Patrzę na te zdjęcia i robi mi się przykro. Naprawdę nikt nie widzi w tym nic niestosownego?!

Mała Joey wybrała się na Hawaje
Mała Joey wybrała się na Hawaje Fot. Screen z Instagrama
Śliczna, malutka dziewczynka w stanie błogiej drzemki. Czasami zdaje się uśmiechać, jakby specjalnie do obiektywu, co oczywiście nie jest możliwe, nie tylko ze względu na wiek. Większość maluszków ma bogatą mimikę twarzy, zwłaszcza podczas snu i taki widok potrafi rozczulić albo rozśmieszyć nawet największego twardziela i smutasa. I nie potrzebne tu są teatralne stroje.

Jej mama na co dzień zajmuje się fotografią. Teraz, zapewne w czasie rodzicielskiego urlopu, połączyła swoje dwie miłości: tę do robienia zdjęć i tę do córki. Która z nas nie ma bzika na punkcie fotografowania swoich pociech? Zwłaszcza na początku, gdy każdy dzień jest inny, każdego dnia widzimy te malutki postępy, zmiany, rozwojowe „mount everesty”, których nie można nie uwiecznić prawda? Ale, czy to jest to samo? Czy próba "zatrzymania czasu" na obrazku, by pokazać rodzinie, wysłać przyjaciołom, powiesić w ramce, na pamiątkę, to jest to samo, co robi fotografka Laura Izumikawa?

Reklama
Bazując na emocjach, pokazując słodkie maleństwo w niecodziennych stylizacjach robi sobie... reklamę. Siebie, jako kreatywnej artystki - klientów na pewno jej przybędzie. No fajnie, ok. Czasami całe rodziny pracują na sukces mamy czy taty, ale takiego, dajmy na to 14-latka można spytać, czy chce uczestniczyć w takich projektach, czy nie ma nic przeciwko, że cały świat będzie go oglądał, w pewnym sensie, jako produkt twórczości jego mamy. To zostanie, nie zniknie za tydzień, dwa. Gdy liczba udostepnień bije rekordy, co jest sukcesem dla mamy, nie zawsze przekłada się potem na sukces i zadowolenie dziecka.

Modelka

Ta mama zakłada Joey peruki, doczepia wąsy i… wciąż przebiera. Niebezpiecznie zbliża się do cienkiej granicy między tym co zabawne, śmieszne, a… ośmieszające. Dlaczego sama nie sfotografowała się z córeczka? Nie przebrała zabawnie by pokazać, jakie ma poczucie humoru? Nie, bo tutaj ewidentnie panuje układ fotograf-modelka. Tylko, że ta modelka, za sprawą zdjęć znana całemu światu, nie ma świadomości swojej sławy. Ciekawi mnie to, czy zdjęć będzie więcej? Czy w planach są sesje Joey na różnych etapach jej dorastania? A może była to jednorazowa „promocja” swojego warsztatu, pomysłowości i chyba przede wszystkim, wyraz chęci zaistnienia?


Lalka
Zastanawia mnie liczba stylizacji, w którym mamy okazję podziwiać uroczą Joey. Nie są to rzeczy „przykładane” do małej lub kładzione obok niej, jak w przypadku wielu takich wariacji z udziałem dzieci dostępnych w internecie ( śpiący maluch, do którego rodzice dorysowywali komiks lub układali przedmioty obok, tworząc historie jego aktywności i podróży po całym świecie), tutaj każdy element charakteryzacji jest dokładnie dopasowany. Ciasne body, opaska na głowie, wciągnięte rajstopki, na to getry, bransoletki, a potem okulary i łańcuszki… Pierwsza myśl: Matko, dałaby temu biednemu dziecku się normalnie wyspać!
Nie ma szans, żeby przy takiej liczbie różnorodnych kostiumów, nie odbywało się to z niekorzyścią dla jakości jej snu. Nie wierzę w to, że podczas tego całego procesu przebieranek, malutka Joey się nie przebudza, nie wierci i że jej to zupełnie nie przeszkadza.

Tak ciężko postawić się na miejscu dziecka? Chwilę zastanowić: Czy byłoby mi naprawdę obojętne, gdyby podczas snu ktoś traktował mnie jak lalkę? Bo mi nie. I nie sądzę żebym się wtedy wyspała.

Zrobiło mi się szkoda małej Joey.
Trwa ładowanie komentarzy...