Przemawiała w parlamencie karmiąc piersią i nikogo to nie obchodziło. A Polska nadal zacofana

Islandzka posłanka Unnur Bra Konradsdottir  karmi piersią na mównicy w parlamencie.
Islandzka posłanka Unnur Bra Konradsdottir karmi piersią na mównicy w parlamencie. Fot. Screen z Youtube
Wyobrażacie sobie w polskim sejmie taką sytuację? Karmić piersią w trakcie przemawiania? Toż to skandal – wołaliby co niektórzy, tego jestem pewna. A i zapewne sporą część z nich stanowiłyby kobiety, co jest strasznie smutne.

W tej kwestii jesteśmy bardzo podzieleni. Zadziwiająco skrajne pojawiają się u nas opinie na temat publicznego karmienia piersią, czego dowodzi afera w sopockiej restauracji – czy karmienie przy stoliku jest ok, czy jednak już to przesada? Czy jak obsługa sugeruje ci się zakryć, albo wyjść do WC, to jest to na miejscu?



Czy my żyjemy na tej samej planecie?
Dlaczego – ja się pytam, dlaczego jedna z najbardziej naturalnych czynności, mająca na celu wyżywić niemowlę najzdrowszym pokarmem, jakiego świat nie potrafi zastąpić żadnymi innymi wynalazkami, budzi takie kontrowersje? Tego sporu żaden Inslandczyk i żadna Inslandka nie pojmie.
Unnur Bra Konradsdottir to islandzka posłanka. Pewnego dnia brała udział w posiedzeniu parlamentu wraz ze swoją 6-tygodniową córeczką, co nikogo nie dziwiło. W końcu mała była wyłącznie karmiona piersią. Niespodziewanie Konradsdottir została wezwana na mównice i to w momencie kiedy karmiła małą – i pojawił się dylemat.

Przez chwilę się wahała, ale zdecydowała się wejść na mównicę ze swoją córeczką przy piersi. Na oczach dużej grupy kolegów, telewizyjnych kamer, kontynuując ważną czynność, jaką jest natychmiastowe nakarmienie niemowlęcia – przeszła do tematów politycznych. Gdyby tego nie zrobiła, zapewne mała płakałaby niemiłosiernie, a tak spokojnie mogła przemawiać.
„To jest jak każda inna praca, zadanie. Robisz to, co mówisz zrobić i tyle. To przecież najbardziej naturalna rzecz na świecie” – mówiła potem islandzka polityczka dla France–Press.

Zero reakcji
Posłanka zabierała malutką ze sobą niemal od jej pierwszych dni życia, ale pierwszy raz stanęła przez takim dylematem. Córeczka na ogół podczas posiedzeń smacznie śpi, bo mama stara się ją karmić przed ważnymi spotkaniami. Tym razem mała się przebudziła wcześniej. Polityczka zrozumiała, że dużo mniej zakłóceń na sali sprawi to, że wyjdzie z małą przy piersi, niż płacz głodnej córki.

Jak zauważa The Washington Post, jeśli nawet Unnur Bra Konradsdottir była nieco zdenerwowana, to absolutnie tego po niej nie widać, a jeśli którykolwiek z jej kolegów posłów czuł się zaskoczony, zdziwiony to żaden tego nie okazał.

Kiedy 42-letnia Konradsdottir skończyła  przemowę, to natychmiast powrócono do emocjonującej debaty na temat prawa imigracyjnego.

Widzicie miny polskich parlamentarzystów w takiej sytuacji?


Źródło: washingtonpost.com
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...