziony, w tej roli adoptowana córka Ada, Anioł Miłości, czyli Krystian chłopiec urodzony z zespołem Downa, Anioł Zbuntowany, czyli 15. letni syn Aleks, Anioł Nienarodzony, czyli dziecko Agaty, które nigdy nie ujrzało światła dnia i Anioł Niespodziewany - Michał, któremu pisarka wraz z dziećmi stworzyła nową rodzine. Aniołów jest sześć, bo jest jeszcze Anna, która, jak pisze Agata – pojawia się bez zapowiedzi, gdy jej najbardziej potrzebuję.

"Mamusiu, czy są na świecie Anioły?"
To właśnie ona odnalazła Adę. I tak Anna i Ada zapisały się w życiu Agaty i na kartach jej książki, jako dwa pierwsze Anioły. W rozdziale, który jest całkowicie poświęcony dziewczynce, blogerka pisze o tym, jak wprowadzała ją w trudny temat adopcji. Jak z właściwą sobie delikatnością czułej matki przewodniczki przygotowała ją do wiadomości, że nie urodziła jej, a poznała.

Anielskie DNA
„Miałam tak wiele, a było mnie tak mało” tak zaczyna się list do Krystiana, Anioła Miłości. Czystej, nie dającej się z niczym porównać i niczym zastąpić. Takiej miłości jakiej tylko syn mógł Agatę nauczyć. Bezwarunkowej, spontanicznej, najprostszej. O tym, jak choroba z „krzyża, który nosiła z pokorą zaciskając zęby” przeistoczyła się w szansę na drugie, inne i lepsze życie. O tym, jak nauczyć wyjątkowe Anioły z zespołem Downa komunikować się ze światem, o tym jak odnaleźć w sobie siłę i pokorę. I o tym, komu brak wiedzy i doświadczenia… Małym istotom z wadą czy dorosłym, którzy otaczają je opieką.
"Jesteś najstarszy, wytyczasz drogę"
Aleksander jest Aniołem Zbuntowanym, jest nastolatkiem, który stawia na swoim i który potrafi wyprowadzić z równowagi jak nikt. I dlatego jest tak cennym darem, dlatego, że „stawia wysoko poprzeczkę” i „nie odpuszcza, nigdy”. Aleks to ten Anioł, który Agatę rozwija a swoimi skrzydłami otacza ją, by ponieść ją wyżej. To ten człowiek, który na jej oczach z dziecka przemienia się w dojrzałego, mądrego i absolutnie wyjątkowego mężczyznę. A to doświadczenie nieporównywalne z żadnym innym.

"Próbowałam Cię utrzymać"
List do Anioła Nienarodzonego wydaje się być listem najtrudniejszym. Listem, w którym matka rozlicza się z traumą poronienia. Historia jest smutna, jednak zdanie adresowane do Anioła – Teraz znowu jesteś częścią Boga, który jest czystą miłością, a Jego cząstka żyje w każdym z nas – jest opatrunkiem na cały żal. Szalenie skutecznym, pięknym wyjaśnieniem, z tych, które przychodzą do nas dopiero po pewnym czasie.
Michał Anioł
Michał to młody chłopak, który przez lata doświadczył tyle zła, ile nie pomieściłby niejeden dorosły. Niezwykły Anioł, który „zapukał do drzwi i został”, po prostu. Został w życiu, w domu, przy wspólnym stole, we wspólnym pokoju. Został, by dzielić się radościami i smutkami dnia codziennego, by wypełniać, to co pozostało puste i wprowadzać równowagę.
Pisarka zwraca się do niego: „Dziękuję i przepraszam”. Jest wdzięczna za to, że ją odnalazł i przeprasza, że nie zrobiła tego pierwsza, wcześniej.

"Anioł to człowiek, który jest rękami samego Boga"
Autorka książki jest kobieta - inspiracją. Po raz kolejny na każdej stronie udowadnia swoją siłę, piękno duszy, ale przede wszystkim opisuje niezwykłość dusz swoich dzieci Aniołów. Każdym słowem, każdym zdaniem przekonuje, że Anioły istnieją i nie ma to nic wspólnego z kwestią wiary. Jest wdzięczna, pełna pokory i dojrzałej mądrości, której wielu z nas mogłoby się uczyć. Zapatrywać się i czerpać pełnymi garściami, bo właśnie od takich „Aniołów” warto. Od tych, które mówią szeptem rzeczy najważniejsze, nie zagłuszając nikogo zbędnym krzykiem bez wyraźnej treści.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...