Grupa naTemat

Magda Gessler szczerze o swoich trudnych porodach: "Tylko kobieta ma prawo decydować o swoim życiu"

Magda Gessler mówi szczerze o swoich porodach, o tym, że każdy z nich był dla niej ogromnym wyzwaniem.
Magda Gessler mówi szczerze o swoich porodach, o tym, że każdy z nich był dla niej ogromnym wyzwaniem. Screen z Facebook.pl
Publikując post, w którym opisała jeden ze swoich trudnych porodów, Magda Gessler wywołała lawinę komentarzy. W szczerej rozmowie, zapytaliśmy o szczegóły tej historii. O to, co oznacza dla niej bycie matką i dlaczego wspiera kobiety w walce o autonomie.

Opublikowała Pani odważny post, w którym opisała swoje doświadczenia związane ze stratą dziecka. Nie żałuje Pani takiej otwartości?

Oczywiście, że nie. Proszę zwrócić uwagę, jaką pozytywną reakcję sprowokowałam. Większość kobiet utożsamiła się z moimi przeżyciami. Myślę, że publikacja takich historii jest potrzebna. Kobiety mogą zyskać dzięki nim odwagę, przekonanie, że nie są w swoich osobistych doświadczeniach osamotnione.

Reakcje były różne pojawiły się głosy krytyki...

Moje oficjalne konto na Facebooku ma specyficznych odbiorców. Dzielą się oni na co najmniej dwie grupy wiekowe, wiele jest osób bardzo młodych, ale są też osoby w wieku dojrzałym. To tworzy pewien rozłam opinii, wewnętrzne sprzeczności. Przywykłam do przyjmowania różnych komentarzy, to normalne. W naszym kraju obyczajowość jest kształtowana głównie przez Kościół. To z kolei moim zdaniem wywołuje zjawisko podwójnej moralności, którą spowodowana jest strachem.

Kobiety się boją?

Wszyscy się czegoś boimy. Kobiety są istotami nadzwyczajnymi i bardzo to podkreślam. Jednak stawianie znaku równości między nimi a mężczyznami to błąd. Różnimy się między sobą, mamy inne predyspozycje, inne możliwości, umiejętności. Powinniśmy mieć inne prawa. Tęsknię za mężczyznami szarmanckimi i za kobietami, które oczekują szacunku i z wdziękiem go przyjmują. Kobieta powinna mieć pełne wsparcie ze strony mężczyzn. Nie zgadzam się z tym, że rola kobiet jest obecnie podwójna, potrójna, poczwórna. Kształtujący się układ sił między płciami wydaje mi się być niedoskonały.

Proszę opowiedzieć o historii z Hiszpanii, co właściwie wydarzyło się w tamtym czasie?

Mieszkałam w Hiszpanii z mężem i półtorarocznym wtedy synem. To był wspaniały czas. Kolejna ciąża przebiegała wzorowo, żadnych komplikacji. Prowadził ją fantastyczny, młody lekarz, postępowy. Nie wierzyłam we własne szczęście. W szalenie konserwatywnej wtedy części kraju, miałam lekarza, któremu bezgranicznie ufałam. Chwilę przed planowanym porodem dowiedziałam się, że nie będzie go w czasie rozwiązania. Przypadało na sierpień, a to był czas wyjazdów na połów ryb. Proszę sobie wyobrazić moje zaskoczenie, kiedy usłyszałam – Co za pomysł, żeby zachodzić w ciąże w listopadzie! W sierpniu nikt sensowny nie przeprowadzi pani przez poród. Mój lekarz wyjechał, nie było go kiedy moja córka przychodziła na świat. Jestem przekonana, że gdyby był, Ona by żyła.

Dlaczego nie przeżyła?

Poród przyjmował ojciec mojego lekarza prowadzącego. Starszy i bardzo konserwatywny. Zarówno on sam, cały personel medyczny, jak i sama placówka byli absolutnie nieprzygotowani do udzielenia niezbędnej pomocy. Kiedy lekarze zlecili przewóz córki do innej placówki w skrajnej części miasta, karetka nie była nawet wyposażona w tlen! Zagrożone było życie zarówno jej jak i moje własne. Ponad wszystko pragnęłam, żeby przeżyła. Ale byłam już matką dla swojego syna, w którym zresztą byłam bezgranicznie zakochana. Niespełna półtoraroczny wtedy Tadeusz. To o nim myślałam, kiedy sytuacja była kryzysowa. On nie mógł mnie stracić. Ani przez chwilę nie bałam się o własne życie. Myślałam tylko o dzieciach.

To nie był pierwszy raz, kiedy Pani życie było zagrożone.

Nie. Każdy mój poród był balansowaniem między życiem a śmiercią.

Co Panią uratowało?

Za każdym razem okoliczności były trochę inne. W większości kluczową rolę odegrała jednak wiedza i profesjonalizm lekarzy. Ich mądre decyzje. Znaczenie miał również charakter placówki. To chciałabym zaznaczyć, bo powszechny pogląd w tej kwestii jest chyba błędny. Prywatna klinika nie zawsze jest lepszym miejscem na narodziny dziecka. W sytuacji, jaką jest poród, bardzo istotna jest kompleksowa opieka i szerokie możliwości. Szpital publiczny, w którym funkcjonują sprawnie wszystkie odziały, każdej specjalizacji, może okazać się lepszym rozwiązaniem niż prywatna, wyspecjalizowana w wąskim zakresie placówka medyczna.

Zabrała Pani głos w sprawie ustawy antyaborcyjnej. Potrzeba wsparcia kobiet wynikała z doświadczeń?

Tak. Mam prawo coś w tej kwestii powiedzieć, ponieważ wiele przeżyłam. Nie uważam też, że moje historie są nadzwyczajne. Podobne dzieją się niestety, codziennie! Kiedy na początku lat 90 wróciłam do Polski, opowiedziałam o swoich doświadczeniach. To był kompletny szok, ludzie nie mogli uwierzyć w to, jak zostaliśmy potraktowani. To już wtedy była Polska świadoma. I tak powinno to wyglądać, kobieta powinna mieć w swoim kraju pełne prawo stanowienia o sobie i swoim ciele. Nikt, poza nią, nie powinien decydować o jej życiu.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
CiążaPoród
Skomentuj