Kupujesz “zwykłe” warzywa i owoce – jesteś złą matką?

Fot. Unsplash.com / CC0
Po drodze z pracy pędzisz do marketu. W koszyku lądują warzywa na zupę, owoce na soki, bułki, nabiał. Pakujesz wszystko do siat, siaty do bagażnika, odpalasz silnik. Wątpliwości, co do tego, że jesteś złą matką dopadają cię przed domem. “Pryskane” jabłka, nieorganiczne ziemniaki, twaróg znanej firmy zamiast “rzemieślniczego” – jak w ogóle możesz żywić tym swoje dzieci? Jak możesz nie nakładać codziennie kilku kilometrów, tylko po to, żeby pojechać do “chłopa” po prawdziwe, nienawożone chemicznie, może niezbyt przy tym estetyczne, warzywa i owoce? Możesz, bo żywność dostępna w osiedlowych sklepach jest tak samo bezpieczna, jak ta wyprodukowana przez gospodarstwo ekologiczne.

Uprawy warzyw i owoców na masową skalę nie są dzisiaj możliwe bez pomocy środków ochrony roślin, czyli substancji, które dzisiaj potocznie nazywamy "chemią". Problem w tym, że wielu z nas słysząc: “chemia”, automatycznie dopowiada w myślach: “szkodliwa”, a oczami wyobraźni widzi rolnika w kombinezonie ochronnym i masce, rozpylającego na polu toksyczną substancję. Bo przecież wszelkie chemikalia, oprócz tego że czynią powierzchnię owocu nieskazitelnie gładką i błyszczącą, wnikając do naszego organizmu czynią w nim spustoszenie, prawda? Fałsz.

Szkodliwej “chemii” każdy z nas ma w domu całe zapasy i to wcale nie w łazienkowej szafce z detergentami, ale w kuchni. Najważniejsza na półce z przyprawami - sól, stosowana bez umiaru przez dłuższy okres czasu może negatywnie odbić się na zdrowiu. Zażyta jednorazowo w dużej dawce - zabija. Szok? 100-200 g tej samej soli, której szczypta poprawia smak zupy, jest dla człowieka dawką śmiertelną. Podobna zależność ma zastosowanie w przypadku środków ochrony roślin.

Pytanie, które powinniśmy zadawać kupując warzywa i owoce nie brzmi więc: czy były one pryskane, tylko: czy są one wystarczająco wysokiej jakości – świeże, jędrne, pozbawione podejrzanych plamek. Natomiast ostatnia rzecz jakiej powinniśmy się obawiać to pozostałości środków ochrony roślin. Dlaczego? Bo parametry te są ściśle kontrolowane.

Co to są poziomy pozostałości?
O bezpieczeństwo produktów, które spożywamy, dbają niezależne instytucje. Również one sprawdzają, czy środki ochrony roślin są stosowane zgodnie z przeznaczeniem, oraz czy ich pozostałości, jakie znajdziemy na zebranych już plonach, nie mają negatywnego wpływu na zdrowie. Aby zrozumieć temat pozostałości trzeba zapoznać się z dwoma skrótami: NOAEL i NDP.

NOAEL (z ang. "no observable adverse effect level") to ilość substancji, jaka nie wywołuje negatywnych skutków nawet przy dłuższym spożyciu. Z kolei NDP to już skrót od polskiego "najwyższego dopuszczalnego poziomu" pozostałości, który oblicza się dzieląc wartość NOAEL przez co najmniej 100, a w wielu przypadkach nawet przez 1000. Z badań wynika, że w 97 proc. polskiej żywności występuje poziom pozostałości poniżej NDP, czyli są to produkty bezpieczne – ewentualna zawartość pozostałości jest tak niska, że nie wpływa ona na organizm człowieka. Co więcej, w połowie badanej żywności nie wykrywa się w ogóle pozostałości.Normy NDP dla poszczególnych produktów można sprawdzić na tej stronie.

97 proc. to jednak nie 100. Szansa, że prędzej czy później sięgniemy po owoce czy warzywa z tej grupy jak najbardziej istnieje, fakt ten jednak nie powinien wywoływać paniki. Poziom pozostałości powyżej NDP, ale poniżej NOAEL nadal nie stanowi zagrożenia dla zdrowia – nawet jeśli zdarzyłoby się nam skonsumować kilka produktów z tej grupy. Prawdopodobnie jednak nie będziemy mieć takiej okazji: wykrycie podwyższonego NDP uruchamia wdrożenie procedury oceny ryzyka i, w razie potrzeby, wycofanie towaru ze sprzedaży.

Jak widać, przekroczenie najwyższych dopuszczalnych poziomów nie oznacza bezpośredniego ryzyka dla naszego zdrowia. Co jednak ważniejsze, jeśli rolnik stosuje się do zaleceń z etykiety, pozostałości w zebranych plonach nie powinny przekraczać ustalonych poziomów. Warto również nadmienić, że środki ochrony roślin są poddawane bardzo drobiazgowym badaniom, zarówno w przypadku dopuszczenia do obrotu konkretnego środka jak i na etapie kontroli gospodarstw rolnych i samej produkcji rolnej. To powoduje, że żywność, którą kupujemy jest bezpieczna, a ze spożywczaka możemy spokojnie wychodzić bez wyrzutów sumienia.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...