„MamaDu przesadzacie” - bronicie zdjęcia z porodu. Tu nie chodzi o piękno porodu, lecz wystawianie intymności dla lajków

Zdjęcia z porodu - pytanie o granice intymności
Zdjęcia z porodu - pytanie o granice intymności pl.123rf.com
Takiej burzy w komentarzach dawno u nas nie było. Wywołał ją artykuł Magdaleny Woźniak "Fejsbukowy ekshibicjonizm". Czy autorka bloga SuperStyler przekroczyła granice intymności”. Komentujący podzielili się na skrajnych przeciwników tego typu fotografii oraz pełnych zachwytu nad zdjęciem jej obrońców.

komentarze z Facebooka

Ja tu nie widzę niczego złego, gorszącego. Najwspanialszy moment w życiu uchwycony na zdjęciu.

Przesadzacie troszkę Mamadu.

Mamadu, z całą sympatią dla zespołu, błagam. Szukacie szumu tu, gdzie go nie ma.

Takie zarzuty usłyszeliśmy. Tylko, nie o piękno zdjęcia tu chodzi, lecz o intencje, z jakimi zostało wrzucone do sieci.
Poród to ekstremalne doznanie. Niezaprzeczalnie zdjęcie pokazuje przepiękną chwilę, wspaniałą więź matki z dzieckiem. Nie przeszkadza nam nagość rodzącej. Doskonale zdajemy sobie sprawę, że biuściaste laski w reklamach zdecydowanie bardziej nią epatują niż Marta z bloga SuperStyler.

Nikt nie kwestionuje zachwycającego obrazu, który jest świadectwem wielkiego trudu oraz ogromnej miłości. Też jesteśmy matkami. Część z nas ma podobne fotografie, a nawet niektóre "wrzuciły" je na Facebooka, ale w grupach, których odbiorcami są jedynie bliscy znajomi. Pytanie, które chcemy zadać, dotyczy intencji, jakimi ludzie kierują się, zamieszczając tego typu zdjęcia. I nie chodzi nam wyłącznie o kwestię blogerki, bo może i w Polsce jest pierwszą, ale z pewnością nie pierwszą na świecie. Nie nam ją oceniać. Chcemy poruszyć kwestię granic intymności w kontekście wystawiania ich na sprzedaż.

Sama miałam mieszane uczucia, obserwując zamieszczanie tego typu zdjęć w miejscach, których celem jest zbieranie lajków i poszerzanie zasięgów. Wtedy mój mąż zadał mi jedno kluczowe pytanie: „Czy gdyby zaproponowano ci 10 tysięcy złotych za umieszczenie na mamaDu zdjęcia z porodu, ale z boku przyklejono by ci napis „materiały budowlane”, bo one by to sponsorowały, zgodziłabyś się?”. Nie, nie zgodziłabym się za 10, ani 100 tysięcy, bo tu przebiega moja granica. A wy byście się zgodziły?

Pytanie brzmi, co powinno być na sprzedaż i pokaz, a co nie? Mąż kontynuował: „A jeśli blogerka pisze o problemach seksualnych, czy powinna na swoim blogu wystawiać zdjęcia zrobione w trakcie stosunku płciowego?”. Gdzie powinna przebiegać granica?
komentarz z Facebooka

Piękny moment, tylko kobieta, która urodziła, to zrozumie, ale jeśli zostało wrzucone po to, by zdobyć odpowiednią liczbę lajków i wyświetleń to jest to bardzo przykre. Szkoda ich.

Tu nie chodzi o ocenę kogokolwiek, lecz wszczęcie publicznej dyskusji o tym, ile można zrobić dla lajków. Na koniec zacytuje słowa Magdaleny Woźniak: „(...)będąc rodzicami, naszą rolą jest przede wszystkim szacunek do tego małego człowieka i do jego prywatności. Zatracamy tę fundamentalną wartość w morzu podniesionych kciuków na portalach społecznościowych”. Nie róbmy tego.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...