Każdemu i na życzenie – Norwegia pozwoliła na aborcję jednego z płodów w przypadku ciąży bliźniaczej

Terminacja jednego z płodów z ciąży bliźniaczej, według nowego prawa nie będzie wymagała żadnych wskazań medycznych.
Terminacja jednego z płodów z ciąży bliźniaczej, według nowego prawa nie będzie wymagała żadnych wskazań medycznych. Prawo autorskie: mvaligursky / 123RF Zdjęcie Seryjne
Norweskie Ministerstwo Zdrowia wydało oficjalne oświadczenie, z którego treści wynika, że kobiety będące w mnogiej ciąży, będą mogły dokonać aborcji… na jednym, wybranym płodzie. Zapis nie dotyczy bynajmniej płodów uszkodzonych, z poważnymi wadami genetycznymi. Wykonanie zabiegu jest możliwe bez specyficznych wskazań. Na jakiej podstawie można dokonać wyboru „płodu do redukcji”? I co to w ogóle za pomysł?

"Turystyka aborcyjna"
Lokalne media, używają koszmarnego sformułowania „turystyki aborcyjnej” i w tym kontekście przedstawiają nowe regulacje. Te mają ją zintensyfikować, biorąc pod uwagę fakt, że do Norwegii może przyjechać obywatelka każdego kraju i poddać się zabiegowi. Podobno, zgłaszają się już pierwsze zainteresowane cudzoziemki…



Lekarze są oburzeni, nie zgadzają się z decyzją polityków i mówią wprost: „Terminacja jednego z płodów jest nie tylko niewskazana, ale może stanowić bezpośrednie zagrożenie dla drugiego z nich i dla samej ciąży". Kto więc zaprojektował takie prawo, kto je przeforsował na arenie politycznej, na jakiej podstawie? Te pytania pozostają na razie bez odpowiedzi.
Absurd goni absurd
W Norwegii z roku na rok wzrasta liczba ciąż mnogich. Pojawiają się spekulacje, że to jeden z efektów powszechności stosowania metody in vitro. To prawdziwy absurd. Korzystanie z alternatywnej metody zapłodnienia, jaką in vitro bez wątpienia jest, zakłada w moim przekonaniu silną determinację do zostania rodzicem. Jak nazwać więc potrzebę usunięcia jednego z bliźniaczych płodów, kiedy ciąża staje się faktem? Kaprysem? Głupotą?

Bardzo dużo mówimy w ostatnim czasie o aborcji. W jej świetle, trudno mówić o jakiejkolwiek spójności poglądów. Jest ich tyle, ile samodzielnie myślących, wypowiadających się osób. Mam jednak przeczucie, że ta szczególna kwestia wzbudza podobne emocje u większości. Kiedy daliśmy sobie jako ludzie prawo, do tak selektywnego, subiektywnego decydowania o życiu innych?

Źródło: polsatnews.pl
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...