„Wychowujemy inwalidów umysłowych, bo kupujemy dzieciom na Gwiazdkę telefony”

Telefon dla dziecka  w prezencie na Gwiazdkę
Telefon dla dziecka w prezencie na Gwiazdkę inarik / 123RF
Zaledwie wczoraj opublikowaliśmy artykuł, w którym podpowiadamy, jaki telefon wybrać dla dziecka, a już spłynęła na nas fala nienawiści.
Komentarz z Fb MamaDu

Te dzieciaki (mające telefony- przyp. red.) są umysłowymi inwalidami. Nie potrafią zawiązać butów, wykonać prostych czynności domowych i uzależniają się od urządzeń.

Komentarz z Fb mamaDu

To, co się dzieje przed świętami to masakra jakaś. Ludzie, dajcie dzieciom książki, gry planszowe, a nie telefony za 3 tysiące!

Komentarz z Fb mamaDu

Telefon maluchowi??? A może zamiast tego kredki i kolorowanki? Albo plastelinę? Pójdzie potem taki dzieciak do szkoły i nie będzie potrafił posługiwać się nożyczkami (wiem, co mówię - kiedy moja córka parę lat temu chodziła do zerówki, wiele dzieci miało problem z prawidłowym trzymaniem i operowaniem nożyczkami, kredkami), bo manualnie rączki będą niewyćwiczone. Poza kciukiem oczywiście.

Bo ze mnie zła matka jest
Mam trzy córki w wieku szkolnym (podstawówka) i każda z nich ma telefon. W dodatku dostały je w prezencie świątecznym. Czy znaczy to, że mam trójkę dzieci upośledzonych umysłowo (inwalidów umysłowych, jak to nazwano na Fb)? Nie sądzę.
Nie jestem zwolenniczką kupowania telefonu przedszkolakowi, ale nie popadam też w skrajność i nie chronię dzieci przed kontaktem ze sprzętem, który ma ich większość koleżanek. Oczywiście kupowałam im telefony z myślą o ułatwieniu komunikacji między nami (np. gdy same wracają ze szkoły do domu). Nie oszukujmy się, dzieci nie tylko dzwonią i wysyłają smsy, ale też grają w gry. Co więcej, myślę, że nie ma w tym nic złego, jeśli zachowa się umiar. „Złoty środek”, zdrowy rozsądek, niepopadanie w skrajności – nazwijcie to, jak chcecie.



Posiadanie telefonu komórkowego nie wyklucza rozwoju umiejętności manualnych i nie mówię tu o klikaniu kciukiem, ale o rozwoju małych rączek, które nie tylko naciskają całe dnie ekrany, ale również wycinają, lepią z plasteliny itp. Przecież to, że dziecko ma telefon, nie jest równoznaczne z korzystaniem z niego przez całe dnie. Czy izolacja i ochrona dziecka przed każdym sprzętem, który za naszych czasów był zbędnym gadżetem, a dziś stanowi element codziennej rzeczywistości, jest dobre?

Czy należy się strzec przed zakupem telefonu dla dziecka?
Nasze dzieci należą do pokolenia Z, które rewelacyjnie przedstawiła w swoim reportażu Natalia Hatalska. Generacja Z to pokolenie dzieci urodzonych po 1995 roku. Sprzęt elektroniczny, media społecznościowe istniały w ich życiu od zawsze. Hatalska przeprowadziła wywiady z dziećmi, by udowodnić nam, że demonizujemy technologię. Z jej reportażu wynika, że współczesne dzieci wciąż wolą kontakt bezpośredni z rówieśnikami od kontaktu za pomocą urządzeń mobilnych.
Natalia Hatalska

Z obserwacji wynika też to, że technologia jest dla nich tylko narzędziem.

Nie upatrujmy więc przyczyn braku umiejętności trzymania ołówka czy nożyczek w posiadaniu przez dziecko telefonu. Nie popadajmy w skrajności. Posłuchajcie dzieci i zobaczcie, że nie taki diabeł straszny...
Kupować czy nie kupować? Jakie jest wasze zdanie? Napiszcie w komentarzu.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...