Grupa naTemat

Kierunek sukces. Mamo przedszkolaka, już teraz możesz zadbać, żeby twoje dziecko zdało w przyszłości maturę!

Prawo autorskie: oneblink / 123RF Zdjęcie Seryjne
Prawo autorskie: oneblink / 123RF Zdjęcie Seryjne
Tegoroczne wyniki matury nie różnią się zbytnio od tych, które mogliśmy zobaczyć w poprzednich latach. Jak podaje Centralna Komisja Egzaminacyjna tylko 79,5 procent uczniów zdało egzamin dojrzałości w tym roku. Oznacza to, że co piąta osoba przystępująca do egzaminu, oblała maturę! Wszystkich jak zwykle martwią słabe wyniki z matematyki. Niedługo pewnie zacznie się szukanie winnych. A to program nie taki, a to matura za trudna, nauczyciele w zasadzie też mogli by być lepsi… Stop! Kiedy w końcu zaczniemy uczyć się na błędach i zwrócimy uwagę na najważniejszą osobę w tej całej farsie - dziecku?

„Czym skorupka za młodu na siąknie...”
„… tym na starość trąci”. Wszyscy pamiętamy ze szkoły to przysłowie. Zapominamy o nim jednak kiedy przychodzi co do czego i trzeba wziąć pod lupę własne dziecko. Zapominamy, że droga do zdania matury zaczyna się dużo wcześniej niż w liceum. Najważniejsze dla rozwoju intelektualno-emocjonalnego są trzy pierwsze lata dzieciństwa, a potem trzy pierwsze lata w szkole. Pamiętasz? Dlatego już z teraz możesz zadbać o to by twoje dziecko w przyszłości osiągało sukcesy w szkole.

Nie dajmy się zwieść pozorom, pod doniosłą nazwą „maturzysta” kryje się zwykłe dziecko. Co prawda jest już u progu dorosłości ale wszystkie doświadczenia, z którymi musiało się do tej pory zmagać ciągną się za nim, niczym kula u nogi. To z iloma problemami udało mu się poradzić do okresu dojrzewania, czyli bilans sukcesów w stosunku do porażek, będzie miał bezpośredni wpływ na jego poczucie własnej skuteczności (self-efficacy). Twórcą tego pojęcia jest Bandura, amerykański psycholog polskiego pochodzenia. „Poczucie własnej skuteczności to przekonanie, że jesteśmy w stanie sami poradzić sobie w danej sytuacji i osiągnąć pożądane rezultaty” - pisze twórca pojęcia self-efficacy.

Zdaniem Bandury na poczucie własnej skuteczności składają się dwa elementy: oczekiwanie wyniku i oczekiwanie skuteczności. Oczekiwanie wyniku, to inaczej przekonanie, że dane zachowanie pozwoli mi osiągnąć określony rezultat. W przypadku naszego maturzysty byłaby to po prostu wiara w to, że nauczenie się do egzaminu pozwoli mu go zdać. Z kolei oczekiwanie skuteczności, to przeświadczenie o tym, że sam potrafię skutecznie działać. Nasz maturzysta powiedziałby więc sobie -„potrafię się przygotować do egzaminu”.

Innymi słowy, uczeń z wysokim poczuciem własnej skuteczności wierzy we własne możliwości. Wie co ma zrobić, aby osiągnąć zamierzony wynik. Bierze się więc czym prędzej za naukę i - o ile nie napotka po drodze żadnych innych przeszkód – zdaje egzamin. Uczeń z niskim poczuciem własnej skuteczności nie tylko sądzi, że nie potrafi zdać egzaminu (niskie oczekiwanie skuteczności), ale też uważa, że cokolwiek by nie zrobił i tak nie uda mu się zdać matury (niskie oczekiwanie wyniku). Rezygnuje więc w ogóle z nauki, olewa szkołę i idzie na wagary. Bo w końcu po co ma się uczyć, skoro to i tak nic nie da?

Matematyka czyli achillesowa maturzystów
Wczoraj w wywiadzie dla radiowej Trójki Minister edukacji narodowej Anna Zalewska wyznała, że tym co martwi ją najbardziej w wynikach matur jest matematyka: "Matematyka jest na słabym poziomie, choć to jedna z kluczowych kompetencji człowieka w ogóle w XXI wieku. Dlatego wyraźnie mówimy, że będziemy podstawy programowe z matematyki wzmacniać programowaniem i grą w szachy, ponieważ doskonale uczą logicznego myślenia".

Silny związek między uczeniem się matematyki a własną skutecznością, był już wielokrotnie wykazywany przez badaczy. Dowodem na to są chociażby badania przeprowadzone przez naukowców Pajares i Millera, którzy doszli do wniosku, że poczucie własnej skuteczności jest silniejszym predyktorem poziomu zainteresowań matematycznych uczniów college'ów niż ich wcześniejsze osiągnięcia matematyczne oraz oczekiwania odnośnie osiągnięć z tego właśnie przedmiotu. Stwierdzili oni też, że dziewczęta z college'u cechują się niższym poziomem własnej skuteczności matematycznej niż chłopcy.

Różnice między wynikami chłopców i dziewczynek wynikają głównie ze stereotypów i wychowywania do roli społecznej. Kupując dziecku zabawkę nie myślimy raczej o tym, że podświadomie wpływamy na to jaką rolę będzie odgrywać w przyszłości. Dziewczynkom kupujemy lalki, a chłopcom samochody i zestawy do eksperymentowania. Czego w efekcie uczymy nasze dzieci? Kobiety mają opiekować się dziećmi, a mężczyźni rozwiązywać problemy. Już na samym początku dajemy więc chłopakom lepszy start w nauce logicznego myślenia. Dlatego pod tym jednym względem zgadzam się z Panią minister. Powinniśmy zwracać większą uwagę na to w co bawimy się ze swoimi dziećmi.
Co jeszcze możesz zrobić już teraz?
Na poczucie własnej skuteczności duży wpływ mają nasze poprzednie doświadczenia. Za każdym razem kiedy uda się nam coś pokonywać samodzielnie zwiększa się nasza wiara we własne możliwości.

Co z tego wynika dla Ciebie? Pozwól dziecku samemu rozwiązywać problemy. Nawet jeśli chodzi o zwykły zamek w kurtce. Wiem, że się spieszysz, masz tysiące spraw na głowie i chciałabyś już w końcu wyjść z domu, ale poczekaj. Te 5 minut, które spóźnisz się do lekarza nie jest tak ważne jak prawidłowy rozwój twojego dziecka. Jeśli sobie nie radzi, możesz mu podpowiedzieć, potrzymać zamek, ale nie rób wszystkiego za nie. A kiedy twojemu maluchowi wreszcie uda się zapiąć tę nieszczęsną kurtkę – pochwal go! „Super! Udało Ci się samej/samemu to zrobić!”. Może wydać Ci się to dziwne, bo z czego tu się cieszyć.? W końcu to najnormalniejsza czynność na świecie. Pewnie, że tak ale nie dla twojego dziecka. Ono właśnie dotarło na szczyt góry lodowej, no więc chce przymocować tu flagę i krzyczeć „Huuuuraa!”. Im więcej reprezentacji takich zostanie w jego pamięci, tym wyraźniej zobaczy siebie jako osobę osiągającą sukcesy. A wtedy żadna matura nie będzie mu straszna.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
WychowanieMaturaSzkoła
Skomentuj