Mężczyźni to perfidne samoluby. Dość już z umniejszaniem naszym kobiecym potrzebom seksualnym

Prawo autorskie: twinsterphoto / 123RF Zdjęcie Seryjne
Prawo autorskie: twinsterphoto / 123RF Zdjęcie Seryjne
Faceci to okropne samoluby. Myślę tak za każdym razem, gdy uświadamiam sobie, w jak ogromnej mierze zagarnęli oni dla siebie wszystko, co związane z seksem. Wystarczy przez chwilę posłuchać (w przypadku kobiet - podsłuchać) rozmów na pikantne tematy odbywających się wyłącznie w męskim gronie.

Mężczyźni pławią się w takich dyskusjach. Puszą niczym pawie. Obowiązkowo, zawsze przybierają rolę niepokonanego supermana i zdobywcy kobiecych ciał. Dosłownie same rumaki i długodystansowcy. Zero skromności. O ile te przechwałki mogę jeszcze jakoś znieść, nie potrafię pogodzić się z tym, w jakim świetle stawiane są kobiety w większości takich erotycznych wywodów.



Nie, nie, tym razem nie chodzi wcale o to, że jesteśmy traktowane jak laleczki lub oceniane przez pryzmat wyglądu - tego w okolicach klatki piersiowej, oczywiście. Najbardziej drażni mnie fakt, jak bardzo mężczyźni umniejszają naszym seksualnym potrzebom. Uprzedzając wszelkie zbuntowane męskie głosy, które pewnie mają już ochotę mnie zaatakować, oświadczam, że nie, Drodzy Panowie, nie należę do tych niedopieszczonych kobiet, którym żal ściska - wiadomo co - przez to, że nie mają partnera. W moim łóżku wszystko w porządku. Dzięki za troskę, na pewno chcieliście o to na wstępie zapytać.

Otóż wczoraj (pod)słuchałam pewnej rozmowy w tramwaju - tej z rodzaju męskich wywodów właśnie. Panowie, jak na pewnych siebie “bogów seksu” przystało, w ogóle nie czuli się skrępowani faktem, że ich, powiedzmy, intymnej rozmowie, przysłuchiwało się około 30 par uszu przebywających w tym samym czasie w wagonie. Ów mężczyźni rozdrażnili mnie do cna. Zgodnie z ich opinią, kobieta seksu, uwaga, NIE potrzebuje. Gdyby jeszcze któraś z Was nie wiedziała, my, przedstawicielki płci pięknej, nie zostałyśmy ewolucyjnie zaprogramowane do przeżywania erotycznych uniesień. Mężczyźni - owszem - oni to są gotowi do pieszczot (oczywiście tak ładnie tego nie ujęli) zawsze i wszędzie. Nam natomiast, według facetów, kochać po prostu się nie chce. Przecież to same nudy, nic przyjemnego. My, męskim zdaniem, w ogóle nie fantazjujemy, nie jesteśmy chętne na spontany i nie mamy ochoty na jakiekolwiek eksperymenty. Przysłuchując się tej tramwajowej rozmowie instynktownie pomyślałam sobie: “Matko, co za sieroty. Pewnie zaliczyli kosza i wymieniają się żalami.” Po chwili jednak zaczęłam zastanawiać się, czy oby na pewno ta opinia jest odosobniona.

Nie wiem czy kiedykolwiek spotkałam się z sytuacją, kiedy to mężczyzna normalnie, czyli w miarę neutralnie wypowiadał się o kobiecie lubiącej seks. Jeśli dziewczyna ujawnia się z tym, że ma ochotę na zbliżenie lub też po prostu - po ludzku lubi iść z facetem do łóżka - to automatycznie w jej stronę kierowane są dość “kwieciste” epitety. Która normalna mówiłaby przecież głośno, że jej się chce. Kobiety takie nie są, jak wiadomo. W opinii publicznej zawsze przodują skrajności - albo cnotka albo puszczalska, no innego wyjścia nie ma.

Może cię zainteresować także: Seks na zgodę? Po bitwie smakuje lepiej...


Współczesna kultura, niby taka wyzwolona i kipiąca erotyzmem, mimo wszystko nie zachęca kobiet do rozmawiania o seksie wprost. Takie wyznania byłyby w kobiecych ustach nieeleganckie, zbyt pikantne, ba, to prawie jak paradowanie nago. Co pomyślałby sobie o nas ten fajny facet, którego dopiero udało nam się poznać? Szkoda by było na wstępie zawalić taką przyjemną znajomość. Lepiej siedzieć cicho niż kogoś do siebie zrazić czy też zarobić na czoło obraźliwą etykietkę. Niektóre z nas nie obawiają się tego, owszem, ale duża większość woli jednak unikać tematu - przynajmniej w gronie osób nie do końca zaufanych. Nie winię mężczyzn za to jak jest, ale też nie powiem, że do takiej sytuacji się przyczynili. Byłoby miło, gdyby przestali umniejszać naszym seksualnym upodobaniom. Nie ubzdurałam sobie faktu, że oni to robią. Istnieją naukowe dowody. Wyniki badań, przeprowadzonych wśród par z długoletnim stażem, ujawniły, że mężczyźni zwykle nie doszacowują chęci swoich partnerek do łóżkowych igraszek. Moim zdaniem, z tego powodu, każdego dnia my, kobiety, łapiemy się w krzywdzące sidła przyzwoitości. Same z nas cnotki. Damy z przymusu. Boimy się mówić wprost o swoich seksualnych potrzebach, a brak seksu szkodzi. Wstydzimy się rozmawiać o tym, że nie jest nam dobrze w łóżku. Wodze puszczają jedynie przy przyjaciółce i to najczęściej tylko i wyłącznie po lampce wina. Dobra - po dwóch. Panowie również na tym tracą. Gdyby tylko pomyśleli o nas inaczej, łatwiej by im było nas zrozumieć. Nie udawaliby supermanów, tylko po prostu by nimi byli - potrafiliby nas zaspokoić.

Drodzy Panowie, koniec z samolubstwem. Zrozumcie wreszcie, że to wcale nie jest tak, że mężczyźni pragną bardziej.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...