Grupa naTemat

Dość "bękartów", "potworków", "pokrak" – wpis, który przypomina uczestniczkom Czarnego Protestu o pewnej ważnej kwestii

Czarny Protest zgromadził tłumy. Każda z obecnych osób, mogła wyrazić swoje zdanie w ważnej kwestii.
Czarny Protest zgromadził tłumy. Każda z obecnych osób, mogła wyrazić swoje zdanie w ważnej kwestii. Screen z Facebook.com
Kiedy 3 października kobiety w naszym kraju wyszły na ulicę, byłyśmy z nimi. Kiedy rząd odrzucił ustawę antyaborcyjną w niedopuszczalnej wersji, odetchnęłyśmy z ulgą. Utożsamiamy się z hasłami przewodzącymi protestom i pragniemy swobody w decydowaniu o własnym zdrowiu i życiu. Jednak nie na wszystko jest nasza zgoda i nie zamykamy oczu, tam gdzie należy podnosić wzrok i głos.

Zapytaj chorego, czy żałuje, że przyszedł na świat
Nie zgadzamy się na na nazywanie dzieci, które przyszły lub przyjdą na świat z wadami genetycznymi, bękartami lub debilami. Nie zgadzamy się na to, by mówić o nich jak o tych „gorszych”. Nie zgadzamy się, by kobieta nie miała prawa do wyboru czy chore dziecko urodzić czy nie. I nie ma naszego przyzwolenia na to, by za nią definiować normalność, miłość i macierzyństwo.

Jakiś czas temu na swoim oficjalnym profilu na Facebooku, swoje stanowisko dotyczące ustawy antyaborcyjnej wyraziła dziennikarka związana niegdyś z radiem Zet. Beata Sabała-Zielińska przeprosiła publicznie niepełnosprawną córkę za słowa, którymi wcześniej doprowadziła ją do łez. W swoim oświadczeniu zachęca do tego, żeby zapytać chorych, którzy są już na świecie, czy kiedykolwiek żałowali tego, że się urodzili. To bardzo dobre pytanie, warto to przemyśleć.
Chore dzieci nie są potwornym błędem
W naszych rodzinach są dzieci niepełnosprawne, spotykamy je również w otoczeniu. Nie odwracamy od nich wzroku, wręcz przeciwnie. Dziecko niepełnosprawne, osoba niepełnosprawna jest osobą, która może nas bardzo wiele nauczyć. Otworzyć oczy na to, na co zbyt często je przymykamy. Nauczyć wrażliwości, udowodnić istnienie siły i determinacji, o jakiej nie mieliśmy dotąd pojęcia. Nie ma więc w nas zgody, na to, by definiować czarny protest hasłami o niechęci do urodzenia dzieci z dysfunkcjami.
I nie ma w nas zgody na to, by te dzieci, ci dorośli, którzy przyszli już na świat czuli, że są wynikiem potwornego błędu. A takich osób jest całe mnóstwo. Oni obserwują to, co się dzieje i zadają sobie pytania. Nie pozwólmy, żeby jednym z nich było „Czy moja matka chciała mnie urodzić?”.

Jest bardzo subtelna różnica między daniem kobiecie wyboru, czy chce urodzić, a instytucjonalnym potępieniem tych, które na donoszenie się zdecydują. I tak jak jesteśmy w stanie przyjąć, że dla kogoś niepełnosprawny maluch może być ciężarem – tak musi być w nas otwartość na to, że inna matka wychowująca chore upośledzone dziecko nie odbiera tego, jako nieszczęścia.

Dlatego nie ma dla nas zgody na hasła i transparenty mówiące o "bękartach", "potworkach" i "pokrakach". Tolerancja nie działa w tylko jedną stronę.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
AborcjaKobietaPrawa dziecka
Skomentuj