Macierzyństwo jakie jest, każdy widzi. Jedno zdjęcie blogerki ujawniło całą prawdę o byciu mamą

Fot. Screen z Facebooka
Fot. Screen z Facebooka
Bobasy z Facebooka to same słodziaki. Śliczne, rumiane, pięknie ubrane. Śpią sobie błogo, uroczo się uśmiechają lub patrzą na nas z fotografii tymi swoimi wielkimi oczkami - koralikami. Serce topnieje, buzia się śmieje. Aż chce się te dzieciaczki tulić, całować i z kolan nie zdejmować. Ach, przecież są takie cudowne!

Cóż, można się nabrać, naprawdę. Później siedzi taka biedna młoda mama przed komputerem i zalewa klawiaturę łzami: "Czy moje dziecko jest nienormalne?". Nie kochana, ono jest po prostu naturalne. Na szczęście istnieją jeszcze prawdziwe mamy, które nie boją się pokazywać światu macierzyństwa bez retuszu.



Prawda w oczy kole?
Esther Anderson, autorka bloga Story of This Life opublikowała na Facebooku zdjęcie ujawniające jak to jest byś mamą. Na fotografii blogerka trzyma na rękach swoją małą córeczkę tuż po.. pieluchowej eksplozji. Obrazek nie jest ani słodki ani sielankowy, ale po prostu prawdziwy. Ja, mimo wszystko, nazwałabym go również uroczym, gdyż przedstawia cały urok matczynej codzienności. Dosłownie. Blogerka zrobiła na przekór wszystkim perfekcyjnym mamom. Uświadamia, że możemy sobie próbować tuszować prawdę filtrami nakładanymi na zdjecia, ale macierzyństwo i tak jest, jakie jest: brudne, śmierdzące i klejące. Esther ma na to twarde, albo i miękkie, dowody:
Ciekawa jestem, czy patrząc na to zdjęcie pomyślałaś to samo, co ja. Uśmiecham się w duchu,a w głowie mam tylko jedno: O mamo, idealny przykład sytuacji z rodzaju "nie wiem w co ręce włożyć". Jakie to prawdziwe!
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...