Jej dziecko umarło, a ona przez 15 dni tuliła je, przewijała i czytała mu bajki. Powód jest wzruszający

fot. Screen z Twittera
fot. Screen z Twittera
Historia 32-letniej Brytyjki, Lynsey Bell, ściska za serce. Kobieta straciła swojego synka, jeszcze zanim się urodził. Byłoby to jej trzecie dziecko. Pogrążona w żałobie mama potrzebowała aż 15 dni, aby pożegnać się z maleństwem na zawsze.



Rory urodził się martwy
Ciąża Lynsey był zagrożona. Kilka dni przed porodem kobieta dowiedziała się, że dziecko przyjdzie na świat martwe. Brytyjka poprosiła, by mimo wszystko, po rozwiązaniu, pozwolono jej spędzić ze zmarłym maleństwem trochę czasu. W trakcie porodu doszło do poważnych komplikacji, w wyniku których kobieta zapadła na 2 dni w śpiączkę. Gdy obudziła się, ciało jej synka, Rory'ego leżało na łóżku tuż koło niej.
Pożegnanie trwało 15 dni
Przez kolejnych 15 dni pielęgniarki trzymały zmarłe maleństwo w specjalnie chłodzonym pokoju. Rodzina odwiedzała je codziennie. Matka i ojciec dziecka nosili je na rękach i rozmawiali z nim, Kołysali je do snu. Wykonywali również podstawowe czynności pielęgnacyjne, tj. przewijanie. Czytali mu również bajki. Starsze rodzeństwo zmarłego niemowlaka robiło mu zdjęcia. Rodzina zabrała również Rory'ego do domu. Spędził tam jedną noc. Po kilku dniach od tego wydarzenia rodzice zdecydowali się na pochówek dziecka.Matka dziecka opowiada, że spełniło się jej marzenie. Czuje, że cała rodzina właściwie pożegnała się z maleństwem.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...