Oburza cię, że profesor Stawrowski, który namawia do bicia dzieci? Większość rodziców robi to bez zachęty

Fot. [url=http://politologia.uksw.edu.pl/zbigniew-stawrowski/]politologia.uksw.edu.pl[/url]
Fot. politologia.uksw.edu.pl Badania społeczne mówią o 1/3 Polaków akceptujących klapsy jako formę kary stosowaną wobec dzieci.
Kontrowersyjny artykuł sprzed kilku dni, w którym człowiek posługujący się tytułem profesora, wyraził swoje uznanie dla stosowania kar cielesnych wobec dzieci, odbił się szerokim echem. W mediach zawrzało, kolejne redakcje, osoby publiczne i prywatne wyrażały swoje oburzenie, pojawiły się nawet realne groźby doniesień na prokuraturę o popełnieniu przestępstwa.

Klaps na przestrzeni lat
Stosunek do przemocy wobec dzieci zmieniał się na przestrzeni lat. Jeszcze kilka pokoleń wstecz, nikt nie mówił z taką mocą o złych skutkach stosowania kar cielesnych. Ten aspekt w jednoznaczny sposób zaakcentowano ostatnio w jednym ze spotów kampanii Rzecznika Praw Dziecka „Bicie, czas z tym skończyć”.
W 2010 roku w życie weszła nowelizacja ustawy, która sposób bezpośredni zakazywała osobom wykonującym władzę rodzicielską oraz sprawującym opiekę lub pieczę nad małoletnim, stosowania kar cielesnych. Okazało się to pobudką do społecznej dyskusji, o tym jak państwo ingeruje w funkcjonowanie rodziny, jako niezależnej jednostki społecznej. Jedni mówili, o słuszności takiego zapisu prawnego, inni o naruszaniu autonomii. A badania opinii publicznej niepokojąco wskazywały, że po roku od wejścia ustawy w życie, jeszcze 69 proc. Polaków akceptowało klapsy.

Obecnie badania społeczne mówią o 1/3 Polaków akceptujących klapsy jako formę kary stosowaną wobec dzieci. To wciąż za dużo, pomimo tylu kampanii, tylu głosów rozsądku, tylu opisów konsekwencji, jakie wywołuje ta forma przemocy u dzieci. Wciąż 1/3 społeczeństwa uważa, że są sytuacje, w których wymierzenie dziecku klapsa jest dopuszczalne.

Klapsy zostawiają blizny na mózgu
Powiedzmy to sobie wprost i jasno - klaps to bicie. Żadna forma przemocy nie jest dopuszczalna wobec nikogo i z założenia, nie może mieć żadnych pozytywnych konsekwencji. Za to tych negatywnych, całe mnóstwo.

Klaps przede wszystkim narusza nietykalność cielesną dziecka, jednocześnie zaburzając całkowicie jego poczucie bezpieczeństwa. Wpływa niekorzystnie na poczucie wartości, wiary we własne siły, pewność siebie. Poddaje zakwestionowaniu zaufanie, jakim od pierwszych dni życia, powinno darzyć rodzica. Pozostawia trwały ślad w psychice, nie tylko dziecięcej, ale również dorosłego. Jeśli w dzieciństwie dana osoba doświadczyła przemocy w jakiejkolwiek formie, zwiększa się ryzyko wystąpienia problemów z nawiązywaniem zdrowych relacji z innymi. W sytuacjach problematycznych, reakcją może być agresja i przemoc. Sformułowanie, że klapsy pozostawiają na mózgu blizny, nie jest bynajmniej przesadą.
W Polsce działa szereg fundacji przeciwdziałających stosowaniu przemocy wobec dzieci. Powstają fantastyczne kampanie, które mają uświadamiać dorosłych, czym jest klaps i dlaczego zawsze jest bezwględnie zły. Jedną z nich jest kampania "Kocham. Nie daję klapsów."
Głos eksperta
O komentarz w sprawie poprosiliśmy Rzecznika Praw Dziecka Marka Michalaka. - Poziom akceptacji bicia udało nam się obniżyć o ponad 20%. Do huraoptymizmu jednak jeszcze bardzo daleko. Niestety ciągle zbyt wielu ludzi uważa, że uderzenie dziecka jest  czynem dla jego dobra. Zbyt wielu po prostu nadal nie potrafi zobaczyć w dziecku człowieka posiadającego takie same prawa. Wielu nie radzi sobie z własnymi  słabościami i frustracjami. To, że nadal tak duży procent osób uważa ten rodzaj przemocy za dopuszczalny wynika z naszych własnych doświadczeń - tłumaczy Rzecznik.


Dalej dodaje - Z perspektywy historycznej widać, że przez długie lata takie podejście wpływało na przedmiotowe traktowanie dzieci. Małym dzieciom i dorastającym młodym ludziom nie przysługiwały żadne prawa. Dzisiaj jest już inaczej, ale nadal niezbędna jest ciągła edukacja, zgodna ze światową wiedzą na temat konsekwencji różnych sposobów traktowania dzieci.

Za klapsa do więzienia?
Michalak ostrzega - chociaż ustawowy zakaz stosowania kar cielesnych wyrażony w Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym nie wskazuje na żadne sankcje, myślę tu o sankcjach karnych, to jest wyraźnym wskazaniem, że dzieci bić nie wolno. Przepis ten odzwierciedla politykę państwa w tym zakresie. Oczywiście stosowanie kar cielesnych może spotkać się reakcją sądu rodzinnego, np. wykonywanie władzy rodzicielskiej może zostać ograniczone poprzez poddane jej nadzorowi kuratora sądowego, ale nie można tego utożsamiać z sankcją, bo celem takiego działania sądu jest przede wszystkim korekta niewłaściwych zachowań rodzicielskich - wyjaśnia Rzecznik Praw Dziecka.

Kategoryczna niezgoda
Powtórzmy to jeszcze raz, bardzo wyraźnie. Nie ma żadnego usprawiedliwienia, dla bicia dzieci. Żadnego rozsądnego tłumaczenia, żadnych podstaw i dowodów skuteczności wychowawczej. Absolutne nie, dla klapsa, dla bicia. Klaps to też bicie, wsadźmy więc między bzdury tłumaczenia o otwartej dłoni. A przede wszystkim, pochylmy się chwilę nad sobą, nad swoimi sposobami radzenia sobie z frustracją. Odpowiedzmy sobie, bardzo szczerze, czy nigdy nie szarpnęliśmy swojego dziecka za mocno, tylko dlatego, że byliśmy bezsilni? Znajdźmy siłę, reagujmy, słuchajmy. To będzie miało znaczenie, dla całej przyszłości naszych dzieci.

Weź udział w naszym plebiscycie

Trwa ładowanie komentarzy...