Grupa naTemat

"Prócz nazwiska nigdy nic dziecku nie dał od siebie, nawet odrobiny czasu." Teraz rząd zabrał się za „alimenciarzy”

Po rozpadzie związku, wielu "zapomina" o alimentach.
Po rozpadzie związku, wielu "zapomina" o alimentach. Prawo autorskie: alexkich / 123RF Zdjęcie Seryjne
Samotne matki, bo na ogół to z nimi zostają dzieci po rozwodzie, lub gdy „tatuś” od początku nie poczuwa się do ojcowska, w niedługim czasie będą mogły liczyć na konkretną pomoc rządu w ściąganiu alimentów. Ci, którzy uchylali się od płacenia, trafią za kratki nawet na dwa lata – informuje next.gazeta.pl.

Na przestrzeni miesięcy obserwacji działań rządu Beaty Szydło, tę zmianę z pewnością należy uznać za słuszną. Dla niektórych zapewne jest to jedyna „dobra zmiana”, którą zresztą należało przeprowadzić już dawno temu. Rząd przyjął propozycję ministra Ziobro i chce ich wprowadzenia do kodeksu karnego.

Żeby w końcu zaczęli płacić
Ten, kto będzie zalegał z płatnościami powyżej trzech miesięcy, będzie musiał się liczyć z grzywną, bądź ograniczeniem wolności nawet na rok. Najwyższe kary przewidziano dla tych, którzy uchylając się od płacenia alimentów, doprowadzają do braku zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych dziecka, gdy brakuje na jego pożywienie, odzież, kształcenie, czy leczenie a prawny opiekun nie jest w stanie pokryć tych kosztów samodzielnie.

Ministerstwo Sprawiedliwości podkreślało, że nie chodzi tu o karanie migających się od płacenia, ale o poprawę sytuacji tych, którzy powinni świadczenia otrzymywać na czas, bo im się należą.

Historia, jakich (niestety) wiele...
– Mój były partner przesyłał mi tyle, ile uważał za stosowne. Czasami co miesiąc niewielkie kwoty, raptem na spodnie dla dziecka, albo koszulkę, a potem przez 4 miesiące nic. Po jakimś czasie już w ogóle nic nie płacił, bo mówił, że nie ma i już. A wiem, że pracował, tylko na czarno. Przestałam walczyć, bo to było ponad moje nerwy. Mimo że pieniędzy brakowało. Dzieckiem nie interesował się wcale. Potem usłyszałam, że ma nową rodzinę. Na szczęście moje losy potoczyły się tak, że mi również udało się stworzyć nową, szczęśliwą. Odebrałam mu całkiem prawa rodzicielskie do dziecka. Bo prócz nazwiska nigdy nic dziecku nie dał od siebie, nawet odrobiny czasu. Moje dziecko prawie go nie znało, więc akurat u mnie nie najgorzej się to potoczyło. Teraz tak myślę, ale jak sobie przypomnę te kilka lat walki… Było nam naprawdę ciężko – opowiadała znajoma redakcji, która woli pozostać anonimowa.

„Dziś wystarczy raz na jakiś czas przekazać na dziecko niewielką sumę (np. 10 zł), by w świetle prawa uniknąć odpowiedzialności” – czytamy zdanie Ministerstwa na next.gazeta.pl. A dalej Podsekretarz Stanu Marcin Warchoł dodał – Nie może być też tak, że 600 tys. dłużników śmieje się państwu w nos.
Druga szansa
Nie jest tak, że niepłacący „alimenciarze” od razu pójdą za kratki. Będą oni mogli otrzymać drugą szansę, jeśli w terminie 30 dni od pierwszego przesłuchania, jako podejrzani, spłacą całość zaległości. Wtedy sąd odstąpi od nałożonej kary. Co więcej, jeśli kara zostanie zasądzona to nie będzie musiała być „odsiadywana” w więzieniu. Dopuszczony będzie dozór elektroniczny, który nie będzie zabraniał wykonywania pracy zarobkowej. Ministerstwo sprawiedliwości zapowiada również wdrożenie „programu pracy więźniów”. Tutaj, w pierwszej kolejności mają być brani pod uwagę właśnie ci, którzy uchylali się od płacenia alimentów.

Wkrótce nowa ustawa ma trafić do Sejmu. Oby jak najszybciej.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
OjcowieAlimentyPrawo
Skomentuj