"Ustępują kobiety" – pojechaliśmy z ciężarną metrem i sprawdziliśmy, ile jest empatii, dla życia nienarodzonego [wideo]

Przeprowadziliśmy eksperyment z ciężarną w warszawskim metrze.
Przeprowadziliśmy eksperyment z ciężarną w warszawskim metrze. Fot. Stefan Ronisz
W zeszłym tygodniu po sieci krążyło zdjęcie kijowskiego metra. Trzech mężczyzn patrzących w komórki i ciężarna oparta o barierkę. Postanowiliśmy sprawdzić, jak zachowają się pasażerowie warszawskiego metra. O pomoc poprosiliśmy Magdę, która jest w 26 tygodniu ciąży.

Jakie są Pani ogólne wrażenia po trwającej dwie godziny akcji? Pozytywne czy negatywne?
Spodziewałam się, że reakcje ludzi w metrze będą gorsze. Bardziej obojętne. A tymczasem większość osób ustępowała mi miejsca siedzącego. Nie musiałam w tym w celu ostentacyjnie wystawiać im brzucha przed nos. Najczęściej reakcje były natychmiastowe, kiedy tylko wchodziłam do wagonu, ktoś podnosił się na mój widok.

Nie było żadnych wątpliwości, że jest Pani w ciąży? Nie zakrywała Pani brzucha pod luźnym ubraniem?
Nie, absolutnie żadnych. Przygotowałam się do eksperymentu, założyłam dopasowaną bluzkę. Jestem w 26 tyg ciąży, brzuch wyraźnie zaznacza się spod ubrań. Patrząc na moją sylwetkę, nie można też mieć wątpliwości czy to tusza, czy ciąża.

Jak wypadli pasażerowie metra? To specyficzny środek komunikacji.

Tak, ludzie w metrze są inni niż na przykład w tramwaju czy autobusie. Młodsi, to na pewno. Metro jest „szybkim” środkiem transportu i ten pośpiech trochę określa ludzi, którzy z niego korzystają. Są młodzi, w większości dobrze wykształceni, bardziej świadomi. Większość osób, które wstały na mój widok, miały około 30 - 40 lat.

Kobiety czy mężczyźni?

Zdecydowanie kobiety. To one najczęściej ustępowały mi miejsca i miałam wrażenie, że więcej widzą. Dostrzegają w ogóle, że wchodzę, stoję i że jestem w ciąży. Mężczyźni częściej nie zwracali na to uwagi, możliwe też, że udawali, że mnie nie widzą. W jednej z sytuacji zdarzyło się nawet, że kobieta, która stała obok mnie, bardzo głośno zwróciła uwagę młodemu chłopakowi, który nie wstał na mój widok. Było mu głupio, ale natychmiast zwolnił miejsce.

A pierwsza osoba, która ustąpiła Pani miejsca?

To była akurat para! (śmiech) W dodatku, obcokrajowców. Jednak to kobieta pierwsza mnie zauważyła i delikatnie dała znać swojemu partnerowi, żeby zwolnił mi miejsce siedzące.

Zdarzyły się sytuację, w których nikt nie poderwał się z miejsca…

Tak, na szczęście w znacznej mniejszości, ale jednak. Kiedy w zatłoczonym wagonie stanęłam przed dwójką mężczyzn, jeden był w średnim wieku, miał może 40 lat. Drugi pewnie ponad 60. Nawet nie podnieśli na mnie wzroku, mimo, że mój brzuch był dosłownie na wysokości ich oczu! Stałam tak dłuższą chwilę, ani jeden ani drugi nie ustąpił mi miejsca.

Czyli w przypadku braku kultury, wiek nie ma żadnego znaczenia.

To nie jest do końca jasne. W innej sytuacji, chwilę później stanęłam znowu przy dwójce mężczyzn. Tym razem starszy pan mógł mieć nawet około 70 lat. Obok niego siedział czterdziestolatek. On udawał, że mnie nie widzi, a starszy mężczyzna zaproponował mi zajęcie jego miejsca. W każdej z grup, zdarzają się wyjątki. Trudno o generalizację.

Nie możemy mówić o społecznej znieczulicy i braku podstawowych zasad wychowania?

Nie. Byłam naprawdę pozytywnie zaskakiwana reakcjami ludzi. Większość z nich nawet nie pytała czy chcę usiąść, uznawali to za oczywiste, że zwalniają dla mnie miejsce. Nie dopuszczali mnie do głosu sprzeciwu. Często nawet podawali dłoń, żeby było mi łatwiej usiąść. I chociaż i tutaj, jak wszędzie zdarzają się wyjątki, mogę z przekonaniem powiedzieć, że prędzej czy później ktoś na pewno ustąpi ciężarnej miejsca.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...