Czas na homeschooling. Zanim poślesz swoje dziecko do szkoły, sprawdź wady i zalety edukacji domowej

Prawo autorskie: stepanpopov / 123RF Zdjęcie Seryjne
Prawo autorskie: stepanpopov / 123RF Zdjęcie Seryjne Nauczanie domowe staje się coraz bardziej popularne w Polsce
W czasach, gdy media nieustannie dostarczają nam informacji na temat współczesnych problemów systemu edukacji, a rząd podejmuje nieudolne próby zaradzenia sytuacji, coraz więcej rodziców rozgląda się za alternatywnymi sposobami nauczania. Zobacz, co powinnaś wiedzieć o homeschoolingu zanim się na niego zdecydujesz.

Kiedy szkoła staje się koszmarem

Doskonale pamiętam te czasy, kiedy musiałam chodzić do szkoły (choć najchętniej wymazałabym je z pamięci). Najgorsze były poranki. Mama: Wstałaś już? Ja: Tak wstałam – odpowiadałam, przewracając się właśnie na drugi bok łóżka, które, z nieznanych powodów, wydawało mi się wtedy najwspanialszym miejscem na ziemi. Zaspanie na pierwszą lekcję to był standard. I jeszcze ten nieznośny sygnał dzwonka, który przeszywał całe ciało... Do dzisiaj dudni mi w uszach. Pół biedy, jeśli był to akurat dzwonek na przerwę. Pamiętam, jak pewnego dnia, zeszłam na dół do kuchni i bez owijania w bawełnę spytałam mamy – A mogę dzisiaj zostać w domu? Uśmiechnęła się tylko wskazując na zegarek. Przekaz był jasny: Lepiej zacznij się ubierać, bo spóźnisz się na autobus. Wiele bym dała, gdybym mogła wtedy zostać w domu.

Nietypowa rodzina

Są jednak rodzice, którzy na takie pytanie udzieli dziecku zgoła innej odpowiedzi. Na przykład Państwo Hofman. Kiedy ich pierwszy syn zaczął chodzić do zerówki, spytał czy musi tam chodzić. Po chwili zastanowienia, rodzice stwierdzili, że w zasadzie nie wiedzą, dlaczego musiałaby to robić. Postanowili więc, że zaczną kształcić go w domu. I tak rozpoczęli przygodę z homeschoolingiem, czyli edukacją domową. Dziś mają piątkę dzieci i wszystkie kształcą się w ten sposób. Ich mama, Pani Agata, bez ogródek mówi o tym, jak wygląda przykładowy dzień z życia jej rodziny:
AGATA HOFMAN
trojmiasto.pl
Doktor nauk humanistycznych

Dzieci się budzą, kiedy chcą, mają więc szansę się wyspać. Co więcej - jak się obudzą, to robią co chcą, choć mamy zasadę, że do śniadania nie włączamy żadnych gier komputerowych czy telewizji. Rano więc dzieci siedzą u siebie, bawią się, kłócą, po prostu żyją. Jemy razem, całą rodziną, trzy posiłki dziennie, co dziś nie jest już takie oczywiste. Tak naprawdę kształcenie domowe to pomysł na życie. Inwestujemy w to, że nasza rodzina dociera się, ma szansę na to, żeby się lepiej poznać i budować relacje.

Maksymalnie 2 godziny nauki

Nauka w tym domu rozpoczyna się około godziny 9 rano. Dzieci zaczynają od czytania swojej ulubionej książki. Potem przychodzi czas na zagadnienia typowo szkolne, dzieci muszą bowiem zaliczyć minimum programowe. Przez maksymalnie 2 godziny dziennie, doskonalą więc te same umiejętności, co ich szkolni koledzy. Robią to jednak w nieco inny sposób. Na przykład zdolności matematyczne rozwijają poprzez rozwiązywanie zadań na darmowym portalu, jakim jest Akademia Khana. Sami wybierają także tematy, które chcieliby danego dnia przerobić. Po krótkiej, acz owocnej nauce, dzieci mają czas na rozwijanie swoich pasji. Starsze rodzeństwo odkryło już swoje zainteresowania, najmłodsi ciągle jeszcze próbują czegoś nowego, nie ma tu więc mowy o nudzie.

Plusy i minusy

Na pierwszy rzut oka wygląda to świetnie. Tak, jak wszystko edukacja domowa ma jednak swoje plusy i minusy. Niewątpliwą zaletą tego rozwiązania jest wzmocnienie więzi między członkami rodziny, co wzmacnia w dziecku poczucie bezpieczeństwa. W systemie homeschoolingowym poświęca mu się także więcej czasu, co przykłada się na szybsze tempo zdobywania wiedzy. Daje to także szansę na dostosowanie poziomu nauczania do indywidualnych potrzeb i zainteresowań dziecka. A rodzice zyskują przy tym większą kontrolę, nad możliwymi zagrożeniami związanymi ze szkołą, takimi jak przemoc, narkotyki, czy niewłaściwe towarzystwo.



Podstawowym zarzutem stawianym edukacji domowej jest za to izolowanie dziecka od środowiska rówieśniczego, przez co pozbawia się go szansy na poprawną socjalizację. Istnieje także ryzyko, że przesadnie skupimy się na dziecku, przez co staniemy się nadopiekuńczy lub nadmiernie kontrolujący. A jak wiadomo, skrajność nigdy nie jest dobra. Niewątpliwym minusem jest także fakt, że w takim układzie jeden z rodziców, najczęściej musi zrezygnować z zawodowej kariery na rzecz pozostania z dziećmi w domu (choć istnieją już sposoby, by temu zaradzić).

Sytuacja w Polsce


Edukacja domowa
, czy też „spełnianie obowiązku szkolnego poza szkołą”, od 1991 roku jest legalna w Polsce. Umożliwiają to przepisy w systemie oświaty, pod warunkiem, że zgodzi się na to dyrektor szkoły, do której dziecko uczęszcza. Jeszcze kilka lat temu było to dość trudne do zrealizowania, ponieważ wiele szkół niechętnie zgadza się na takie rozwiązania. Od 2009 roku, nie musi być to jednak szkoła właściwa miejscu zamieszkania. Dyrektor ustala też, w jaki sposób zostanie sprawdzona wiedza ucznia. Najczęściej dwa razy do roku dziecko pisze więc test sprawdzający. Jeśli uda mu się opanować podstawy programowe, może kontynuować naukę w domu. Razem z innymi uczniami otrzymuje także świadectwo ukończenia danej klasy.

W Stanach Zjednoczonych około 2 milionów uczniów pobiera nauki w domach. To prawie 10% wszystkich tamtejszych uczniów. W Polsce jest ich około 1200, choć popularność tej metody nauczenia wciąż rośnie, stając się coraz silniejszą konkurencją dla standardowej szkoły.

Źródło: trojmiasto.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...