Reforma edukacji to nie twoja sprawa? Obudź się! Likwidacja gimnazjów oznacza też brak miejsc w przedszkolach

To dopiero początek kłopotów z miejscem z przedszkolu
To dopiero początek kłopotów z miejscem z przedszkolu Prawo autorskie: dotshock / 123RF Zdjęcie Seryjne
To nie żart. Już po zniesieniu obowiązku szkolnego dla sześciolatków zrobił się problem. Wtedy też wojewoda mazowiecki apelował, że zapewnienie każdemu trzylatkowi przedszkola, to konieczność wybudowania 80 placówek w rok (koszt to ok. 800 ml zł), co jest nierealne. A będzie jeszcze gorzej.



Jak podaje warszawa.wyborcza.pl: „Na Ursynowie zabraknie 550 miejsc, na Targówku - 750. - To nie tylko skutek zniesienia obowiązku szkolnego dla sześciolatków, ale też dołożenia podstawówkom siódmych i ósmych klas – ostrzegają burmistrzowie dzielnic”.

Sprawa wygląda tak: Sześciolatki nie idą jeszcze do szkoły, a jednocześnie prawo nakazuje zapewnienie miejsca w przedszkolu trzylatkom, co w sumie da cztery roczniki w placówce, a nie trzy, jak było do tej pory. Jak powiedział dla wyborcza.pl wiceburmistrz Ursynowa Wojciech Matyjasiak: „Zaczęliśmy już gasić ten pożar: we wszystkich podstawówkach utworzyliśmy oddziały przedszkolne. Siedem z nich rozbudowaliśmy. Dzięki temu uniknęliśmy katastrofy w tym roku.”

Teraz czeka nas kolejna zmiana: likwidacja gimnazjów. Co to oznacza? W tych szkołach, w których zrobiono przedszkola, od września nie będzie już 6 klas podstawówki, tylko osiem, więc trzeba będzie zrobić dla nich miejsce. W konsekwencji nie ma możliwości na przeprowadzenie w nowym roku naboru do grup przedszkolnych mieszczących się w tych budynkach.

Z kolei władze rozwijającego się Targówka poinformowały, że chociaż latami przygotowywali się, by 2017 roku każde dziecko miało miejsce w przedszkolu – nie uda się. Powrót ośmiu lat podstawówki to brak miejsc dla 750 maluchów.

Sytuacja wydaje się naprawdę poważna. Istnieje pomysł, by zlikwidowane gimnazja przekształcić w budynki przedszkolne. Jak podaje wyborcza, warszawki ratusz wysłał pismo do poszczególnych dzielnic, by na sale dla maluchów adaptowali wszystkie pomieszczenia, jeśli tylko mają okna.

Twórcy reformy jednak zapewniają, że jest ona odpowiedzią na potrzeby społeczeństwa. Czyżby?


Źródło: warszawa.wyborcza.pl
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...