Bogowie ginekologii. Czy prywatna praktyka definiuje profesjonalizm?

Ginekolog to prawdopodobnie najważniejszy lekarz jakiego w życiu będzie potrzebowała kobieta.
Ginekolog to prawdopodobnie najważniejszy lekarz jakiego w życiu będzie potrzebowała kobieta. Prawo autorskie: tiagozr / 123RF Zdjęcie Seryjne
Poszukiwania profesjonalnego, dobrego lekarza to niełatwe zadanie. Zdarza się, że szczęście nam sprzyja i po kilku rekomendacjach i pierwszej wizycie już wiemy - To strzał w dziesiątkę! Takie sytuacje należą niestety do wyjątków. Szczególnie, jeśli kwestia dotyczy specjalisty z zakresu ginekologii, czyli człowieka, od którego zależeć będzie nie tylko zdrowie kobiety, ale również jej dziecka.

Bogowie ginekologii
Miał być najlepszy, rekomendowany, z zagranicznym doświadczeniem i onieśmielającą historią przypadków medycznych. „Bóg ginekologii”. Poradnia niepozorna, zlokalizowana w jednej z warszawskich dzielnic. Wnętrza jasne, eleganckie, żeby nie powiedzieć luksusowe. Gabinet czysty, przestronny, nieróżniący się znacznie od innych tego typu. Pierwsza konsultacja ginekologiczna. Wizyta, z którą wiązałam spore nadzieje. Rzecz, nie w samym badaniu, ale w planach powiększenia naszego duetu. I związanym z tym zagrożeniem.



Przez niespełna 30 minut siedziałam na twardym krześle. Rozmawiając z lekarzem, oczekiwałam w pełnej gotowości na poderwanie się do miejsca przeprowadzenia badania. Przestałam czekać, kiedy lekarz taktownie dał znać, że wizyta dobiegła końca. To on się poderwał, poprawił na nosie markowe okulary i uścisnął mi dłoń. Zapłaciłam za tę przyjemność trzysta złotych. W samochodzie rozpłakałam się ze złości. Zamiast realnych kroków i zleconych realnych badań usłyszałam puste – Kto nie zaryzykuje, ten się nie przekona – Poważnie?
Prywatna praktyka nie definiuje profesjonalisty
Możliwość wyboru lekarza, według własnych kryteriów to wybiórczy komfort. Ale prywatna praktyka nie stanowi głównego wyznacznika dobrego lekarza. Przede wszystkim należałoby odpowiedzieć sobie na pytanie, jaki to jest dobry lekarz?

Ten, który ma oszałamiające doświadczenie? Ten, którego gabinet wyłożony jest marmurową podłogą? A może taki, który każdą pacjentkę traktuje jak nowe wyzwanie, z pełnym zaangażowaniem? A nie jak przypadek medyczny nie spełniający jego norm wyjątkowości w takim stopniu, żeby się nim zająć?

Nie istnieje gotowa recepta, lista wymagań, które musi spełnić lekarz, żeby móc nazwać go specjalistą. Są jednak pewne kryteria ogólnie przyjęte, które powinny zostać spełnione, żebyśmy nie poczuły się zlekceważone. A gabinet, szczególnie ten ginekologiczny, to nie targ ani osiedlowa piekarnia. To miejsce, w którym obnażamy się, tak fizycznie jak psychicznie. Przychodząc do tego człowieka, nie oczekujemy już nawet jego uprzejmości. To sprawa drugorzędna.

Ale niechże będzie na tyle przyzwoity, żeby zauważyć w nas kobietę, jedyną w swoim rodzaju, pełną nadziei, w tej intymnej sytuacji? I niech spróbuje choćby udawać zaangażowanie. A jeżeli stan jego konta zadowala go na tyle, by móc lekceważyć pacjentki, to może niech pomyśli o pomocy najbardziej potrzebującym? Pro bono?

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...