"Święta krowa wywala wymiona na stół". Lincz na matkach, które karmią publicznie

Prawo autorskie: fdgfoto / 123RF Zdjęcie Seryjne
Prawo autorskie: fdgfoto / 123RF Zdjęcie Seryjne
Jedzenie to nie jest intymna sprawa. Powiedzmy to sobie otwarcie: Jada się publicznie. Czy może wy ukrywacie się po kątach? Tak, wy! Może lubicie po kryjomu, w aucie, ukrytym pokoiku, albo tylko pod chustą, bo jak jest duszno, to tym lepiej, a może i WC jest fajne? Te z was, które własne ciało obrażają, o swoich piersiach na co dzień też mówicie: „wymiona”, „cyce”? - Co widać w komentarzach ilekroć pojawi się tekst o publicznym karmieniu piersią. "Dojenie cyca", "święta krowa", "wywalenie cyca na stół", "maciora" - tego uczycie własne dzieci?

Kobieta poszła do sądu, bo kelner poprosił, żeby w ich restauracji, przy stoliku, nie karmiła piersią i zaproponował w tym celu toaletę – o tym wczoraj napisałam. Ot, zwykła - niezwykła sprawa. Nic nowego, że matka karmiąca piersią zamierza, w najbardziej naturalny sposób na świecie, przekazać pokarm swojemu dziecku. Zaskakujące jest to, że zabroniono jej tego właśnie wtedy, kiedy jej dziecko tego potrzebowało. Dokładnie w tym momencie i miejscu, w którym się znajdowała, jakby miała tym faktem wyrządzić komuś niezwykłą krzywdę. Kto nie chce, niech nie patrzy. Ona też nie ma przyjemności z eksponowania nagich piersi. Zresztą chodzi tu o pierś, sztuk jeden, i to w pełni zasłoniętą na ogół dziecięcą główką lub chusteczką. I po problemie.

Tekst się ukazał, a ja przecierałam oczy ze zdumienia.

Wyjaśnijmy więc coś sobie raz na zawsze…

Spożywanie posiłku, to nie to samo co robienie kupy. Niemowlę ssąc pierś po prostu „JE!” Nie maca sobie sutków dla przyjemości, nie liże, bo go podniecają, ono po prostu „JE”. I nie poczeka 15 minut, pół godziny. Póki nie dostanie pokarmu może zanosić się płaczem, inaczej nie potrafi. Chyba to zrozumiałe. Czy goście w restauracji naprawdę wolą słuchać przeraźliwego krzyku maluszka? Czy nie prościej będzie odwrócić głowę i nie wlepiać się w cudzy biust podczas gdy kobieta karmi? Ale nie, tu nie ma żadnych kompromisów. Ma nie być i krzyków, i widoku cyców. Wniosek jest jeden: najlepiej jak taka matka w ogóle nie będzie wychodzić do restauracji.
Był koniec roku szkolnego. Mama 8-letniego Szymona i 5-miesięcznego Mateusza, po ceremonii wręczania świadectw u starszaka, zabrała dzieci do popularnej pizzerii, ulubionej Szymona. Oczywiście maluch na tym nic nie korzystał, bo jedynym jego pokarmem wciąż było mleko z piersi mamy. Usiedli przy stoliku, zamówili. Mały spał w wózku obok. Przykro im było tylko, że nie ma taty, ale musiał wyjechać na kilka dni służbowo.


Szymon był w połowie posiłku, gdy obudził się Mateusz. Chyba nie muszę dodawać, że po długiej drzemce dziecko jest spragnione, głodne. Co waszym zdaniem powinna zrobić matka?A: Wyjść z knajpy nie pozwalając dokończyć posiłku starszemu. Mały już zaczyna płakać, karmić trzeba, a wokół przecież ludzie, dla których może być to bardzo obraźliwy widok, niemalże szargający ich nerwy i doprowadzający do mdłości. B: Zacząć karmić dziecko nie zważając na nic, aż starszy spokojnie dokończy posiłek.

Mama zdecydowała. Nie widziała potrzeby przemieszczania się z całym majdanem rzeczy, czy opuszczania knajpy, co sprawiłoby przykrość starszemu. Oddalić się też nie chciała. Musiałaby zostawić Szymka samego, albo ciągnąć go ze sobą przerywając mu pałaszowanie pizzy. Zaczęła karmić. Po chwili podeszła kelnerka, pytając się, czy może podać coś jeszcze do picia i uśmiechnęła się serdecznie. Obok siedzący licealiści kompletnie nie zwracali na nią uwagi, a mężczyzna z naprzeciwka tylko spojrzał ciepło i dodał: "to piękne" i że jego mama piątkę wykarmiła.

Miała niebywałe szczęście. Tym razem nikomu się nie naraziła, tą okropną, obrzydliwą, wstrętna wręcz czynnością, jakiej się dopuściła w miejscu publicznym…

Kobieto, dlaczego dla innej kobiety nie masz za grosz szacunku? Ona też nie chce zwracać na siebie uwagi. W tej stresującej dla nie sytuacji, gdy próbuje uspokoić swojego malucha, czasami mając jeszcze kłopoty z odpowiednim przystawieniem do piersi, ty karcisz ją swoim spojrzeniem, niekiedy bardziej zbulwersowanym, niż na widok "porno reklamy", którą media serwują twojemu dziecku. Czy zapomniałaś, że
piersi nie zostały stworzone pod push-up’a?

Tu nie chodzi o ciebie, o nią, jej piersi, tylko o nakarmienie dziecka. A może już zapomniałaś, jak to jest z malutkim dzieckiem, może nie dałaś rady karmić piersią? Z jakiś powodów nie mogłaś i masz wyrzuty, że za mało się starałaś, za szybko odpuściłaś?

Mówisz: „Jestem tolerancyjna, ale są pewne granice…”. Nie kochana, nie jesteś. Wszelkie granice przekraczasz ty, swoją złośliwością i wrogością. I to w stosunku do innych kobiet - matek. Smutne to.
Trwa ładowanie komentarzy...