26 grudnia jadą do Aleppo. „Zanim to przeczytasz, weź głęboki oddech”

http://thefamilywithoutborders.com
Ona jest dziennikarką z Polski, on fotografem z Niemiec. Razem tworzą blog Rodzina bez Granic. Teraz Ania i Thomas Alboth, rodzice Hani i Mili, opublikowali niezwykły post. - Jedziemy do Aleppo – napisali blogerzy.

Wyruszają 26 grudnia z Berlina, wracają 6 stycznia. - Zanim to przeczytasz, weź głęboki oddech. Pomyśl. Nie, nie musisz przejść całej trasy. W ogóle nie musisz nigdzie iść. Ani nic robić. To Twój wybór – czytamy na thefamilywithoutborders.com (Rodzina bez Granic).



Para opisuje, że był to dla nich wyjątkowy rok. Zamieszkał z nimi ich syryjski przyjaciel, a oni zaczęli się angażować w zbiórki i pomoc uchodźcom w Berlinie. Po jednej z takich wizyt w ośrodku przyszła refleksja.

„Wyobraziłam sobie Warszawę. Albo Berlin. Za pięć lat. W środku jakiejś kolejnej strasznej wojny. Otoczony, oblężony. Wyobraziłam sobie, że siedzę w swojej piwnicy, że nie mam, co jeść, nie mam głupiego plastra z myszką miki, nie mam już łóżka, ani garnka. Ale mam… internet. Więc korzystam. Wysyłam w świat wiadomości: o bombach, o tym, jak jest źle. Wrzucam zdjęcia Hani i Mili, śpiących na podłodze. Mam statystyki: widzę, w ilu krajach na świecie, ile milionów osób to obejrzało! Widzę smutne buźki i serduszka. Widzę, ile milionów ludzi… nic nie zrobiło. Klikało w te buźki ze swoich ciepłych mieszkań, choć są tylko kilkadziesiąt godzin autem samochodem ode mnie.

Najpierw ryczałam. A potem zadzwoniłam do mojej mamy. – Mamo, a co jakbyśmy tam wszyscy razem poszli?! Wszyscy! Co by się wtedy stało? Jakby cały ten decyzyjny świat zobaczył, że nie tylko klikamy w petycje (hello, ile osób kilka?), nie tylko wysyłamy listy do ambasad (no, kto wysłał?!), ale NAPRAWDĘ się na to nie godzimy?! – No to idziemy – odpowiedziała moja mama” – czytamy we wpisie.

Para w tydzień zebrała kilkaset niesamowitych, chętnych do działania osób z całego świata. Wyjeżdżają w drugi dzień Świąt.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...