“Tylko spadnie kropla, już nie wychodzą”. U nas przedszkolne place pustoszeją, tam dzieci szaleją – film

Polskie dzieci coraz mniej czasu spędzają na powietrzu.
Polskie dzieci coraz mniej czasu spędzają na powietrzu. Prawo autorskie: samarttiw / 123RF Zdjęcie Seryjne/ screen z Facebooka
Byliście dziś na dworze? – pytam swojego przedszkolaka. – Nie, były tylko starszaki. Na drugi dzień: – A dzisiaj byliście na dworze?– Nie, bo późno skończyliśmy próbę i ciocia mówiła, że już czas na obiad. Trzeciego dnia: – Fajny mróz dzisiaj na dworze. Biegaliście po placu zabaw? – Tak, ale chwilkę. – Aha…

Ja rozumiem, że dzieci jest dużo, to i dużo ubierania jest zimą, zwłaszcza w przypadku maluchów – bez pomocy „cioci” się nie obędzie. Ja rozumiem, gdy naprawdę mocno wieje i ulewa niemiłosiernie ogranicza wręcz widoczność. Staram się zrozumieć...



– Wiesz, moje dzieci w przedszkolu w ogóle nie wychodzą, jak tylko spadnie kropla, cały dzień siedzą w budynku. A jak jest lód? Nie ma szans, nie daj boże się pośliźnie. One się boją albo zwyczajnie im się nie chce. Ostatnio jak popadło trochę śniegu i sądziłam, że pójdą się nim pobawić, to nie wyszli w ogóle.

Szlag mnie trafia, nosi mnie strasznie, bo nie jest to odosobniony przypadek. Nie interesuje mnie, że Stasio często się przeziębia, a Basia ma katarek, to „lepiej niech zostanie dziś w budynku” – powiedziała kiedyś jedna z mam do „cioci”. Jeden przypadek nadgorliwego i przewrażliwionego rodzica nie może rzutować na całą grupę. Katarek straszny, przeziębienie bierze? To niech zostanie w domu. Zresztą najlepiej temu dziecku zrobiłby właśnie spacer. Świeże powietrze, delikatny mróz.
Lekarze trąbią, ile mogą. Dzwonią, gdzie się da. Niemal z lodówki wyskakują specjaliści, bohaterowie telewizji śniadaniowych, którzy apelują: hartujcie, hartujcie, hartujcie! I tak w kółko. „Wychodźcie w deszcz, słońce, mróz, to jest samo zdrowie. Nie ma złej pogody, jest tylko złe ubranie.

Temat złego dobrania stroju (rodzice nie dali rękawiczek albo spodni na śnieg), czy przegrzewania dzieci ( przedszkolanki nakładają dosłownie wszystko na dziecko, co w zapasie zostawili rodzice), to już osobny wątek na osobny artykuł. Nie ma jak to 8 godzin niczym w saunie, w oparach przeróżnych zapachów. A przecież cały świat medyczny ma w tej kwestii jedno zdanie – przegrzewanie jest gorsze, niż gdy dziecko trochę się wychłodzi i wymarznie.

Gdy tak myślę o tym, że te nasze dzieci tak mało w tygodniu wychodzą (dzieci spędzają na powietrzu mniej czasu niż więźniowie), trafiłam na film, który jest tego całkowitym przeciwieństwem. Jak wiem, że co kraj to obyczaj, odmienność kultur, ale właściwie jakie racjonalne argumenty nie pozwalają nam tego spróbować?
Wielu lekarzy twierdzi, że takie zabawy w śniegu mają pozytywny wpływ na zdrowie dziecka. Ważne, żeby trzymać się kilku zasad: dziecko powinno mieć minimum trzy lata, nie wolno szaleć w bieliźnie, gdy na dworze jest wietrznie i trzeba zapewnić maluchowi możliwość szybkiego ogrzania się od razu po zabawie. Pozostaje tylko czekać na śnieg.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...