5 najgorszych kar, jakie dajemy swoim dzieciom. Wystrzegaj się ich, jak ognia

Kara to rodzicielska ostatnia deska ratunku, która w gruncie rzeczy w niczym nie pomaga.
Kara to rodzicielska ostatnia deska ratunku, która w gruncie rzeczy w niczym nie pomaga. Prawo autorskie: evgenyatamanenko / 123RF Zdjęcie Seryjne
Kara nie kojarzy się z niczym dobrym - ani rodzicom, ani dzieciom. Niesie w sobie nieprzyjemny, negatywny komunikat “nie”: “Nie wolno”, “Nie pojedziesz”, “Nie możesz”. Najczęściej - bez dyskusji. Stanowi rodzicielską deskę ratunku. Nie zawsze jedyną, zwykle nietestowaną i bardzo często niesprawdzającą się. Mimo wszystko, bardzo często po nią sięgamy. Zmęczeni, zabiegani, odnajdujemy w niej natychmiastowe rozwiązanie problemów z zachowaniem dziecka.



Kara karze nierówna
Kara to bardzo szerokie pojęcie. Każdy rodzic rozumie i stosuje ją na swój własny sposób. Niektórzy się przed nią wzbraniają, inni wręcz wyznają. Nie chce posprzątać, nie będzie grał na komputerze. Nauczyciele się na niego skarżą, nie pojedzie na wycieczkę. Nie chce iść spać, jutro nie będzie mógł oglądać dobranocki.“Będziesz miał karę” oznacza ograniczenia, zakazy i wszystkim znane szlabany. Te formy karania określiłabym mianem: “dopuszczalne”. Co nie oznacza, że nie uznaję je za nieskuteczne. One nie działają. Zachęcam, by z nich zrezygnować, ale nie użyję przy tym argumentu “to krzywda dla dziecka”. Nie mogę niestety powiedzieć tego o innych przejawach kary, które pod każdym względem są niedopuszczalne, a niestety - przez rodziców stosowane. Być może nieumyślnie? Nieważne. One ranią dzieci.

Kary zakazane
To nie tylko bicie. Istnieją również inne formy karania, które są bezpieczne tylko na pozór. Wiele rodziców korzysta z nich zupełnie bezrefleksyjnie i nie zastanawia się, jak groźne niesie to konsekwencje dla dziecka. Zrób porządny rachunek sumienia i zastanów się, czy nie stosujesz na co dzień jednej z pięciu, z pozoru niewinnych, w rzeczywistości najgorszych kar:

1. Ignorowanie

“Byłeś niegrzeczny, nie interesuje mnie czego chcesz.”
Prosiłaś, raz, drugi, trzeci, dziesiąty, by posprzątał swój pokój. Nie zadziało się nic. Masz wrażenie, że mówisz do ściany. Ile razy można przecież powtarzać. Dochodzisz do wniosku, że jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie - karą będzie to, że teraz ty będziesz miała gdzieś jego prośby. Do czego to prowadzi? O posprzątanie pokoju będziesz musiała prosić jeszcze nie raz. Problem nie zniknie, a pojawi się nowy - mocno naruszysz waszą więź.

Jako dorośli jesteśmy obarczeni obowiązkiem opanowania swoich emocji podczas konfliktu z dzieckiem. Nie możemy karać pociechy ignorancją. Robimy jej w ten sposób krzywdę, ucząc ją reagować przemocą na przemoc. Sprawiamy również wrażenie, że nasza miłość jest warunkowa, a dziecko, by ją otrzymać, musi na to zapracować. Lekceważymy jego potrzeby.

Jeśli dziecko nie wykonuje twoich poleceń po raz enty, nie odpłacaj się pięknym za nadobne, ale ustal wspólnie z maluchem zasady gry. Niewykonanie twoich próśb niesie ze sobą konsekwencje - niech niesprzątnięty pokój będzie przykładowo warunkiem waszego wyjścia na plac zabaw. Omów to z dzieckiem, porozmawiaj z nim, wytłumacz, jeśli trzeba rozrysuj, ale nigdy nie odcinaj się od jego potrzeb.

2. Poniżanie

“Franek jest niegrzecznym chłopcem i nie zasłużył na prezent.”
Idziecie z maluszkiem w odwiedziny do babci. Wstępujecie po drodze do sklepu, gdzie malec robi ci awanturę w momencie, gdy odmawiasz mu kupienia nowej zabawki. Jesteś bardzo zła i z wciąż pochlipującym maluchem docierasz do domu jego dziadków. Babcia wita wnuczka z uśmiechem i wręcza mu czekoladę. Nie pozwalasz: “Był niegrzeczny, zrobił mi wstyd, nie zasłużył.”

Nie jest to niczym innym, jak poniżaniem dziecka. W takim rozwiązaniu nie ma nic konstruktywnego, a jedynie jest to umniejszanie latorośli w obecności innych. Ranisz dziecko, a przede wszystkim tracisz jego zaufanie. Rozmawiaj z nim o przewinieniach bez dodatkowych par oczu i uszu. Nie donoś na niego.

3. Obrażanie się

Cisza.
Dziecko postąpiło źle, a ty, nie mówiąc nic, po prostu się od niego odcinasz. Obrażasz się, maluch jakby nie istnieje. Trwa to 5, 10, 15 minut, być może godzinę. Zależy kiedy dziecko zauważy zmianę i jak bardzo będzie cię przepraszać, by w końcu zasłużyć na twoją uwagę.

Jeśli twój maluch był nieposłuszny, awanturuje się, płacze i nie chce wykonać twoich poleceń, możesz na chwilkę odejść na bok, by złapać oddech i nabrać dystansu do całej sytuacji, ale nie powinnaś obrażać się na swoje dziecko. Po pierwsze, dajesz mu zły przykład. Po drugie, zostawiasz go samego z natłokiem emocji, z którymi dziecko samo nie będzie potrafiło odpowiednio sobie poradzić. Poczekaj, aż dziecko się uspokoi i zamiast karać go, porozmawiaj z nim o tym, co się stało. Spróbuj dać mu wybór. Nie chce założyć bucików? Nie zdążycie pojechać na plac zabaw, jeśli się nie pospieszy. Powiedz mu o tym, przedstaw sprawę, pozwól mu zadecydować. Niech poczuje konsekwencje SWOJEJ decyzji, nie TWOJEJ kary.

4. Wykluczenie bez ostrzeżenia

“Nie będziesz bawił się z dziećmi, bo jesteś niegrzeczny.”
Twój maluch bawi się w piaskownicy z dziećmi. Mimo wielu twoich próśb, podrzuca piasek do góry. Zdenerwowana zabierasz go od kolegów mówiąc: “Nie będziesz bawił się z dziećmi, bo jesteś niegrzeczny.” Nie rozmawiasz z nim o tym, co zaszło. Koniec dyskusji.

Jeśli dziecko, mimo twoich upomnień, wciąż niegrzecznie się zachowuje, nie powinnaś nagle, bez zapowiedzi “wyrywać” go z aktywności, którą wykonuje z innymi. Gdy tak postępujesz, narażasz malucha na poczucie niesprawiedliwości. Nie jest to kara zadana dziecku z szacunkiem. Każdy moment wykluczenia pociechy z jej towarzystwa powinien być poprzedzony uprzedzaniem dziecka, jak może skończyć się jego postępowanie.

Upominając dziecko po raz kolejny powiedz “To jest moje pierwsze poważne ostrzeżenie. Po trzecim ostrzeżeniu odchodzisz od dzieci i idziemy do domu”. Jeśli wystąpi druga uwaga, przypomnij o ustalonej zasadzie. Za trzecim razem, zawsze konsekwentnie odłączaj dziecko od zabawy z innymi. Odprowadź go na bok, porozmawiaj, wytłumacz dlaczego zachowanie było nieodpowiednie. Gdy dziecko uspokoi się, będzie mogło wrócić do dzieci. Wszystko to powinno dziać się ze spokojem i opanowaniem.

5. Ukryte wyzwiska

“Dlaczego ty taki jesteś? Dlaczego zawsze tak się zachowujesz?”
Twoje dziecko ponownie odeszło od stołu z kubeczkiem soku i tym razem rozlało cały napój na nową kanapę. Tyle razy prosiłaś. Bardzo się denerwujesz i mówisz “No dlaczego ty TAKI jesteś?”

Twoje dziecko rozumie te słowa zawsze tak samo: “Jestem TAKI, czyli beznadziejny.” Powyższe oskarżenie to typowy klaps na duszę. Twoje dziecko właśnie uczy się tego, że do niczego się nie nadaje.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...