Wirus RS bardziej niebezpieczny niż popularna "trzydniówka". Objawem może być nawet zwykły kaszel

W grupie podwyższonego ryzyka są wcześniaki, ze względu na niewystarczająco rozwinięty układ odpornościowy i oddechowy.
W grupie podwyższonego ryzyka są wcześniaki, ze względu na niewystarczająco rozwinięty układ odpornościowy i oddechowy. Prawo autorskie: donot6 / 123RF Zdjęcie Seryjne
Stanowi obecnie główną przyczynę ostrych zakażeń układu oddechowego u dzieci do drugiego roku życia. Jest szczególnie niebezpieczny dla wcześniaków i dzieci z wrodzonymi wadami serca. Czym właściwie jest wirus RS, jakie istnieje ryzyko zachorowania i jakie formy leczenia są najskuteczniejsze?

Wcześniaki w grupie wysokiego ryzyka
Wirus RS czyli syncytialny wirus nabłonka oddechowego, objawia się zakażeniem górnych i dolnych dróg oddechowych. W grupie podwyższonego ryzyka znajdują się maluchy do drugiego roku życia, wcześniaki, a także dzieci z wrodzonymi wadami serca. Okres wzrostu zachorowań zaczyna się w październiku i trwa aż do kwietnia. Objawy, jakie wywołuje wirus to przede wszystkim katar, kaszel i stany podgorączkowe. W niektórych przypadkach może doprowadzić również do zapalenia ucha środkowego, zapalenia płuc oraz oskrzelików płucnych.

Wirus, który z pozoru nie wydaję się wyjątkowo niebezpieczny, stanowi poważne zagrożenie dla wcześniaków oraz dzieci cierpiących na wrodzone wady serca. Do zakażenia dochodzi najczęściej u wcześniaków urodzonych między 23. a 27. tygodniem ciąży. Dzieje się tak, z powodu niewykształconego układu oddechowego i odpornościowego. Wcześniaki mają dodatkowo niedojrzałe pęcherzyki płucne, co również znacznie wpływa na ryzyko zakażenia.

Maluchy z wrodzonymi wadami serca nie tylko są bardziej narażone na samo zakażenie, ale sama infekcja znacząco komplikuje procesy ich leczenia. Zakażony wirusem RS pacjent często nie może na przykład być poddany planowanej operacji, a sam okres rekonwalescencji znacznie się wydłuża.

Długie i kosztowne kuracje
Techniki leczenia zakażeń wywołanych wirusem RS opierają się głównie na nawadnianiu i tlenoterapii dziecka. Kiedy stan dziecka się pogarsza, lekarz może też przepisać leki rozszerzające oskrzela. U najmniejszych pacjentów z grupy ryzyka stosuję się natomiast tzw. immunizacje bierną. Polega ona na podawaniu im w trakcie leczenia humanizowanych przeciwciał monoklonalnych klasy IgG.

Szczególna ochrona maluchów jest pożądana w okresie od października do kwietnia, to czas największej liczby zachorowań. W tym czasie należałoby podawać wcześniakom i dzieciom z wadami wrodzonymi serca przeciwciało monoklonalne w formie zastrzyku domięśniowego raz w miesiącu. Całkowita kuracja trwa 5 miesięcy i w prawie 100 proc. jest w stanie ochronić dziecko przed zakażeniem.
Jak przeciwdziałać?
Światowa Organizacja Zdrowia kładzie szczególny nacisk na profilaktykę zakażeń RS. Z wirusem próbują sobie również poradzić: Amerykańska Akademia Pediatrii, Polskie Towarzystwo Neonatologiczne oraz Polskie Towarzystwo Wakcynologii.

Programy profilaktyczne w naszym kraju obejmują tylko pacjentów z grupy zwiększonego ryzyka. Kryteria kwalifikujące są m.in. dysplazja oskrzelowo - płucna oraz wiek ciążowy poniżej 28. tygodnia. NFZ finansuje więc niewielki wąski przedział maluchów szczególnie narażonych. Immunizacja bierna wiąże się z dużym wyzwaniem finansowym i niewielu rodziców na nią stać. W takiej sytuacji mogą spróbować zwrócić się do odpowiednich instytucji i stowarzyszeń. Najważniejsze to rozszerzać swoją wiedzę w zakresie konsekwencji zakażenia i nie bagatelizować ich powagi.

Źródło: parenting.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...