Dzieci nieszczepione z zakazem chodzenia do szkół publicznych i przedszkoli. Słusznie – twierdzi prof. Chybicka

Czy to możliwe, żeby w przyszłości nieszczepionym dzieciom pozostawały wyłącznie placówki prywatne?
Czy to możliwe, żeby w przyszłości nieszczepionym dzieciom pozostawały wyłącznie placówki prywatne? Prawo autorskie: jovanmandic / 123RF Zdjęcie Seryjne
Niewpuszczanie dziecka do szkoły, które nie posiada kompletu szczepień, wzorem USA, byłoby dobrym rozwiązaniem – stwierdza posłanka. A co na to prawo?

„Na Dolnym Śląsku swoich dzieci nie szczepią setki rodzin. Powód? Uważają, że szczepienia są dla dzieci... niebezpieczne" – czytamy w gazetawroclawska.pl. Głos w tej sprawie zabrała prof. Alicja Chybicka, posłanka PO i lekarz. Jej zdaniem najlepsze byłoby pójście śladem USA:
Nieszczepione dzieci nie mogą chodzić do szkół publicznych i przedszkoli. To słuszna droga – powiedziała Chybicka.

Zdaniem posłanki, przeciwnicy szczepień wypuszczają nieprawdziwe informacje, których konsekwencje mogą być bardzo krzywdzące dla wszystkich. Dlatego niewpuszczanie dziecka do szkoły, które nie posiada kompletu szczepień, wzorem USA, byłoby dobrym rozwiązaniem.

Innego zdania jest doktor nauk prawnych z Uniwersytetu Wrocławskiego, Ryszard Balicki. Jak podaje gazetawroclawska.pl, twierdzi on, że wprowadzenie takiego ograniczenia byłoby łamaniem prawa dotyczącego obowiązku szkolnego. Ponadto ukarane byłyby głównie dzieci, a to rodzice są odpowiedzialni za to, czy dziecko jest, czy nie jest szczepione. Z tym stwierdzeniem nie zgadza się z kolei dr Tomasz Pietrzykowski z Uniwersytetu Śląskiego. Uważa on, że łamanie konstytucji jest wtedy, gdy mamy do czynienia z dyskryminacją. – W przypadku szczepień jest wręcz odwrotnie, bo chodzi o ochronę wspólnoty, o dobro wspólne – twierdzi Pietrzykowski.
Środowiska medyczne apelują, że to właśnie brak szczepień może być przyczyną epidemii. Czy rodzice rezygnujący z możliwości zabezpieczenia swojego dziecka, nie zdają sobie sprawy z tego, że mogę przyczynić się do zachorowań wielu? Czy nie jest tak, że nie dość, że narażają własne dziecko, to zwyczajnie mają w głębokim poważaniu np. Jasia, Krzysia czy Julkę, szkolnych przyjaciół dziecka? Na to wygląda.


– Do krajów z niedostatecznym wykonaniem szczepień wracają stare i groźne choroby. W ciągu ostatnich kilku miesięcy w Berlinie na odrę zachorowało 700 osób – w gazetawroclawska.pl mówi prof. Leszek Szenborn z Kliniki Pediatrii i Chorób Infekcyjnych Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.

Kwestie dotyczące szczepień często porusza również Rzecznik Praw Dziecka, Marek Michalak. Podkreśla on, że środowiska antyszczepionkowców, same szczepienia uważają za zbędny przymus, nadmierną ingerencję państwa, zarobek koncernów. Przy czym zupełnie zapominają, że mają one przede wszystkim zapobiegać rozprzestrzenianiu się chorób zakaźnych.

W wyniku epidemii ospy w 1963 roku zmarło 7 na 99 zarażonych. Po zaszczepieniu wielu milionów ludzi, wskutek niepożądanego działania szczepienia przeciwko ospie – zaledwie jedna na 900 tysięcy.


Źródło: gazetawroclawska.pl
Trwa ładowanie komentarzy...