Rodzice na sali sądowej - "oprawca", "ofiara" i mały człowiek między nimi

Dziecko podczas rozstań i "walki" rodziców zawsze jest gdzieś "pomiędzy".
Dziecko podczas rozstań i "walki" rodziców zawsze jest gdzieś "pomiędzy". Prawo autorskie: rafaelbenari / 123RF Zdjęcie Seryjne
Kiedy rodzice spotykają się na sądowej sali rozpraw dziecko zawsze jest "między nimi" a jego dobro to raczej wzniosłe slogany niż realia. Co musi się wydarzyć, żeby tę rzeczywistość zmienić i w kogo uderza ona najbardziej? Matkę - Polkę, ojca czy właśnie małoletniego?

Niefortunne zapisy
Kodeks rodzinno opiekuńczy reguluje w polskim prawie m.in. kwestie związane ze sprawowaniem opieki nad małoletnim przez rodziców. Jeden z zapisów tj. art. 113 z dokładnością określa warunki, jakie powinny zostać zachowane przy sprawowaniu opieki w różnych sytuacjach życiowych.

W tym samym kodeksie istnieje zapis, według którego rodzic, który nie ma ustanowionej władzy rodzicielskiej ma prawo do spotkań z dzieckiem. Podstawą do sądownego ustalenia takich widzeń jest jedynie genetyczne potwierdzenie pokrewieństwa. W skrajnych przypadkach, kiedy obowiązek ten jest nierealizowany, sąd może obciążyć rodzica sprawującego opiekę na co dzień, kosztami niedotrzymania terminarza spotkań.

Mówiąc prościej - jeśli na ten przykład matka z niezależnych od siebie przyczyn nie jest w stanie umożliwić dziecku spotkania z ojcem, może ponieść tego konsekwencje, głównie finansowe. Jeżeli nie doprowadza do spotkań z pełną świadomością, ze względu na zaburzone relacje ojca z dzieckiem - również ponosi tego konsekwencje, tak długo, aż nie wywalczy całkowitego wyeliminowania takich spotkań.

Jednocześnie sąd nie przyśpiesza w trybie pilnym postępowań, w których poruszony jest problem stosowania wobec dziecka przemocy, gnębienia go w jakiejkolwiek formie lub niezaspokajania przez rodzica podstawowych potrzeb dziecka.

Powszechne opinie vs realia
Sądy niejednokrotnie nie tylko traktują wszystkie przypadki jednakowo, pomijając element indywidualizacji, ale przede wszystkim traktują w sposób przedmiotowy samo dziecko.

Poza tym co dzieje się w rzeczywistości na salach sądowych, aktualne są wciąż powszechne opinie dotyczące przebiegów procesów, w których główną rolę odgrywa dziecko. Najbardziej popularne i tym samym najbardziej krzywdzące opinie dotyczą wykorzystywania sali rozpraw przez kobiety do przeprowadzania "wojny" z byłym partnerem. Ta tendencja działa również w drugą stronę. Bez względu na to, kto przyjmuje rolę "oprawcy" a kto "ofiary", osobą, która powinna zostać otoczona najbardziej uważną opieką jest dziecko tych dwojga. Tymczasem nie tylko tak nie jest, ale widoczna jest tendencja stawiania w niekorzystnym świetle jednego z rodziców. Nie zawsze poddając go obiektywnej i profesjonalnej ocenie.

Żywe jest przekonanie o tym, że ojcowie dyskryminowani są przez sądy rodzinne. Owszem, bywa, że tak właśnie jest, jednak tylko na podstawie kilku indywidualnych przypadków ryzykowne jest posuwanie się do uogólniania zjawiska.

Po kolejne mówi się o wykorzystywaniu przez matki nieuczciwych oskarżeń wobec ojców, jednocześnie okrywając milczeniem przejawy takiego zachowania z ich strony.

Opinia, że „pieniądze nie są najważniejsze”, dlatego marginalizowanie kwestii powszechnego zjawiska niepłacenia alimentów jest w porządku. W jej myśl, dziecko może właściwie chodzić głodne, ważne, by miało zapewniony kontakt z ojcem.

Bez względu na to, jakie dowody przedstawia matka, sąd niezwykle rzadko traktuje je jako poważne przesłanki do tego, by to ojca oskarżyć o zakłócanie przebiegu ustalonych sądownie spotkań.
Rzeczywistość małoletnich
W wyniku tych wszystkich absurdów na kozetki terapeutyczne trafiają dzieci „zmuszane” do widzeń z rodzicem, który stosuje wobec nich na przykład przemoc fizyczną. Problem tego typu to nie odosobniona historia z drugich stron gazet, ale rzeczywistość wielu nieletnich.

Obojętność sądów na krzywdę dziecka jest bardzo wyraźna. Bez względu na to, czy sprawa toczy się przeciwko matce czy przeciw ojcu. Jeżeli jedno z nich jest niezdolne do zaspokajania wszelkich potrzeb dzieci w najpełniejszym wymiarze - sąd powinien zrobić wszystko, by dowieść, po której stronie leży problem i znaleźć rozwiązanie, by go zniwelować.

Tymczasem w polskiej rzeczywistości dziecko czeka w niewłaściwym domu miesiącami na każdy wywiad, kontrolę, badanie. Zanim ta przejdzie dalej i jej zalecenia zostaną wdrożone mija kolejny długi czas. Za długi dla tych małoletnich, którzy doświadczają w najlepszym przypadku zaniedbania, w najgorszym przemocy zarówno fizycznej jak i psychicznej.

Konsultacja: Stowarzyszenie Pomocy Kobietom i Matkom "Eurydyka"

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...