„Masz to natychmiast posprzątać!” Kiedy należy żądać czegoś od dziecka, a kiedy wystarczy poprosić?

Prawo autorskie: evgenyatamanenko / 123RF Zdjęcie Seryjne
Prawo autorskie: evgenyatamanenko / 123RF Zdjęcie Seryjne
Ile razy zdarzyło ci się zwracać się do dziecka z prośbą, w ogóle nie biorąc pod uwagę, że odpowiedź może brzmieć „nie”? A jak razy dziecko cię w takiej sytuacji zignorowało i postawiło na swoim? Jeśli odpowiedź brzmi: „wiele razy”, to czas nieco przyjrzeć się kwestii próśb i żądań w domu.

Prośba a żądanie
„Oddaj to proszę bratu”, „Proszę, przestań hałasować”, „Czy możesz natychmiast tu podejść?” – teoretycznie to wszystko są prośby. Tylko czy wypowiadając je do dziecka rzeczywiście bierzemy taką możliwość, że ziecko może odmówić? Raczej nie. A to przecież właśnie jest istota prośby! W takich przypadkach wypowiadamy żądania, nawet jeśli w jednym zdaniu zawrzemy słowo proszę i trzykrotnie.

Oczywiście idealnie byłoby komunikować się ze swoimi bliskimi na zasadzie artykułowania próśb, uzwględniania opinii i potrzeb innych i ustalania satysfakcjonujących dla obu stron kompromisów. A jednak nie prowadzimy takich rozmów z bawiącym się nożem dwulatkiem, tylko natychmiast zabieramy mu niebezpieczne narzędzie. I kiedy już jesteśmy spóźnieni na ważne spotkanie a jeszcze nie wyszliśmy z domu by udać się do przedszkola, mimo protestów pośpiesznie ubieramy malucha i wychodzimy z domu.

A jednak wtedy, kiedy to możliwe, warto postawić na prośby w komunikacji z dziećmi. Takie prawdziwe, przy których zupełnie poważnie bierzemy pod uwagę możliwość otrzymania odmowy. Ważny będzie tutaj dobór słów, jakich użyjemy. Warto wybrać sformułowania pozytywne zamiast negatywnych, czyli „siedź prosto” zamiast „nie garb się” i „posprzątaj zabawki” zamiast „nie rób bałaganu”. Pilnujmy też, by wyrażać się bardzo precyzyjnie. Coś, co nam wydaje się oczywiste, może takie nie być dla kilkulatka. Jemu łatwiej będzie zrozumieć komunikat „kiedy kolorujesz, staraj się nie wychodzić za linię”, niż „rysuj ładnie”. Unikaj takich kategorycznych sformułowań jak „nigdy nie kłam”, albo „zawsze bądź na czas”. Bo czy my, dorośli nigdy nie mijamy się z prawdą i zawsze jesteśmy punktualni? No właśnie, dlatego zwłaszcza z dziećmi, lepiej rozmawiać o konkretnych sytuacjach.
Nauka komunikacji
A właściwie dlaczego warto w relacjach z dzieckiem postawić na prośby? Dlaczego mielibyśmy uwzględniać możliwość usłyszenia „nie” o naszego małego człowieka? Pierwsza sprawa, to motywacja dziecka do podejmowania wszelkiego rodzaju działań. Czy chcemy, żeby maluch sprzątał zabawki, bo boi się kary lub gniewu rodzica? Czy może wolelibyśmy, by robił to z własnej woli, bo przyjemniej spędza się czas w uporządkowanej przestrzeni? Bo to odejmie nieco pracy rodzicom? Taka motywacja musi wynikać z przekonań dziecka, nie da jej się narzucić z góry.


Druga sprawa to nauka konstruktywnego komunikowania się. Wypowiadając do dziecka prawdziwą prośbę przekazujemy mu komunikat: „Ja mam takie potrzeby, chcę, byś pomógł mi je zaspokoić. Pomyśl proszę, czy da się to zrobić przy poszanowaniu twoich potrzeb”. To dla dziecka ważna nauka budowania relacji z innymi ludźmi na przyszłość.

Poza tym odmowa ze strony dziecka może być czymś znacznie więcej niż zupełnie bezinteresowna złośliwość. Dlaczego tak nie lubisz sprzątać po sobie zabawek? Dlaczego nie chcesz być miły dla cioci? Dlaczego nie chcesz bawić się z innymi dziećmi? W każdej z tych sytuacji znacznie lepszym rozwiązaniem od narzucania dziecku wygodnych dla nas rozwiązań, warto porozmawiać z nim na temat spornych sytuacji. Być może uda nam się zdiagnozować problem dziecka, o którym nie mieliśmy pojęcia. I nie mielibyśmy, gdyby nie uważne słuchanie dziecka.

Źródło: dziecisawazne.pl, seedofpeace.org
Trwa ładowanie komentarzy...