Dzieci nie płaczą, gdy tracą nadzieję. Psycholog o zjawisku „wyuczonej bezradności”

Fot. stfotograf/123rf.com
Poddane treningowi snu opartemu o wypłakiwanie niemowlęta trzeciego dnia już nie płaczą. Dlaczego nie wołają rodziców? Straciły nadzieję, że mama lub tata przyjdą i utulą.

Problem zjawiska „wyuczonej bezradności” opisała w interesujący sposób Magdalena Komsta, psycholog i pedagog, absolwentka Międzywydziałowych Indywidualnych Studiów Humanistycznych na Uniwersytecie Warszawskim, która prowadzi blog wymagające.pl

Metodą - którą opisał Martin Seligman w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku - posługują się indyjscy treserzy słoni. Zabierają małe słoniątko od matki, do jednej nogi przywiązują mu sznur, którego drugi koniec łączą z kołkiem wbitym w ziemię. Słoniątko szarpie się, wyrywa i próbuje uciec, ale ma za mało siły, by się uwolnić. Po kilku dniach przestaje protestować. Także w dorosłym życiu, choć jest silny i mógłby zabić swego pana, tego nie robi.

Okazuje się, że istnienie zjawiska “wyuczonej bezradności” potwierdzono już u ośmiotygodniowych niemowląt! - czytamy we wpisie psycholog. Specjalistka zauważa, że zarówno dzieci jak i dorośli budzą się w nocy, czasem tylko tego nie pamiętają. I choć trenerzy dziecięcego snu za skuteczność swoich metod uznają fakt, że dzieci im poddane przesypiają np. dwanaście godzin bez pobudek, to nie jest prawdą.

Wszyscy budzą się w nocy – zaznacza Magdalena Komsta, psycholog i pedagog. Budzą się także niemowlęta poddane treningowi snu opartemu o wypłakiwanie.
- Jednakże gdy porównujemy zapisy z aktigrafów okazuje się, że obie grupy dzieci budzą się tyle samo razy (dzieci ośmiomiesięczne przeciętnie 8 razy w ciągu nocy, w tym 3 pobudki są wyraźnie dłuższe). Wniosek? Niemowlęta budzą się, ale, zwłaszcza w grupie trenowanej, nie komunikują rodzicom, że się obudziły! – czytamy.

Według psycholog nie dzieje się tak dlatego, że wypłakiwane maluchy w magiczny sposób w ciągu 3 dni nauczyły się samouspakajania, ale dlatego że tracą nadzieję, że rodzic do nich przyjdzie. Co więcej dzieci wciąż są bardzo zdenerwowane. W ich ślinie jest nadal tak wysoki jak pierwszego dnia treningu. Tak przejawia się u nich zjawisko “wyuczonej bezradności”.

Czy warto ryzykować, że Twoje niemowlę straci nadzieję? – pyta psycholog.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...