Raport NIK: opieka okołoporodowa w Polsce z rażącymi uchybieniami. Zobacz, co czeka cię w szpitalu

Kontrola NIK wykazała rażące uchybienia na oddziałach porodowych w polskich szpitalach
Kontrola NIK wykazała rażące uchybienia na oddziałach porodowych w polskich szpitalach Prawo autorskie: leaf / 123RF Zdjęcie Seryjne
Urzędnicy Najwyższej Izby Kontroli poddali analizie stan oddziałów porodowych w polskich szpitalach. Wyniki kontroli nie napawają optymizmem.

Złe pomieszczenia, za mało lekarzy
W raporcie jasno stwierdzono, że wiele szpitali nie przestrzega powszechnie obowiązujących standardów. Wśród najczęściej powtarzających się błędów stwierdzono braki sprzętowe i kadrowe. Zwrócono jednak również uwagę na takie kwestie jak brak poszanowania intymności przebywających na oddziałach kobiet.

Problemy zaczynają się już podczas porodu. Rodzącym nie zawsze udostępnia się sale porodowe dysponujące odpowiednim wyposażeniem. Wciąż zdarzają się sale poporodowe gdzie matki nie mogą przebywać ze swoimi dziećmi, niektóre z sal były nawet pięcio- i siedmiołóżkowe – wbrew wyznaczonym standardom.

Niewystarczająca okazała się również obsada kadrowa polskich porodówek. Większość kontrolowanych placówek wprawdzie zatrudniała wymaganą przez NFZ liczbę osób, jednak w praktyce okazywało się to niewystarczające w stosunku do potrzeb. W większości placówek brakowało anestezjologów (co przekłada się na niewielką liczbę wykonywanych podczas porodów znieczuleń), odnotowano także przypadki niewystarczającej liczby pracujących na oddziałach lekarzy.

Problemem był również nieprzerwany czas pracy lekarzy. W 17 szpitalach wynosił on o 31,5 do 151 godzin! Jak to możliwe? Ograniczenia związane z godzinami pracy przestrzegane są jedynie odnośnie lekarzy zatrudnionych w oparciu o umowę o pracę, nie zaś tych posiadających umowy cywilno-prawne.
Cesarskie cięcie na zawołanie
Autorzy raportu odnotowali za to wzrost liczby cesarskich cięć. Pod względem częstotliwości przeprowadzania tego zabiegu Polska znajduje się w europejskiej czołówce. Przyczyną takiego stanu rzeczy według ordynatorów szpitali może być obawa kobiet przed porodem naturalnym i nieświadomość możliwości wystąpienia negatywnych następstw cesarskich cięć. Kontrolerzy NIK dodają jednak, że pouczenia na temat cesarskiego cięcia, z którymi pacjentka zapoznaje się przed wyrażeniem zgody na zabieg są pozbawione informacji o możliwych niepożądanych skutkach zabiegu. Odnotowano również przypadki, w których cesarskiego cięcia nie wykonano (lub wykonano je zbyt późno), chociaż były ku temu wskazania medyczne.

Kontrola wykazała również bardzo częste wykonanie zabiegu nacięcia krocza (u około 57 procent rodzących). Dla porównania w Szwecji zabieg ten wykonuje się u dziewięciu, a w Wielkiej Brytanii i Danii u 12 procent pacjentek.

W większości poddanych kontroli placówek nie przestrzegano zalecenia ograniczenia do minimum podawania noworodkom mleka modyfikowanego. Takie działanie może skutkować trudnościami przy karmieniu dziecka piersią.

W żadnym ze skontrolowanych oddziałów nie stwierdzono przestrzegania wszystkich standardów opieki okołoporodowej.

Źródło: nik.gov.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...